Info o filmie:
reżyseria: Peter Jackson
scenariusz: Fran Walsh, Peter Jackson
zdjęcia: Andrew Lesnie
muzyka: Brian Eno
data premiery: 2010-03-12 (Polska), 2009-11-24 (Świat)
obsada: Saoirse Ronan, Rachel Weisz, Stanley Tucci, Mark Wahlberg, Susan Sarandon...
Fabuła:
Historia bazuje na powieści Alice Sebold zatytułowanej "The Lovely Bones". 14-letnia dziewczynka z peryferii Pensylwanii, Susie Salmon, zostaje zamordowana przez swojego sąsiada. Opowiada swoją historię z nieba ukazując jak toczy się teraz życie bliskich jej osób, jak próbują poradzić sobie ze świadomością, że już nigdy więcej jej nie zobaczą i jak odnajdują na nowo nadzieję...
(źródło: filmweb.pl)
Niestety "Nostalgię anioła" muszę uznać za film raczej nieudany. Zawodzi i rozczarowuje pod wieloma względami. Przede wszystkim jednak przesycony jest sentymentalizmem( zakończenie!) i moralizatorstwem. Bohaterowie, łącznie z główną postacią, co chwilę wygłaszają wielkie prawdy życiowe. Aż trudno się powstrzymać przed pobłażliwym uśmiechem, który niestety towarzyszy widzowi przez większość seansu. Sytuacje przedstawiane na ekranie są bowiem nienaturalne i nieprawdopodobne SPOILER! (np. scena śmierci mordercy, scena, kiedy siostra Susie zakrada się do domu sąsiada...)KONIEC SPOILERA!. Scenariusz również nie jest najmocniejszą stroną "Nostalgii..". Film prawie w ogóle nie trzyma w napięciu ani nie zaskakuje, brakuje mu tajemniczości (w gruncie rzeczy trudno się dziwić, skoro od początku wiemy, kto zabił). Próby wywołania u odbiorcy dreszczyku emocji są zdecydowanie nieudolne. Brakuje porywających kreacji aktorskich, chociaż obsada jest całkiem niezła, co wynika zapewne z tego, że bohaterowie nie należą do najciekawszych czy też specjalnie złożonych. Szczególnie nijaka i papierowa jest postać matki Susie, grana przez Rachel Weisz. Saoirse Ronan gra dobrze, jednak jej roli w "Nostalgii.." wiele brakuje do świetnej roli w "Pokucie". Susan Sarandon jak zwykle trzyma fason. Nie mam również szczególnych zastrzeżeń co do gry Stanleya Tucci, jednak z pewnością nie jest to rola zasługująca na Oscara( notabene, strasznie razi sposób, w jaki przedstawiono mordercę Susie- równie dobrze mógłby mieć napisane na czole: "Hej, jestem socjopatycznym mordercą i pedofilem!").
Jeśli zaś chodzi o to, co miało być asem w rękawie Petera Jacksona, czyli wspaniała grafika użyta do pokazania "nieba" głównej bohaterki....Cóż, jest ładnie i uroczo, lecz momentami rażąco sztucznie i banalnie. W tym aspekcie reżyser zdecydowanie balansuje na granicy kiczu.
Reasumując- do pewnego momentu film ogląda się przyjemnie, potem jest coraz gorzej. Końcówka filmu drażni niemiłosiernie swą cukierkowatością. Do kina raczej iść się nie opłaca.
PS. Filmweb sugerował, by ten temat umieścić między thrillerami lub filmami fantasy, mi jednak bardziej pasuje tutaj. W razie czego przenieść ;-)

