Dzień świra

Awatar użytkownika
Dusqmad
Administrator
Posty: 1955

Re: Dzień świra

Post autor: Dusqmad »

MGaździcki pisze:Jak wyłączyłem DVD po seansie w głowie kotłowała mi się jedna myśl-to jest film o mnie.
Czułem coś podobnego i właśnie dlatego oglądanie tego filmu było dla mnie męką. Mi wystarczają moje nerwy i wnętrze, które nieraz przez ich nagromadzenie bliskie jest implodowania. Gdybym jeszcze miał to wszystko oglądać stałbym się świrem, definitywnie!

Poza tym film jest płytki. Poprzez rzucanie na wszystkie strony ku**ami i ch**ami nie da się stworzyć niczego głębokiego i ambitnego. Nie oszukujmy się...
MGaździcki pisze:Żaden reżyser nie zbliżył się chyba nigdy tak blisko do centrum duszy ludzkiej podczas jej penetracji.


A jak gdzież to centrum jest ulokowane? W ośrodku o nazwie "Ja pi***olę, ku**a!"?
Ktoś
Indiana Jones
Posty: 178
Lokalizacja: Zakopane

Re: Dzień świra

Post autor: Ktoś »

Dusq ma racje, żadna większa głebia z tego filmu nie promieniuje mimo że rezyser bardzo stara sie żeby promieniowała. Ale może to i lepiej. Musiałabym oglądać kolejne "Wielkie Dzieło" wpędzające w depresje i zameczjące mnie swoimi wielowarstwowymi głębiami i aluzjami a tak obejżalam sobie zajebisty film o świrze- polaku i przy okazji podszkoliłam swoją łacine podwórkową ;-)
Awatar użytkownika
MGaździcki
Agent Smith
Posty: 642

Re: Dzień świra

Post autor: MGaździcki »

Wiesz, Dusq, mnie osobiście też denerwował ten ciąg blzugów, ale podszedłem do niego w sposób nastepujący:

Jest takie słynne zdanie "Słodko i zaszczytnie jest umrzeć za ojczyznę". to miał powiedzieć jakiś generał otoczony przez wroga. Zginął, slogan się utrwalił. Przeżył natomiast jego adiutant, który poświadczył, że ostatnie słowa jego przełożonego brzmiały inaczej, mianowicie "G**no".

Taka jest prawda, że w sytuacji krańcowej, człowiek nie ma siły na wielkie słowa. Wylewa albo prymitywny bełkot, albo bluzgi. A życie Adasia Miauczyńskiego to są same sytuacje krańcowe.

Poza tym były też smutne monologi bez bluzgów: o sensie bycia nauczycielem, o poezji, o prawdziwej miłości.

Sam zaś film powstał moim zdaniem jako komentarz do rzeczywistości reality show, cukierkowych telenowel, kłamstw, że wszystko cacy cacy i jest piec i gaz (tylko skutków jakoś niet :) i społeczeństwa polskiego, które aspiruje do miana lepszego niż jest.
Awatar użytkownika
Aletheia
Tyler Durden
Posty: 327

Re: Dzień świra

Post autor: Aletheia »

Dobry film. Ale, dla mnie, jednorazowy. Wracać nie zamierzam. Dlatego, że to co przesądza o jego jakości, jest jednocześnie odpychające. Skrzecząca rzeczywistość pokazana bez upiększeń i bez litości, także dla widza.

Może stąd te wszystkie festiwalowo-recenzyjne zachwyty. Ostatnio rzadko w Polsce się zdarza, by film miał tak wyraźny, satyryczny styl. Satyryczny w sensie wystawionego wyraźnie osądu, a nie jajcarskiego kabaretu. Zauważcie, że swojego czasu Bareja też kręcił podobnie przerysowane satyry. Wtedy mówiono że to kicz i badziewie, dziś Bareja jest kultowy. Można ten styl lubić albo nie. Wielu może odrzucać takie podawanie przesłania filmu na tacy, wręcz z instrukcją obsługi. Ale trudno zaprzeczyć, że to jest solidny portret naszego miejsca i czasu.

Jeśli bluzgi w "Dniu świra" nas rażą, to dlaczego godzimy się na nie w życiu? Film to film. Mam pilota, wyłączę. Chciałabym mieć takiego pilota do różnych spotykanych codziennie typów. Wcale nie tylko łysych kiboli. Dziwicie się, że Adaś bluzga, chociaż inteligent i polonista? Naprawdę nie znacie podobnych? Nie zrozumcie mnie źle, uważam że coś soczystego nieraz się przydaje. Ale bluzg nadużywany dewaluuje się. Inflacja, normalne zjawisko. Ten film dobrze to ilustruje.

Jest tu parę naprawdę mocnych rzeczy. Modlitwa Polaka na przykład. Tak naprawdę zresztą niezbyt zaskakująca, co?
Dla mnie dobrze uchwycona była też scena w pociągu, te gdaczące gęsi. "No co ty! Super! Super!" W takich sytuacjach zaczynam rozumieć seryjnych morderców...
Awatar użytkownika
MGaździcki
Agent Smith
Posty: 642

Re: Dzień świra

Post autor: MGaździcki »

Prawda jest taka, że wielu ludzi ten film odrzucił tylko i wyłącznie przez bluzgi, natomiast druga połowa poszła na ten film dla bluzgów. Ktoś kiedyś w swej recenzji w serwisie zauważył, że (tak wynikało z tekstu) można już ukuć zdanie "Powiedz mi, jak rozumiesz Dzień świra, a powiem ci, kim jesteś". Osobiście ja nie znalazłem nic zabawnego w dialogu o "ch... we wsi" i o tym czy dziewczyna Chopina "robiła mu laskę". Chyba, że miała to być wyraźna parodia mentalności dresiarsko-podwórkowej. Niektóre dowcipy były poniżej pasa: antyprykator czy urządzenie do masażu punktu G. Ale Koterski po prostu ukazał głupotę TV, tylko że bez subtelności (zbędnej?).

"Dzień świra" to na pewno film przełomowy dla polskiej kinematografii i kultowy. Tylko trapi mnie jedno: czy za 10 lat, ktoś będzie pamięał sens czy tego nieszczęsnego "ch... we wsi"?
Awatar użytkownika
Aletheia
Tyler Durden
Posty: 327

Re: Dzień świra

Post autor: Aletheia »

Albo będzie jeszcze gorzej. Bareję dzisiaj wielu ogląda z nostalgią. Koterskiego kiedyś też...? :zdziw:

Spotkałam się jakiś czas temu z takim cytatem "Pomyśleć, że nawet nasze czasy będą kiedyś dobrymi, starymi czasami". Myśl godna zapamiętania, niezależnie od "Dnia świra".
Awatar użytkownika
MGaździcki
Agent Smith
Posty: 642

Re: Dzień świra

Post autor: MGaździcki »

Bareję ktoś ogląda z nostalgią, bo on wymierzał swój humor w system. Machulski w "Seksmisji" i "KIngsajzie" robił to samo. "Dzień świra" to film kłopotliwy, bo ostrze skierowane jest na NAS.

Można by się posłużyć słynnym cytatem z Gogola Z kogo się śmiejecie? Z siebie samych się śmiejecie!. W Stanach bardzo chętnie są przyjmowane filmy, które wykipwają stereotyp Amerykanina. W Polsce coś takiego raczej nie przejdzie-dopuszczalne jest obśmiewanie polityków, bo z nimi nie czujemy żadnej bliższej więzi. Z szarym człowiekiem jest inaczej. Dlatego chyba lepiej się pamięta ten powtarzany przez mnie cytat, niż np. modlitwę Polaka.
Ktoś
Indiana Jones
Posty: 178
Lokalizacja: Zakopane

Re: Dzień świra

Post autor: Ktoś »

Ale "Dzień Swira" przyja sie całkiem nieźle, kubeł zimnej wody na przeciętnego Kowalskiego zadziałał, o filmie było głośno i przeważnie sie podobał (choć skłonna jestem stwierdzić że to zasługa ponadprzeciętnej ilości przekleństw)
Awatar użytkownika
MGaździcki
Agent Smith
Posty: 642

Re: Dzień świra

Post autor: MGaździcki »

Właśnie jest tak jak piszesz-film przyjął się po trochu dlatego, że były bluzgi. Ale może to jest właśnie takie zakamuflowane nauczanie, może ci, którzy poszli, by usłyszeć parę "k.rew", coś zapamiętają.
Awatar użytkownika
Aletheia
Tyler Durden
Posty: 327

Re: Dzień świra

Post autor: Aletheia »

Zastanawiam się na ile to dobre przyjęcie było autentyczne, a na ile... jak to określić... snobistyczne? Dobre recenzje, nagrody, festiwalowe sukcesy, no i poszło - Koterski wielkim artystą jest. Ynteligent adasiopodobny (albo raczej salonowy) czuje się zobowiązany zachwycać. Szczególnie tą "łaciną" ("Ach, jakież to autentyczne, proszę państwa!")

Napisałam, że "Dzień świra" jest dobry, ale nie uważam, żeby był genialny. A już żadna siła nie wywlecze ze mnie zeznania, że go lubię. To jest taka gorzka pigułka, którą się łyka, a potem spluwa z obrzydzeniem. Za genialnych mam tych artystów, którzy są w stanie sprzedać mi taką pigułkę tak, żeby jeszcze smakowało.
W tej chwili nie przychodzi mi na myśl żaden taki filmowiec (może Wam?), nasuwają mi się tylko pisarze. Dla przykładu Terry Pratchett i Stephen King. Przykłady dość kuriozalne w zestawieniu z "Dniem świra" i ze sobą nawzajem, ale pomyślcie, coś w tym jest. Najlepsza u tych pisarzy jest umiejętność sportretowania kawałka rzeczywistości w sposób wierny, a jednak zachęcający do powrotu.

MGaździcki, też mi się nasuwało, że Bareja celował głównie w system i za to był lubiany. Ale portretował jednak codzienność i przy okazji swoich widzów. Myślę, że oni też to wtedy zauważali. Chociaż chyba jednak miał więcej sympatii dla swoich postaci, niż Koterski i to się udziela widzom. A nostalgia dla Barei bierze się, moim zdaniem, w sporej części z ogólnej mody na zeszłą epokę. Widać już wręcz taką modę na nostalgię za socrealem.

Tylko wiesz, mam wątpliwości, czy ludzie chodzący na film "bo fajnie klną", są w stanie odebrać go na poziomie satyry.
Awatar użytkownika
MGaździcki
Agent Smith
Posty: 642

Re: Dzień świra

Post autor: MGaździcki »

Nie odbierze go na poziomie satyry ten kto obejrzy go w ramach piątkowej balangi z kumplami, bo właśnie pogonił żonę i dzieci z domu i trzeba się rozerwać. Wtedy dostrzeże się a)bluzgi b)klozetowy humor. Zawsze uważałem, że do filmu, który chce się obejrzeć trzeba mieć właściwe podejście.

Kto jeszcze z artystów sprzedał widzom taką oto pigułkę? James Joyce w "Ulissesie". Jego Poldy Bloom to postać pokrewna Adasiowi, zresztą jest identycznie poddana wiwisekcji, a nawet myślę, że bardziej (Koterski pokazał spójny ciąg mysli, Joyce użył "Strumienia świadomości" i w efekcie przez kilka stron czuło się jakby było się pod wpływem narkotyków). W sumie zbudowani są na tym samym motywie-podróżnika (droga Adasia z domu do pracy, do domu mamy, do sklepu, lekarza, wreszcie nad morze).

A Bareja obśmiewając system był wysoce inteligentny. W "Misiu" kpił z działacza-do faceta nie czujemy sympatii. Podobnie jest w "Co mi zrobisz, jak mnie złapiesz". Inna jest rzecz w "Nie ma róży bez ognia"-tam utożsamiamy się z protagonistą (JAcek Fedorowicz), który się gubi w biurokracji- akurat ona tutaj jest celem ataku reżysera. Z kolei Machulski także robił wszystko byśmy polubili bohaterów jego antyutopii (jakiś nieśmiałek, jakiś cwaniaczek, jakiś fajtłapa), a znienawidzili reprezentujących system (stylizowani na Hitlera, bądź Stalina władcy państw kobiet i krasnoludków). Do czego zmierzam? Gdyby sytuacja była odwrotna ci twórcy (bardziej Bareja, Machulski kręcił inne filmy prócz satyr z komuny) byli odbierani gorzej.
Awatar użytkownika
Aletheia
Tyler Durden
Posty: 327

Re: Dzień świra

Post autor: Aletheia »

Wniosek nasuwa mi się taki, że trudno porównywać filmy kręcone w różnych warunkach. Ale to truizm okropny. Dla porównania musiałby istnieć współczesny film Barei, no ale Artysta się odmeldował z posterunku i zostaliśmy z Koterskim. Dyżurne Sumienie Kraju...? Akurat on? Oj, zgłaszam pilne zapotrzebowanie na lepszego :-/ Takiego, który wlewałby kapkę nadziei do filmu.

Co do artystów od pigułek, pytałam o filmowców. I to takich umiejących ulepić pigułkę realistyczną, a jednak smakowitą. Dającą się polubić.

Ale skojarzenie z "Ulissesem" jest ciekawe.
Awatar użytkownika
MGaździcki
Agent Smith
Posty: 642

Re: Dzień świra

Post autor: MGaździcki »

Tak sobie myślę, że Koterskiego i Barei porównywać raczej nie można. Dlaczego? Bo operują innymi konwencjami. Oto co na temat konwencji pisał kiedyś Piotr Wereśniak: Rola konwencji jest szczególnie widoczna w komediach. (...) Co innego śmieszy jednak w "Żywocie Briana", co innego w "Żandarmie na emeryturze". (...) Można powiedzieć, że rózni je typ humoru-racja. Ale typ humoru jest tylko konsekwencją przyjętej konwencji. Bareja przyjmował konwencję satyry zahaczającej o purenonsens (pamiętna scena w barze mlecznym), lżejszej w odbiorze. Koterski zrobił gorzki komediodramat, który po prostu wpisał się w konwecję, którą ten reżyser przyjął w całej twórczości.

Ja się dopatrzyłem nadziei w tym filmie. Jest nią imaginacja Eli, dobrego ducha, który zdaje się czuwać nad Adasiem. Każdy powinien mieć taką Elę, bo wtedy zawsze można znaleźć ten sens życia i wstać mimo mysli "boję się otwworzyć oczy, boję się wstać z łóżka".

A co do tych naszych "pigułkowych reżyserów" jest taki za Oceanem-Martin Scorsese. Dlaczego on? Po premierze "Kasyna" zarzucono mu, że film jest zbyt brutalny. Scorsese się zdziwił-Ależ co miałem pokazać, to jest historia i realia mojego kraju!. Wydam się śmieszny, ale powiem, że "Taksówkarz" to film pokrewny "Dniu świra", realny, gorzki, ale przynoszący nadzieję.
Awatar użytkownika
Aletheia
Tyler Durden
Posty: 327

Re: Dzień świra

Post autor: Aletheia »

Konwencja? W przykładach Wereśniaka widzę raczej różnicę między celami. Cała seria Żandarmów to była czysta farsa, dla samej zabawy. "Żywot Briana" jest w duchu (i stylu)bardzo pratchettowski - dawanie do myślenia przez zabawę.
W tym kontekście będę się upierać jak oślica w kapuście, że i Bareja i Koterski mieli cel podobny - autorski komentarz do rzeczywistości. Tylko z Koterskiego przebija zgorzknienie, obrzydzenie rzeczywistością, a u Barei jest więcej uśmiechu.

A w ogóle co ja wyczyniam... Rozpisuję się o filmie, którego nawet nie lubię :641:
Jak widać, człowiek sobie jednak nie wybiera tego co mu daje do myślenia.
Awatar użytkownika
Dolly
Mad Max
Posty: 59

Re: Dzień świra

Post autor: Dolly »

Wyczepisty, zajebisty film ukazujący samotnego człowieka chorującego na zaburzenia obsesyjno-kompulsyjne. Natręctwa nękają Adasia Miauczyńskeigo, który utracił sens życia. Dla mnie super film, daje mu 10/10... do ogladania na okągło...
lukass
Jack Sparrow
Posty: 34
Lokalizacja: Poznań

Re: Dzień świra

Post autor: lukass »

Film bardzo odmienny od innych z jego, że tak powiem, 'pokolenia'. Po typowo szarych dramatach typu "Edi", czy "Cześć Tereska" Koterski w sposób równie poważny, jednakże pod płaszczem komedii ukazuje polską rzeczywistość. I był to zabieg, według mnie, bardzo udany, bo satyra jest chyba najlepszym sposobem przekazania wad społeczeństwa. W filmie jest ich ogrom, tak jak w rzeczywistości. Wiele osób uważa, że film traci na wartości przez swoje liczne przekleństwa. Może nie jest to w pełni odpowiednia analogia, ale czy produkcje Tarantino, w tym 'Pulp Ficition', gdzie ponad 200 razy użyto słowa 'fuck', są przez to gorsze? Wręcz przeciwnie, one ubrawiają w pewien sposób film, nadają realizmu bohaterowi, Adaś jest prostym, typowym Polakiem na skraju depresji, więc trudno od niego oczekiwać wymawiania się z pełną gracji polszczyzną, tak samo jak trudno od np. mafiozów w 'PF' doszukiwać się wyszukanego słownictwa.
amelia123
Indiana Jones
Posty: 130

Re: Dzień świra

Post autor: amelia123 »

dla mnie super fajny film,kultowe dialogi,wiele z nich przeszło do naszego życia codziennego.
ODPOWIEDZ