Nie lubię filmów o...
Nie lubię filmów o...
<zasłania się Rubenosem> Tylko nie bijcie za temat.
Może nie tylko ja szufladkuję filmy i unikam jak ognia niektórych gatunków. Nie mogę się przełamać, a może bliżej prawdy byłoby stwierdzenie, że nawet nie próbuję.
Nie lubię filmów science fiction, westernów, o karate, a także takich, w których główny bohater może zabijać każdego i psuć wszystko, podpalać, a i tak nic mu nie zrobią. Ba, nawet pochwalą go za uratowanie innych, tak jak to było w Szklanej Pułapce. Muszę jednak dodać, że czarny charakter grał tam Alan Rickman i na pewno w większej czy mniejszej mierze to też miało wpływ na moje zdanie na temat tego filmu.
Czekam na wasze komentarze, których jestem bardzo ciekawa.
Może nie tylko ja szufladkuję filmy i unikam jak ognia niektórych gatunków. Nie mogę się przełamać, a może bliżej prawdy byłoby stwierdzenie, że nawet nie próbuję.
Nie lubię filmów science fiction, westernów, o karate, a także takich, w których główny bohater może zabijać każdego i psuć wszystko, podpalać, a i tak nic mu nie zrobią. Ba, nawet pochwalą go za uratowanie innych, tak jak to było w Szklanej Pułapce. Muszę jednak dodać, że czarny charakter grał tam Alan Rickman i na pewno w większej czy mniejszej mierze to też miało wpływ na moje zdanie na temat tego filmu.
Czekam na wasze komentarze, których jestem bardzo ciekawa.
Re: Nie lubię filmów o...
Fajny temat 
Ja tam nie wybrzydzam, nie przebieram i ogladam praktycznie wszystko, ale bywają tematy, które sprawiają, że film bardziej staje się męką:
- filmy o duchach, nawiedzonych domach i te klimaty. Tak strasznie jadą na schematach, że trudno rozróżnić który jest który.
- wyciskacze łez o rozpadających sie rodzinach itp. Coś takiego jak ten cykl na TVN "Prawdziwe historie"
- kino kopane. Indy wie, że nawet Bruce'a Lee można załatwić
Heh, tyle na razie przychodzi mi do głowy. Może ciąg dalszy nastąpi
Ja tam nie wybrzydzam, nie przebieram i ogladam praktycznie wszystko, ale bywają tematy, które sprawiają, że film bardziej staje się męką:
- filmy o duchach, nawiedzonych domach i te klimaty. Tak strasznie jadą na schematach, że trudno rozróżnić który jest który.
- wyciskacze łez o rozpadających sie rodzinach itp. Coś takiego jak ten cykl na TVN "Prawdziwe historie"
- kino kopane. Indy wie, że nawet Bruce'a Lee można załatwić
Heh, tyle na razie przychodzi mi do głowy. Może ciąg dalszy nastąpi
Re: Nie lubię filmów o...
Przede wszystkim dwa gatunki...
Romansidła 
hybrydę romansidło- komedia 
2 gatunki filmów przed którymi bronię się niemal rękoma i nogami gdy koleżanka chce abym właśnie takie u niej oglądał
Za kinem sensacyjnym śrenio przepadam...
Gore-nuda...wole tradycyjne horrorki niż nieudolne próby szokowania ilością flaków, bez ciekawego pomysłu na fabułę ;-)
2 gatunki filmów przed którymi bronię się niemal rękoma i nogami gdy koleżanka chce abym właśnie takie u niej oglądał
Za kinem sensacyjnym śrenio przepadam...
Gore-nuda...wole tradycyjne horrorki niż nieudolne próby szokowania ilością flaków, bez ciekawego pomysłu na fabułę ;-)
Re: Nie lubię filmów o...
Dusqmad pisze:- wyciskacze łez o rozpadających sie rodzinach itp. Coś takiego jak ten cykl na TVN "Prawdziwe historie"
Również nie lubię takich filmów, moja mam ogląda stale te z cyklu "Prawdziwe historie", a później mi je opowiadaRubenos pisze:Gore-nuda...wole tradycyjne horrorki niż nieudolne próby szokowania ilością flaków, bez ciekawego pomysłu na fabułę
-westerny
-filmy muzyczne, musical'e
-głupie komedie typu American Pie
-komedie dla nastolatek takie np: z Hillary Duff, Lindsay Lohan itp.
Re: Nie lubię filmów o...
Po pierwsze westerny, gdyż to nie mój klimat
Po drugie głupie komedie dla nastolatków, bo wprowadzają takie wartości dla tych ludzi, że wiadomo dlaczego dzisiejsza 'młodzież" się zachowuje tak, a nie inaczej i do czego najbardziej dążą w życiu
Po trzecie gore, mam wrażliwy żołądek
Po czwarte, "Prawdziwe Historie", ani mnie nie parzy ani nie ziębi
..omijam jak najszerszym łukiem;)
Po piąte, horrory robione specjalnie dla telewizji, gdyż mają ogromnie luki w scenariuszach i dodają tam takich rzeczy, żeby móc zainteresować niewymagającą większość siedzącą przed telewizorem
Po szóste wszystkie fimy z Van Dammem, Segalem i Chuckiem Norrisem, gdyż...są robione wszystkie na jeden schemat, więc wystarczy obejrzeć jeden, żeby wiedzieć jak będą przebiegały następne
No i dlatego, że ta trójca jest po prostu "najlepszą" trójką aktorską wszechczasów;)...
Po siódme, filmy ze świetnymi wątkami, opisami zmarnowane przez daremne końcówki [patrz np. Siła Strachu]
Po ósme, wszystko co mówi o UFO, porwaniach przez UFO itp. [więc patrz "Znaki" i "The Forgotten", które były cholernie śmieszne
]
Dziękuję za uwagę
Po drugie głupie komedie dla nastolatków, bo wprowadzają takie wartości dla tych ludzi, że wiadomo dlaczego dzisiejsza 'młodzież" się zachowuje tak, a nie inaczej i do czego najbardziej dążą w życiu
Po trzecie gore, mam wrażliwy żołądek
Po czwarte, "Prawdziwe Historie", ani mnie nie parzy ani nie ziębi
Po piąte, horrory robione specjalnie dla telewizji, gdyż mają ogromnie luki w scenariuszach i dodają tam takich rzeczy, żeby móc zainteresować niewymagającą większość siedzącą przed telewizorem
Po szóste wszystkie fimy z Van Dammem, Segalem i Chuckiem Norrisem, gdyż...są robione wszystkie na jeden schemat, więc wystarczy obejrzeć jeden, żeby wiedzieć jak będą przebiegały następne
Po siódme, filmy ze świetnymi wątkami, opisami zmarnowane przez daremne końcówki [patrz np. Siła Strachu]
Po ósme, wszystko co mówi o UFO, porwaniach przez UFO itp. [więc patrz "Znaki" i "The Forgotten", które były cholernie śmieszne
Dziękuję za uwagę
Re: Nie lubię filmów o...
Omijam, albo oglądam, bo wypada znać:
filmy gore - bo sa poprostu śmieszne i głupie (prościej nie mogłam ująć ich "fabuły")
Komedie romantyczne - daleko mi do rozpaczania i wzdychania nad niedolą bohaterów którzy nie mogą się odnależć..bądz zakochać, bo pies ich matki nie kocha chomika
Filmy z "kopaniam" w tle
Fantasy
science fiction
i te o 'rozpadzie rodzin" z TVN (o których wyżej już wspomniano
filmy gore - bo sa poprostu śmieszne i głupie (prościej nie mogłam ująć ich "fabuły")
Komedie romantyczne - daleko mi do rozpaczania i wzdychania nad niedolą bohaterów którzy nie mogą się odnależć..bądz zakochać, bo pies ich matki nie kocha chomika
Filmy z "kopaniam" w tle
Fantasy
science fiction
i te o 'rozpadzie rodzin" z TVN (o których wyżej już wspomniano
Re: Nie lubię filmów o...
Zanim zaczniecie narzekać na gore zapoznajcie się z pierwszymi filmami Petera Jacksona, czyli "Martwicą mózgu" i "Bad Taste". Kino gore, połączone z humorem wcale nie jest niczym złym. Ja te dwa tytuły zawsze wspominam z uśmiechem
No, ale tak to jest... Czasem gatunek broni jedynie kilka tytułów np. komedie romantyczne "W pogoni za Amy"
.
W ramach tematu pragnę jeszcze dodać filmy pornograficzne zawierające fabułę, czyli to co można zobaczyć późnym piątkowym wieczorem na TV4. Polecam czasem oglądnąć jako ciekawostkę, zabawa jest przednia
W ramach tematu pragnę jeszcze dodać filmy pornograficzne zawierające fabułę, czyli to co można zobaczyć późnym piątkowym wieczorem na TV4. Polecam czasem oglądnąć jako ciekawostkę, zabawa jest przednia
Re: Nie lubię filmów o...
Ja nie lubię ostatnio polskiego kina... To mocne stwierdzenie, więc od razu napiszę, że zawsze znajdą się wyjątki od tej zasady, ale wróćmy do meritum: co mnie martwi w polskim kinie, to pewna tendencja do powielania tych samych schematów. Polska kinematografia to 3 rodzaje filmów:
1) Kretyńska komedia, gdzie motywami przewodnimi są ładna kobieta, beznadziejne żarty, rzucanie mięcha i obowiązkowo parę dresów 2x2, bo oni są "zabawni". Sztandarowe przykłady tego typu to "Chłopaki nie płaczą", "Poranek kojota", "E=mc^2" i kilka innych, których aż żal mi przytaczać.
2) Dołujący dramat, w którym to przedstawiona jest szara, polska rzeczywistość, picie na umór, patologie rodzinne/społeczne, itd. Mam dosc takich filmów, ja chcę myslec pozytywnie!
(Tutaj więc powinienem ogladnac polska komedie, ktora jak wspomnialem wyzej tez jest nic nie warta - koło się zamyka). Przykłady: "Edi", "Symetria", "Cześć, Tereska".
3) Komedia romantyczna, najgorszy przypadek z wymienionych tutaj. Jest to studium kiczu i tandety, wystarczy przejrzeć te propozycje w stylu "Tylko mnie kochaj", "Nigdy w życiu!", "Ja wam pokażę!". Najgorsze że robią kolejne dziadostwo tego typu: "Dlaczego nie!". Ciekawe co będzie za 5 lat, bo dotychczasowe tytuły są intrygujące. Może "Sratatata!" albo "Ble ble rzyg" - nazwy mają tyle samo sensu, co te wcześniejsze.
To naprawdę żałosne, że nikt nie potrafi wybić się ponad to. Pomińmy kwestię budżetu, bo za te pieniądze, które idą na 2 takie głupie filmy, możnaby zrobić jeden naprawdę porządny. Kwestia chęci i nowatorstwa - o tym drugim to chyba panowie reżyserzy nigdy nie słyszeli. Nie mówcie tylko: "to zrób lepszy film, cwaniaku", bo nie ja od tego jestem i nie zamierzam być, mam inne plany - za to jezeli na powaznie biora sie ludzie za kino, to biora takze za to odpowiedzialnosc, a wiec glosy krytyki dotycza ich w pierwszej kolejnosci. Ja z tego korzystam po prostu.
Ostatnio dużo nowych filmów polskich weszło na ekrany, przełamię się i postaram obejrzeć, mam nadzieję że to moje postrzeganie się zmieni, w co wątpię bo już słyszałem zapowiedź kolejnego filmu z kategorii numer dwa, o gwałcie na 14letniej dziewczynie. Nazwano go nawet "rewolucją w polskim kinie" (rotfl?) i powiedziano, że będzie podobny do "21 Gramów" Alejandro Gonzáleza Inárritu - hahahaha, pozostawię to bez komentarza, bo aż mi się przykro robi.
1) Kretyńska komedia, gdzie motywami przewodnimi są ładna kobieta, beznadziejne żarty, rzucanie mięcha i obowiązkowo parę dresów 2x2, bo oni są "zabawni". Sztandarowe przykłady tego typu to "Chłopaki nie płaczą", "Poranek kojota", "E=mc^2" i kilka innych, których aż żal mi przytaczać.
2) Dołujący dramat, w którym to przedstawiona jest szara, polska rzeczywistość, picie na umór, patologie rodzinne/społeczne, itd. Mam dosc takich filmów, ja chcę myslec pozytywnie!
3) Komedia romantyczna, najgorszy przypadek z wymienionych tutaj. Jest to studium kiczu i tandety, wystarczy przejrzeć te propozycje w stylu "Tylko mnie kochaj", "Nigdy w życiu!", "Ja wam pokażę!". Najgorsze że robią kolejne dziadostwo tego typu: "Dlaczego nie!". Ciekawe co będzie za 5 lat, bo dotychczasowe tytuły są intrygujące. Może "Sratatata!" albo "Ble ble rzyg" - nazwy mają tyle samo sensu, co te wcześniejsze.
To naprawdę żałosne, że nikt nie potrafi wybić się ponad to. Pomińmy kwestię budżetu, bo za te pieniądze, które idą na 2 takie głupie filmy, możnaby zrobić jeden naprawdę porządny. Kwestia chęci i nowatorstwa - o tym drugim to chyba panowie reżyserzy nigdy nie słyszeli. Nie mówcie tylko: "to zrób lepszy film, cwaniaku", bo nie ja od tego jestem i nie zamierzam być, mam inne plany - za to jezeli na powaznie biora sie ludzie za kino, to biora takze za to odpowiedzialnosc, a wiec glosy krytyki dotycza ich w pierwszej kolejnosci. Ja z tego korzystam po prostu.
Ostatnio dużo nowych filmów polskich weszło na ekrany, przełamię się i postaram obejrzeć, mam nadzieję że to moje postrzeganie się zmieni, w co wątpię bo już słyszałem zapowiedź kolejnego filmu z kategorii numer dwa, o gwałcie na 14letniej dziewczynie. Nazwano go nawet "rewolucją w polskim kinie" (rotfl?) i powiedziano, że będzie podobny do "21 Gramów" Alejandro Gonzáleza Inárritu - hahahaha, pozostawię to bez komentarza, bo aż mi się przykro robi.
Re: Nie lubię filmów o...
Ja nie lubie :
-wyciskaczy łez,
- o Ufo,
- Westernów,
- Robin Hooda z 31roku(miałam przyjemność oglądać ;-) )
-wyciskaczy łez,
- o Ufo,
- Westernów,
- Robin Hooda z 31roku(miałam przyjemność oglądać ;-) )
Re: Nie lubię filmów o...
Z 31? Nie słyszałem o takim. Chyba masz na myśli "Adventures of Robin Hood" z 38...witch pisze:Robin Hooda z 31roku
Re: Nie lubię filmów o...
Mylisz się, bardzo się mylisz. Jasne, że jest dużo kiczowatych filmów o duchach, ale jest też dużo wspaniałych filmów.Dusqmad pisze: - filmy o duchach, nawiedzonych domach i te klimaty. Tak strasznie jadą na schematach, że trudno rozróżnić który jest który.
Inni: jeden z lepszych horrorów jakie widziałem, powala klimatem i świetną fabułą. Do tego piękna Nicole
Pogromcy Duchów: wskaż mi tu schematycznośc, a masz u mnie browara.
Casper: chyba mi nie powiesz, że ten film jest podobny do innych
Mam nadzieję, że moja siła argumentów i przytoczone przykłady zmienią twoje zdanie na temat filmów o duchach.
Re: Nie lubię filmów o...
Jak Ja zacznę wyliczać to zaraz się okaże, że bardzo ograniczam się gatunkowo, ale naprawdę kością w gardle stają mi:
- filmy science fiction: wszelkie Star Treki, Star Warsy i inne Matrixy rozgrywające się w kosmosie, te na Ziemi typu "Faceci w czerni", "Dzień niepodległości", "Wojna światów" oblecą.
- wszelkie true story, i bynajmniej nie chodzi mi o filmy oparte na faktach, ale raczej dramaty-wyciskacze łez...
- kino kopane szczególnie w wykonaniu Seagala, van Damme'a, Jackie Chana etecera, etecera.... Ale Jeta Li darzę szakuncem
!
- komedie dla kretynów, jakoś nie utożsamiam się z tym gatunkiem podczłowieka.
Oczywiście od każdej z reguł są wyjątki, więc staram się do każdego filmu podchodzić indywidualnie, ale w przypadku ww zawsze zapala się czerwona lampka w głowie!
- filmy science fiction: wszelkie Star Treki, Star Warsy i inne Matrixy rozgrywające się w kosmosie, te na Ziemi typu "Faceci w czerni", "Dzień niepodległości", "Wojna światów" oblecą.
- wszelkie true story, i bynajmniej nie chodzi mi o filmy oparte na faktach, ale raczej dramaty-wyciskacze łez...
- kino kopane szczególnie w wykonaniu Seagala, van Damme'a, Jackie Chana etecera, etecera.... Ale Jeta Li darzę szakuncem
- komedie dla kretynów, jakoś nie utożsamiam się z tym gatunkiem podczłowieka.
Oczywiście od każdej z reguł są wyjątki, więc staram się do każdego filmu podchodzić indywidualnie, ale w przypadku ww zawsze zapala się czerwona lampka w głowie!
Re: Nie lubię filmów o...
Scourge, no wies,z Matrixa i SW nie lubic? Tutaj az musze poprosic o konkrety. Czytaj: rzucam rekawice.
Re: Nie lubię filmów o...
Wiedziałem że nie ujdzie mi to płazem, gadem zresztą też....
Co do Matrixa myślę że argumentacja się przyda, ale nie będzie to nic wnoszącego do dyskusji, chodzi głównie o niewykorzystany potencjał części pierwszej. Przy okazji pierwszej odsłony Wachowcy dali nam złudzenie czegoś niepowtarzalnego, wrażenie uczestnictwa w czymś nowym tak dla kinematografii jak dla naszych światopoglądów... A jak się to skończyło kolejne produkcje trylogii pokazały; od tamtego momentu umywam ręce od Andy'ego i Larry'ego.
SW i ST: fabularne dno, pozory skomplikowanej akcji stworzono poprzez wykreowanie wielkiego uniwersum.... dzieciarnie z podstawówki można tym częstować, kilkanaście nowych pokemonów... A tak najogólniej biorąc nie bawią mnie te wszystkie przebieranki, statki latające, inne Space Ship One, podbój nowych galaktyk, to wszystko jest mi obce.
Ale to oczywiście mój punkt widzenia, większość inaczej to czuje... Trudno!
Co do Matrixa myślę że argumentacja się przyda, ale nie będzie to nic wnoszącego do dyskusji, chodzi głównie o niewykorzystany potencjał części pierwszej. Przy okazji pierwszej odsłony Wachowcy dali nam złudzenie czegoś niepowtarzalnego, wrażenie uczestnictwa w czymś nowym tak dla kinematografii jak dla naszych światopoglądów... A jak się to skończyło kolejne produkcje trylogii pokazały; od tamtego momentu umywam ręce od Andy'ego i Larry'ego.
SW i ST: fabularne dno, pozory skomplikowanej akcji stworzono poprzez wykreowanie wielkiego uniwersum.... dzieciarnie z podstawówki można tym częstować, kilkanaście nowych pokemonów... A tak najogólniej biorąc nie bawią mnie te wszystkie przebieranki, statki latające, inne Space Ship One, podbój nowych galaktyk, to wszystko jest mi obce.
Ale to oczywiście mój punkt widzenia, większość inaczej to czuje... Trudno!
Re: Nie lubię filmów o...
w Matrixie pojawiał się kosmos, bo jakoś nie kojarzę?Scourge33 pisze:filmy science fiction: wszelkie Star Treki, Star Warsy i inne Matrixy rozgrywające się w kosmosie
Re: Nie lubię filmów o...
Przepraszam, ale nie chciałem robić dla tego filmsa oddzielnej kategorii, ale pod sci-fi się łapie, czyż nie? Pozdro!
-
blue berry
- Tyler Durden
- Posty: 338
- Lokalizacja: z Arkadii
Re: Nie lubię filmów o...
Hmm... Oglądam w sumie wszystko, nawet gatunki, których nie lubię, bo uważam, że aby dobrze filmy oceniać trzeba znać każdy gatunek!!
Najbardziej się jednak nudzę przy idiotycznych komediach w stylu (American Pie), jeszcze gorszych filmów o sztukach walki (bynajmniej nie chodzi mi o Bruce'a Lee, chociaż i te filmy są przesadzone, ale coś w stylu Van Damme, Seagal, Jackie Chan!
Najbardziej się jednak nudzę przy idiotycznych komediach w stylu (American Pie), jeszcze gorszych filmów o sztukach walki (bynajmniej nie chodzi mi o Bruce'a Lee, chociaż i te filmy są przesadzone, ale coś w stylu Van Damme, Seagal, Jackie Chan!
Re: Nie lubię filmów o...
hmm... może westerny... ale nie mam tu na myśli "Bradzo dziki zachód" czy "Bandyci", bo to są bardziej komediowe westerny, a ja jednak nie lubię tych normalnych, że się tak wyraże
oj tak nie nawidzę wręc filmów z TVN "Prawdziwe historie" - nie wiem po co mi to ?!
i musicale... na razie podobał mi się tylko jeden, a dość dużo już niestety zobaczyłam
a mam na myśli tutaj "Evitę"
całkiem dobry musical 
Re: Nie lubię filmów o...
"Ty, ktory tu wchodzisz,zegnaj sie z nadzieja". Nota bene madralo,wiesz skad to?Scourge33 pisze:Wiedziałem że nie ujdzie mi to płazem, gadem zresztą też....
A to chyba ze. To zwracam honor. Moje niezrozumienie wynika z tego,ze ja uznaje tylko pierwsza czest Matrixa a reszte wymazuje ze swiadomosci. Natomiast teraz z kolei poprosze o pokazanie,co takiego superhiperekstrawyczad nowego Wachowscy pokazali? Bo fabularnie na pewno nie wiele,co nie zmienia faktu,ze film jest wybitnyCo do Matrixa myślę że argumentacja się przyda, ale nie będzie to nic wnoszącego do dyskusji, chodzi głównie o niewykorzystany potencjał części pierwszej. Przy okazji pierwszej odsłony Wachowcy dali nam złudzenie czegoś niepowtarzalnego, wrażenie uczestnictwa w czymś nowym tak dla kinematografii jak dla naszych światopoglądów... A jak się to skończyło kolejne produkcje trylogii pokazały; od tamtego momentu umywam ręce od Andy'ego i Larry'ego.
ST nie widzialam, SW..hm.. bylam w kinie na Atakow Klonow i usnelam [serio serio], w sumie zaleglosci nadrobilam dopiero w ostatnim polroczu. I musze powiedziec,ze chociaz jestem dosc wybredna, to nie zawiodlam sie za bardzo.Zreszta SW, zwlaszcza te stare maja sporo wspolnego z Matrixem. Chociazby arcystary motyw walki dobra ze zlem i osoba wybrancaSW i ST: fabularne dno, pozory skomplikowanej akcji stworzono poprzez wykreowanie wielkiego uniwersum.... dzieciarnie z podstawówki można tym częstować, kilkanaście nowych pokemonów... A tak najogólniej biorąc nie bawią mnie te wszystkie przebieranki, statki latające, inne Space Ship One, podbój nowych galaktyk, to wszystko jest mi obce.
Ale to oczywiście mój punkt widzenia, większość inaczej to czuje... Trudno!
A ja sie wylamie, ja lubie American Pie i wszytskie takie. czasem trzeba sie schamic na nowo.A te komedie,jakkolwiek glupie i banalne,to chociaz robia to SWIADOMIE i od razu wiadomo,ze to dla jaj. Szczerze wyzej sobie cenie takie filmy od tych, ktore zrobione sa super powaznie o sprawach istotnych, a tak naprawde sa tak denne i banalne,ze az zbiera na wymioty.
Re: Nie lubię filmów o...
Np. jakie?Ocky pisze:Szczerze wyzej sobie cenie takie filmy od tych, ktore zrobione sa super powaznie o sprawach istotnych, a tak naprawde sa tak denne i banalne,ze az zbiera na wymioty.
A odnośnie SW, to lubię tą serię, zwłaszcza II i III część. W I wsadzili jełopa Jar-Jarra i jego switę przyprawiając mnie jedynie o nerwy. Za starą trylogią niezbyt przepadam, aczkolwiek obejrzeć mogę bez żadnych wybrzydzeń. Zawsze mnie w niej śmieszyły postacie szturmowców biegających a'la bullet time.
Ogólnie lubię kino S-f, chociażby świetny "Piąty element", czy serię "Obcy". ST oglądałem jedynie w dzieciństwie, więc się nie wypowiem.
Re: Nie lubię filmów o...
Rubenos, ufam w twoj gust i inteligencje,wiec wymienianie po tytulach byloby potraktowaniem cie jako cwiercmozga 
Wezmy pod uwage ze stara saga robiona byla jeszcze przed dinozaurami, wiec efekty specjalne powalac nie beda, zreszta mnie nawet w tych nowych nudza walki jarzeniowkami. Trojka byla fajna, bo wiele wyjasniala
Wezmy pod uwage ze stara saga robiona byla jeszcze przed dinozaurami, wiec efekty specjalne powalac nie beda, zreszta mnie nawet w tych nowych nudza walki jarzeniowkami. Trojka byla fajna, bo wiele wyjasniala
Re: Nie lubię filmów o...
Oj nie posądzaj mnie o nieznajomość "Boskiej Komedii" Dantego, bo będę się gniewał...Ocky pisze:"Ty, ktory tu wchodzisz,zegnaj sie z nadzieja". Nota bene madralo,wiesz skad to?
Nie będę nikogo zmuszał do przeczytania, bo sam ledwo dałem radę; ale jeśli ktoś poważnie traktuje literaturę to wypada znać.... Swoją drogą twórcy horrorów mają spory materiał szkoleniowy...
Kwestia pierwszej części Matrixa: Tak się składa, że premiera tego filmu zbiegła się z okresem anarchii w moim życiu... Nie wiem czy kinematografia doświadczyła wcześniej podobnych koncepcji otaczającej nas rzeczywistości, ale zapewne dla nowego pokolenia buntowników film może pełnić rolę swoistej Biblii. Osobiście nie traktuję tego obrazu tak poważnie, ale pierwszy Matrix jest jakąś małą cegiełką mojego wyobrażenia świata. Skłania widza do głębokiej refleksji, zaszczepia w nas nutkę zwątpienia w sens całej tej pogoni za sławą, pieniędzmi i dziwkami... Każe stanąć w miejscu, obnaża przed nami okrutną z punktu widzenia jednostki prawdę: jesteśmy tylko trybikami potężnej maszyny....
Moim skromnym zdaniem dzieło to jest tak naprawdę bękartem wielu przeróżnych ideologii, a nawet religii (właśnie motyw Wybrańca i odwiecznej walki sił dobra i zła), napewno w zbyt dużej dawce może niektórym zaszkodzić; wskazany dystans.
P.S. Dzięki Ocky właśnie rzuciłaś mnie na pożarcie hienom
Re: Nie lubię filmów o...
Scourge33, no no no
)
Ja lubie scene, w ktorej Neo przychodzi do Morfeusza i na dzien dobry dostaje pytanie,czy nie mial kiedys wrazenia,ze sen,ktory mu sie sni, jest tak realny,ze w zasadzie nie wiadomo kiedy sie sni,a kiedy jest na jawie. I to jest bardzo wazne, bardzo trafne zdanie. Bo to nie chodzi o to,ze jest jakis ogolnoglobalny spisek. Chodzi o to,ze siedzi ze soba dwoje ludzi, ludzi, ktorzy widza, mysla i czuja zupelnie inaczej niz caly otaczajacy swiat i dochodza do wniosku,ze to oni sa normalni,ze caly swiat oszalal. A oszalal naprawde. Tak dawno temu,ze nawet historycy nie sa w stanie tak daleko dotrzec.
Co do trybikow maszyny zajrzyj do Chaplina do ilmu, nie pomne tytulu: Nowe czasy, terazniejsze dni? No nie pomne. Tak Charlie jest wciagniety przez maszyne tasmowa. Ja sie tak czasem czuje, bo to wszystko zapieprza za szybko, w zbyt chorym kierunku,zeby to bylo normalne. Neo gdyby nie znalazl Trinity i Morfeusza predzej czy pozniej albo by oszalal,albo popelnil samobojstwo,bo nie bylby w stanie funkcjonowac w swiecie, ktorego ne akceptuje i w ktory nie wierzy. To jest bardzo wazny film. Zaryzykuje nawet teze,ze mozesz dac go komus do przeanalizowania,zeby zobaczyc z kim masz do czynienia. Bo jak ktos powie,ze fajny, bo Kjanuuu ladny i fajnie sie w powietrzu zatrzymuje i efekty i w ogole, to ja, moze troche po chamsku, ale raczej nie daze do utrzymania takiej znajomosci. Bardzo mi sie podoba twoje okreslenie o bekarcie roznych ideologii, ma cos w sobie.
Tak samo jak dla ciebie takim szokiem byl Matrix, tak lata temu bylo z Gwiezdnymi Wojnami. Im dodatkowo dodali efekty porazajace jak na tamte czasy. Sama historia zreszta tez. Jedi bronia normalnosci bronia porzadku. A ze tego porzadku ne ma to widac,ze przegrali,bo bylo ich za malo, a raczej przestali byc jednoscia, bo ktos sie sposrod nich wylamal. Ktos przeszedl na druga strone. Ale cala historia mimo wszystko konczy sie Nowa Nadzieja. Najwiekszy upadly tamtych czasow dokonuje ponadludzkiego wysilku, byl wielkim Jedi, musial byc wielkim upadlym. Spadl tak nisko,ze podniesc bylo sie bardzo ciezko. Tak ciezko, ze nie mogl juz dalej zyc po takim wysilku
[ Dodano: 2007-02-28, 21:01 ]
Scourge33, no no no
)
Ja lubie scene, w ktorej Neo przychodzi do Morfeusza i na dzien dobry dostaje pytanie,czy nie mial kiedys wrazenia,ze sen,ktory mu sie sni, jest tak realny,ze w zasadzie nie wiadomo kiedy sie sni,a kiedy jest na jawie. I to jest bardzo wazne, bardzo trafne zdanie. Bo to nie chodzi o to,ze jest jakis ogolnoglobalny spisek. Chodzi o to,ze siedzi ze soba dwoje ludzi, ludzi, ktorzy widza, mysla i czuja zupelnie inaczej niz caly otaczajacy swiat i dochodza do wniosku,ze to oni sa normalni,ze caly swiat oszalal. A oszalal naprawde. Tak dawno temu,ze nawet historycy nie sa w stanie tak daleko dotrzec.
Co do trybikow maszyny zajrzyj do Chaplina do ilmu, nie pomne tytulu: Nowe czasy, terazniejsze dni? No nie pomne. Tak Charlie jest wciagniety przez maszyne tasmowa. Ja sie tak czasem czuje, bo to wszystko zapieprza za szybko, w zbyt chorym kierunku,zeby to bylo normalne. Neo gdyby nie znalazl Trinity i Morfeusza predzej czy pozniej albo by oszalal,albo popelnil samobojstwo,bo nie bylby w stanie funkcjonowac w swiecie, ktorego ne akceptuje i w ktory nie wierzy. To jest bardzo wazny film. Zaryzykuje nawet teze,ze mozesz dac go komus do przeanalizowania,zeby zobaczyc z kim masz do czynienia. Bo jak ktos powie,ze fajny, bo Kjanuuu ladny i fajnie sie w powietrzu zatrzymuje i efekty i w ogole, to ja, moze troche po chamsku, ale raczej nie daze do utrzymania takiej znajomosci. Bardzo mi sie podoba twoje okreslenie o bekarcie roznych ideologii, ma cos w sobie.
Tak samo jak dla ciebie takim szokiem byl Matrix, tak lata temu bylo z Gwiezdnymi Wojnami. Im dodatkowo dodali efekty porazajace jak na tamte czasy. Sama historia zreszta tez. Jedi bronia normalnosci bronia porzadku. A ze tego porzadku ne ma to widac,ze przegrali,bo bylo ich za malo, a raczej przestali byc jednoscia, bo ktos sie sposrod nich wylamal. Ktos przeszedl na druga strone. Ale cala historia mimo wszystko konczy sie Nowa Nadzieja. Najwiekszy upadly tamtych czasow dokonuje ponadludzkiego wysilku, byl wielkim Jedi, musial byc wielkim upadlym. Spadl tak nisko,ze podniesc bylo sie bardzo ciezko. Tak ciezko, ze nie mogl juz dalej zyc po takim wysilku
A tak w ogole to jedyna hiene,na ktora cie napuscilam jestes ty sam. I jestem pod wrazeniem:)
Ja lubie scene, w ktorej Neo przychodzi do Morfeusza i na dzien dobry dostaje pytanie,czy nie mial kiedys wrazenia,ze sen,ktory mu sie sni, jest tak realny,ze w zasadzie nie wiadomo kiedy sie sni,a kiedy jest na jawie. I to jest bardzo wazne, bardzo trafne zdanie. Bo to nie chodzi o to,ze jest jakis ogolnoglobalny spisek. Chodzi o to,ze siedzi ze soba dwoje ludzi, ludzi, ktorzy widza, mysla i czuja zupelnie inaczej niz caly otaczajacy swiat i dochodza do wniosku,ze to oni sa normalni,ze caly swiat oszalal. A oszalal naprawde. Tak dawno temu,ze nawet historycy nie sa w stanie tak daleko dotrzec.
Co do trybikow maszyny zajrzyj do Chaplina do ilmu, nie pomne tytulu: Nowe czasy, terazniejsze dni? No nie pomne. Tak Charlie jest wciagniety przez maszyne tasmowa. Ja sie tak czasem czuje, bo to wszystko zapieprza za szybko, w zbyt chorym kierunku,zeby to bylo normalne. Neo gdyby nie znalazl Trinity i Morfeusza predzej czy pozniej albo by oszalal,albo popelnil samobojstwo,bo nie bylby w stanie funkcjonowac w swiecie, ktorego ne akceptuje i w ktory nie wierzy. To jest bardzo wazny film. Zaryzykuje nawet teze,ze mozesz dac go komus do przeanalizowania,zeby zobaczyc z kim masz do czynienia. Bo jak ktos powie,ze fajny, bo Kjanuuu ladny i fajnie sie w powietrzu zatrzymuje i efekty i w ogole, to ja, moze troche po chamsku, ale raczej nie daze do utrzymania takiej znajomosci. Bardzo mi sie podoba twoje okreslenie o bekarcie roznych ideologii, ma cos w sobie.
Tak samo jak dla ciebie takim szokiem byl Matrix, tak lata temu bylo z Gwiezdnymi Wojnami. Im dodatkowo dodali efekty porazajace jak na tamte czasy. Sama historia zreszta tez. Jedi bronia normalnosci bronia porzadku. A ze tego porzadku ne ma to widac,ze przegrali,bo bylo ich za malo, a raczej przestali byc jednoscia, bo ktos sie sposrod nich wylamal. Ktos przeszedl na druga strone. Ale cala historia mimo wszystko konczy sie Nowa Nadzieja. Najwiekszy upadly tamtych czasow dokonuje ponadludzkiego wysilku, byl wielkim Jedi, musial byc wielkim upadlym. Spadl tak nisko,ze podniesc bylo sie bardzo ciezko. Tak ciezko, ze nie mogl juz dalej zyc po takim wysilku
[ Dodano: 2007-02-28, 21:01 ]
Scourge33, no no no
Ja lubie scene, w ktorej Neo przychodzi do Morfeusza i na dzien dobry dostaje pytanie,czy nie mial kiedys wrazenia,ze sen,ktory mu sie sni, jest tak realny,ze w zasadzie nie wiadomo kiedy sie sni,a kiedy jest na jawie. I to jest bardzo wazne, bardzo trafne zdanie. Bo to nie chodzi o to,ze jest jakis ogolnoglobalny spisek. Chodzi o to,ze siedzi ze soba dwoje ludzi, ludzi, ktorzy widza, mysla i czuja zupelnie inaczej niz caly otaczajacy swiat i dochodza do wniosku,ze to oni sa normalni,ze caly swiat oszalal. A oszalal naprawde. Tak dawno temu,ze nawet historycy nie sa w stanie tak daleko dotrzec.
Co do trybikow maszyny zajrzyj do Chaplina do ilmu, nie pomne tytulu: Nowe czasy, terazniejsze dni? No nie pomne. Tak Charlie jest wciagniety przez maszyne tasmowa. Ja sie tak czasem czuje, bo to wszystko zapieprza za szybko, w zbyt chorym kierunku,zeby to bylo normalne. Neo gdyby nie znalazl Trinity i Morfeusza predzej czy pozniej albo by oszalal,albo popelnil samobojstwo,bo nie bylby w stanie funkcjonowac w swiecie, ktorego ne akceptuje i w ktory nie wierzy. To jest bardzo wazny film. Zaryzykuje nawet teze,ze mozesz dac go komus do przeanalizowania,zeby zobaczyc z kim masz do czynienia. Bo jak ktos powie,ze fajny, bo Kjanuuu ladny i fajnie sie w powietrzu zatrzymuje i efekty i w ogole, to ja, moze troche po chamsku, ale raczej nie daze do utrzymania takiej znajomosci. Bardzo mi sie podoba twoje okreslenie o bekarcie roznych ideologii, ma cos w sobie.
Tak samo jak dla ciebie takim szokiem byl Matrix, tak lata temu bylo z Gwiezdnymi Wojnami. Im dodatkowo dodali efekty porazajace jak na tamte czasy. Sama historia zreszta tez. Jedi bronia normalnosci bronia porzadku. A ze tego porzadku ne ma to widac,ze przegrali,bo bylo ich za malo, a raczej przestali byc jednoscia, bo ktos sie sposrod nich wylamal. Ktos przeszedl na druga strone. Ale cala historia mimo wszystko konczy sie Nowa Nadzieja. Najwiekszy upadly tamtych czasow dokonuje ponadludzkiego wysilku, byl wielkim Jedi, musial byc wielkim upadlym. Spadl tak nisko,ze podniesc bylo sie bardzo ciezko. Tak ciezko, ze nie mogl juz dalej zyc po takim wysilku
A tak w ogole to jedyna hiene,na ktora cie napuscilam jestes ty sam. I jestem pod wrazeniem:)
Re: Nie lubię filmów o...
ja nie znoszę "rozdzierających" serce historii z zycia wziętych pokroju: zaginiony syn odnajduje się po latach, albo żona bita przez męża alkoholika wreszcie wyrywa się z matni. podobnie nie przepadam, kiedy w filmach dla dorosłych pojawiają się dzieci, jak np. w "bohaterze ostatniej akcji" albo "obcym 2" (choć to dobry film to wątek z dziewczynką nieodmiennie mnie drażni). chlubny wyjątek- "terminator 2", tam mi to nie przeszkadza. nie toleruję też większości dziełek z Van Damme'em, Seagalem labo bez wyjątku gniotów z Chuckiem Norrrisem.
Re: Nie lubię filmów o...
ej no motyw dziecka potrafi byc fajny,zwlaszcza jak dziecko jest medium, vide Szosty zmysl, czy poniekad mlody Anakin Niebolaz

