U mnie ostatnio króluje ta:
Kupiłem sobie ten film, bo myślałem, że to będzie jakieś porządne kino akcji. Włączam płytę. 1 godzina-nic. 2 godzina-nic. 3 godzina-nic. W końcu ten komandos dopłynąl i myślę, będzie jakaś nawalnka. A ten siedzi i gada z tym grubym leszczem. Dno.
Chodziło o Czas Apokalipsy
I jeszcze podobał mi się zasłyszany komentarz, że Ojciec chrzestny to był film czarno-biały, a potem go pokolorowali. Ktoś się spytał czy kredkami świecowymi.
Ale to już jest mistrozstwo. Na jakimś tam forum dyskusja o filmach-konkretnie o Człowieku słoniu. Ktoś pyta:
Słuchajcie, bo nie wiem, czy mi telewizor dobrze chodził. Czy u Was ten film też szedł czarno-biały?

