Recenzja filmu Sekta (autor: Dusqmad)
Info o filmie:
reżyseria: Rob Cohen
scenariusz: John Pogue
zdjęcia: Shane Hurlbut
muzyka: Randy Edelman
data premiery: 2000-08-04 (Polska), 2000-01-07 (Świat)
obsada: Joshua Jackson, Paul Walker, Hill Harper, Leslie Bibb
Fabuła:
Wszystko w życiu Toby'ego układa się po jego myśli. Jest przystojny, inteligentny i powszechnie lubiany. Kończy studia na uniwersytecie Yale i czeka go wspaniała kariera. Ma tylko jedno niespełnione marzenie: być przyjętym do Skulls -ekskluzywnego tajnego stowarzyszenia absolwentów Yale. Po spełnieniu surowych, a niekiedy karkołomnych warunków przyjęcia do stowarzyszenia, zostaje zaprzysiężony podczas równie tajemniczej, co przerażającej ceremonii. Kiedy jego najbliższy przyjaciel zostaje zamordowany w podziemiach siedziby Skulls, bo "wtykał nos w nie swoje sprawy", Toby zaczyna się bać... Wie jednak, że nie może się poddać. Musi pomścić śmierć przyjaciela, ujawnić zło kultywowane przez sektę, a przede wszystkim... nie dać się zabić. (żródło: filmweb.pl)
Zapewne wiele poniższych postów będzie wypowiedziami świadczącymi o negatywnej ocenie filmu, ale mi się on strasznie podobał głównie ze względu na specyficzny, mroczny nastrój oraz całą tematykę.
- MINUSY:
Aktorsko film jest średni. W rolach głównych występują młodzi aktorzy znani głównie z seriali i drugiego planu. Joshua Jackson szczególnie denerwuje kiepską i sztuczną mimiką twarzy. Nieco lepszy Paul Walker ("Szybcy i wściekli") też obnaża przed nami wiele niedociągnięć. Drugi plan spisuje się zaś o niebo lepiej.
Nie brak tu nielogiczności w scenariuszu. Jeden człowiek przeciwko stowarzyszeniu, którego maski mają praktycznie nieokreślony zasięg, a zaliczają się doń najbardziej wpływowi ludzie w państwie. Typowy, powszechny motyw jakich nie brak nam we wspólczesnym kinie. Często przybiera wręcz absurdalny wymiar.
+ PLUSY:
Różnie jest z przewidywalnością, lecz w pewnej chwili możemy czuć się zagubieni i zadawać sobie wiele pytań. Czy oni są wszędzie? Czy oni wszystko kontrolują?
Film jest bardzo dobry od strony technicznej - świetne, dynamiczne zdjęcia, równie dobry montaż. Bardzo spodobała mi się również muzyka, dopasowana do klimatu filmu oraz piosenka, którą słyszymy przy napisach końcowych.
Rob Cohen bardzo dobrze podszedł do całego tematu. Pokazał jak działają tajne stowarzyszenia, do czego potrafią się posunąć i jak wstąpienie do jakiejkolwiek z nich wpływa na dalsze życie każdego człowieka. Naszą ciekawość szczególnie potęguje zdanie pojawiające się na początku filmu, mówiące, że co najmniej 3 prezydentów USA wynosi się z organizacji podobnych do tytułowego Skulls.
=
Wszystko to sprawia, że oglądajac "The Skulls" przymykamy oko na to, co zwykle nas razi, a wnikamy głęboko w świat filmu i jego tematykę. Nie wiem do końca, czemu, ale ten film ma u mnie ocenę 7/10 - było w nim 'coś takiego'.



