Denerwują mnie sceny typu tej którą widzieliśmy na początku. Dwóch na dwóch, jedni nawet nie podejmą walki... mimo że pewne jest że obaj dostaną... Z resztą... bez komentarza
Kolejna osoba umiera... przez utonięcie... Boone się starał, a przez to że popłynął ona straciła szansę. Bywa...
Świetna scena z udziałem Sawyera- monopolisty ta postać staje się coraz zabawniejsza Ojciec Jacka... bardzo ciekawe.. pusta trumna... czyżby coś go ożywiło?... Znalazł wodę. I dobrze. Dobra była scena w której Locke uratował Jacka^^ wydawało się że ta ręka należy do faceta w garniaku^^
Hah, młody Jack - face Dobra, uspokoiłam się
Mnie również te sceny drażnią, zwłaszcza, że są już na tyle schematyczne, że powinni zrobić wielkiego "dilejta"na nie, ale muszą w jakiś sposób ukazać sylwetkę małego Jacka ...
Teraz dopiero zauważyłam problem ojca w tym serialu, producenci mają chyba jakiś fetysz
Nie chcę zbytnio wchodzić na razie w tą relację, bo się znowu rozemocjonuje ...
Wkurzył mnie incydent z kobietą we wodzie, skoro Jack wyjął z wody Boona i był już przy brzegu, dlaczego nikt inny nie pomógł mu wyłowić tej kobiety ?!
Podobał mi się tatuaż Charliego : " Living is easy with eyes closed ", a także kwestia, jak John naprowadził Jacka na właściwą ścieżkę, trochę to było ekscentryczne, ale podziałało, bynajmniej na razie.
W tym odcinku to Jackface`y można zliczać w nieskończoność , nawet u małego jacka budował się piękny face , Ten odcinek był taki pół na pół, dowiedzieliśmy się kim jest ten ''Biały królik'' - ojciec jacka, ale on miał halucynację czy on zmartwychwstał O.o wyszedł z trumny..., Na plaży zaczynają się różne konflikty i zdarzenia - brakuje wody pitnej, a później okazuje się że ktoś kradnie ostatki, Rozbitkowie początkowo myślą, że to oczywiście Sawyer lecz później okazuję się, że to Boone, no ale jack odnalazł w sobie jednak przywódcę i tam jakieś kazania prawił, że są 6 dni na wyspie i nie mogą żyć razem, Locke - czemu on zawsze musi być taki tajemniczy, te cytaty jego gdy rozmawiał z Jackem