Scourge33, no no no

)
Ja lubie scene, w ktorej Neo przychodzi do Morfeusza i na dzien dobry dostaje pytanie,czy nie mial kiedys wrazenia,ze sen,ktory mu sie sni, jest tak realny,ze w zasadzie nie wiadomo kiedy sie sni,a kiedy jest na jawie. I to jest bardzo wazne, bardzo trafne zdanie. Bo to nie chodzi o to,ze jest jakis ogolnoglobalny spisek. Chodzi o to,ze siedzi ze soba dwoje ludzi, ludzi, ktorzy widza, mysla i czuja zupelnie inaczej niz caly otaczajacy swiat i dochodza do wniosku,ze to oni sa normalni,ze caly swiat oszalal. A oszalal naprawde. Tak dawno temu,ze nawet historycy nie sa w stanie tak daleko dotrzec.
Co do trybikow maszyny zajrzyj do Chaplina do ilmu, nie pomne tytulu: Nowe czasy, terazniejsze dni? No nie pomne. Tak Charlie jest wciagniety przez maszyne tasmowa. Ja sie tak czasem czuje, bo to wszystko zapieprza za szybko, w zbyt chorym kierunku,zeby to bylo normalne. Neo gdyby nie znalazl Trinity i Morfeusza predzej czy pozniej albo by oszalal,albo popelnil samobojstwo,bo nie bylby w stanie funkcjonowac w swiecie, ktorego ne akceptuje i w ktory nie wierzy. To jest bardzo wazny film. Zaryzykuje nawet teze,ze mozesz dac go komus do przeanalizowania,zeby zobaczyc z kim masz do czynienia. Bo jak ktos powie,ze fajny, bo Kjanuuu ladny i fajnie sie w powietrzu zatrzymuje i efekty i w ogole, to ja, moze troche po chamsku, ale raczej nie daze do utrzymania takiej znajomosci. Bardzo mi sie podoba twoje okreslenie o bekarcie roznych ideologii, ma cos w sobie.
Tak samo jak dla ciebie takim szokiem byl Matrix, tak lata temu bylo z Gwiezdnymi Wojnami. Im dodatkowo dodali efekty porazajace jak na tamte czasy. Sama historia zreszta tez. Jedi bronia normalnosci bronia porzadku. A ze tego porzadku ne ma to widac,ze przegrali,bo bylo ich za malo, a raczej przestali byc jednoscia, bo ktos sie sposrod nich wylamal. Ktos przeszedl na druga strone. Ale cala historia mimo wszystko konczy sie Nowa Nadzieja. Najwiekszy upadly tamtych czasow dokonuje ponadludzkiego wysilku, byl wielkim Jedi, musial byc wielkim upadlym. Spadl tak nisko,ze podniesc bylo sie bardzo ciezko. Tak ciezko, ze nie mogl juz dalej zyc po takim wysilku
[ Dodano: 2007-02-28, 21:01 ]
Scourge33, no no no

)
Ja lubie scene, w ktorej Neo przychodzi do Morfeusza i na dzien dobry dostaje pytanie,czy nie mial kiedys wrazenia,ze sen,ktory mu sie sni, jest tak realny,ze w zasadzie nie wiadomo kiedy sie sni,a kiedy jest na jawie. I to jest bardzo wazne, bardzo trafne zdanie. Bo to nie chodzi o to,ze jest jakis ogolnoglobalny spisek. Chodzi o to,ze siedzi ze soba dwoje ludzi, ludzi, ktorzy widza, mysla i czuja zupelnie inaczej niz caly otaczajacy swiat i dochodza do wniosku,ze to oni sa normalni,ze caly swiat oszalal. A oszalal naprawde. Tak dawno temu,ze nawet historycy nie sa w stanie tak daleko dotrzec.
Co do trybikow maszyny zajrzyj do Chaplina do ilmu, nie pomne tytulu: Nowe czasy, terazniejsze dni? No nie pomne. Tak Charlie jest wciagniety przez maszyne tasmowa. Ja sie tak czasem czuje, bo to wszystko zapieprza za szybko, w zbyt chorym kierunku,zeby to bylo normalne. Neo gdyby nie znalazl Trinity i Morfeusza predzej czy pozniej albo by oszalal,albo popelnil samobojstwo,bo nie bylby w stanie funkcjonowac w swiecie, ktorego ne akceptuje i w ktory nie wierzy. To jest bardzo wazny film. Zaryzykuje nawet teze,ze mozesz dac go komus do przeanalizowania,zeby zobaczyc z kim masz do czynienia. Bo jak ktos powie,ze fajny, bo Kjanuuu ladny i fajnie sie w powietrzu zatrzymuje i efekty i w ogole, to ja, moze troche po chamsku, ale raczej nie daze do utrzymania takiej znajomosci. Bardzo mi sie podoba twoje okreslenie o bekarcie roznych ideologii, ma cos w sobie.
Tak samo jak dla ciebie takim szokiem byl Matrix, tak lata temu bylo z Gwiezdnymi Wojnami. Im dodatkowo dodali efekty porazajace jak na tamte czasy. Sama historia zreszta tez. Jedi bronia normalnosci bronia porzadku. A ze tego porzadku ne ma to widac,ze przegrali,bo bylo ich za malo, a raczej przestali byc jednoscia, bo ktos sie sposrod nich wylamal. Ktos przeszedl na druga strone. Ale cala historia mimo wszystko konczy sie Nowa Nadzieja. Najwiekszy upadly tamtych czasow dokonuje ponadludzkiego wysilku, byl wielkim Jedi, musial byc wielkim upadlym. Spadl tak nisko,ze podniesc bylo sie bardzo ciezko. Tak ciezko, ze nie mogl juz dalej zyc po takim wysilku
A tak w ogole to jedyna hiene,na ktora cie napuscilam jestes ty sam. I jestem pod wrazeniem:)