Ten sezon rozwijał się wolno... ale czego się mieliśmy spodziewać. Zostaliśmy w większości zawiedzeni tym co zobaczyliśmy u Innych, ale z drugiej strony co lepszego mogli wymyślić? Wioskę gumisiów? Statki kosmiczne przed każdym domem? Mi te rozwiązanie się podobało. Szkoda tylko że najlepszą sceną z pierwszych siedmiu odcinków była scena otwierająca - z Juliet i spadającym samolotem. Nastawiłem się na to że póki są w zamknięciu to za ciekawie nie będzie i jakoś przeczekałem pierwsze odcinki. Ale od ósmego odcinka, nie licząc kilku żałosnych przerywników wróciliśmy do dawnych LOSTów. Odcinek z Desmondem w roli głównej był niesamowity i był najlepszym ze wszystkich odcinków tej serii. Więc najlepszą postacią tego sezonu był jak dla mnie Des. Ciekawie rozwinięto postać Locke'a. Od pierwszego sezonu wiedzieliśmy że jest jakiś niezwykły, tu nam zaczęto uzmysławiać jak bardzo niezwykły był ten bohater. No i pojawił się Jacob - kolejna mega produkcja LOSTów
Sezon oceniam na 8

