Reżyseria: Walter Hill
Scenariusz: Larry Gross, Walter Hill i Steven E. De Souza
Zdjęcia: Ric Waite
Muzyka: James Horner
Gatunek: Komedia kryminalna
Data premiery: 8/12/1982
Obsada: Nick Nolte... Jack Cates
Eddie Murphy... Reggie Hammond
James Remar... Albert Ganz
Anette O'Toole... Elaine
Frank McRae... Haden
Brion James... Ben Kehoe
Sonny Landham... Billy "Niedźwiedź"
David Patrick Kelly... Luther
i inni
Z więzienia z pomocą dawnego wspólnika ucieka złodziej i morderca, Albert Ganz. Jego celem jest odzyskanie łupu z ostatniej akcji szajki. Na wolności zabiaj dwóch policjantów, a trzeciemu-Jackowi Cates'owi-kradnie rewolwer. Zgorzkniały i znienawidzony przez kolegów Cates traktuje tę sprawę osobiście. By dopaść Ganza wypożycza sobie na 48 godzin z więzienia jego starego znajomego-Reggiego Hammonda. Gadatliwy kobieciarz, jakim jest Reggie, jest o tyleż pomocny, co kłopotliwy...
Pamiętam jak pierwszy raz biorąc się do oglądania filmu liczyłem na wielkie rozróby, bomby atomowe, tajnych agentów... Tymczasem dostałem skromną komedię kryminalną, której główna siła napędowa to błyskotliwe docinki Nolte'go i Murphy'ego, które padają z prędkością kul z karabinu maszynowego. Z wiekiem zacząłem "48 Godzin" doceniać. Prawda jest tu kilka nielogicznośći (policjant nie może sobie spokojnie dalej pracować, gdy ktoś ukradł mu broń służbową) i klisz (fatalna rozmowa pomiędzy Catesem a jego szefem, którego potem w "Bohaterze ostatniej akcji" sparodiował odtwórca tejże roli-Frank McRae)-ale nie zmienia to faktu, że to wymarzony film relaksujący. Ot, siadamy na kanapi i przez póltorej godzinki chłoniemy cudne dialogi. A warto tu nadmienić, że dotyczą one w dużej mierze koloru skóry Reggie'go oraz spraw damsko-męskich. I tu dochodzimy do sedna-są one strawne w zupełności. Warto.


