
reżyseria Brad Bird, Jan Pinkava
scenariusz Brad Bird
zdjęcia (animacja) Robert Anderson, Sharon Calahan
muzyka Michael Giacchino
produkcja USA
data premiery 22 czerwca 2007
obsada (głosy) Patton Oswald/Zbigniew Zamachowski (Remy), Lou Romano/Cezary Kosiński (Linguini), Janeane Garofalo/Agnieszka Grochowska (Colette), Brad Garrett/Krzysztof Kowalewski (Gusteau), Peter Sohn/Tomasz Karolak (Emil)
Fabuła
Szczurek Remy pewnego dnia postanawia podążyć za swoim wielkim marzeniem i zostać szefem kuchni w wytwornej paryskiej reastauracji. Cóż jednak począć, gdy mierzy się kilka centymetrów, ma się ogon i szare futerko? Taka charakterystyka nie jest specjalnie dobrze widziana w kuchni. Remy wpada jednak na genialny pomysł. Podejmuje z pozoru tylko niewyobrażalną współpracę z kuchcikiem Linguinim, wyjątkowym kulinarnym beztalenciem. Wspólnie zaczynają nowy rozdział swoich historii. Rozdział, który zmieni ich życie na zawsze...
(Cyt. za materiałami promocyjnymi filmu. Wyjątkowo nie daję własnego streszczenia, bo podoba mi się ten tekst.)
Opinia
Jahuuuu!!!!!!! KOCHAM KINO!
Pierwszy raz w życiu mam ochotę kupić filmową maskotkę i postawić gdzieś na biurku. Wracałam z kina z takim uśmiechem, że zawadzał o drzewa i latarnie.
W szczurku zakochałam się od kiedy zobaczyłam trailer. Bałam się, że przesadzam z oczekiwaniami, ale... Widzieliście trailer? plakaty? banery? No, przy tym natężeniu promocji trudno przeoczyć. Skoro widzieliście... toście jeszcze nic nie widzieli!
Film jest nie-do-końca-dla-dzieci, ale w sposób "nieshrekowy". Nie jest "cool", nie puszcza oka do dorosłego widza. Ale też jednocześnie nie traktuje widza jak idioty, nie jest infantylny. Jest słoneczny, rozmarzony, magiczny, baśniowy i wyjątkowo zabawny - a to wszystko nie musi oznaczać infantylizmu. W "Ratatouille" ożył duch starego, magicznego i porywającego Disneya. Duch klasycznego Hollywood złotej ery, z całym wdziękiem i błyskotliwością. Także w warstwie wizualnej - od rysunku postaci (solidna sztuka karykatury, w najlepszym ze znaczeń) po tła, szczegóły, szerokie plany i ogólny, bardzo ciepły koloryt.
Scenariusza też nie potraktowano ulgowo. Fabuła nie kończy się w punkcie, którego można spodziewać się po pierwszej godzinie. Świetne dialogi, przynajmniej w polskiej wersji. ("Kocham cie... ...ekawe przepisy"
Nie mam się do czego przyczepić. A nawet gdybym się uparła, to wcale nie chcę!
Chociaż... Nie podoba mi się polski tytuł. Temat nazwałam tak dla formalności, ale poza tym zamierzam używać oryginalnego. Jest naturalniejszy, a ten "Ratatuj" to taki językowy potworek, stworzony chyba do sloganu reklamowego. Przecież do tej pory w Polsce używane było słowo ratatouille i nikomu to nie przeszkadzało. Szkoda też, że dla polskiego ucha gubi się gra słów - ratatouille i a rat , le rat. No ale tu już nic się nie dało zrobić...
"Ratatouille" to najlepsze, co widziałam w tym roku! Co najmniej.
Mocne 10/10. Bez żadnej taryfy ulgowej!

