Recenzja filmu Smakosz (autor: Dusqmad)![]()
Info o filmie:
Tytuł oryginalny: Jeepers Creepers
Reżyseria: Victor Salva
Scenariusz: Victor Salva
Zdjęcia: Don E. FauntLeRoy
Muzyka: Bennett Salvay
Produkcja: USA/Niemcy
Gatunek: Horror
Data premiery (Świat): 20.07.2001
Data premiery (Polska): 09.08.2002
Czas trwania: 90 min
Obsada: Gina Philips, Justin Long, Jonathan Breck, Patricia Belcher, Brandon Smith
Fabuła:
...Pytanie, które być może zechcesz sobie po obejrzeniu tego filmu postawić brzmi: "Co cię gryzie"?...
Trish Darry są rodzeństwem. Właśnie wracają do domu swoim starym samochodem, gdy spotykają na swej drodze coś niezwykle przerażającego.
Stary pomalowany na zielono samochód, którego kierowcą jest tajemniczy zamaskowany mężczyzna, staje się ich przewodnikiem do świata rodem z sennego koszmaru. Im dalej Trish i Darry idą, tym straszniejsze rzeczy ich spotykają. Ścigani i -jednocześnie - ściagający, będą musieli się zmierzyć z własnym lękiem i istotą, która go wyzwoliła.
A wszystko w takt starego przeboju : "Jeepres Creeprers, where did you get those eyes" (źródło: filmweb.pl)
Przed oglądnięciem "Smakosza" nie nastawiałem się na zbyt wiele, niemniej czuję się nieco zawiedziony. Początek był całkiem dobry, natomiast z czasem film staje się coraz gorszy. W pierwszych kilkunastu minutach mamy tajemnicę, przez którą kilka scen może budzić strach, natomiast później cały czar pryska. Dlaczego? Ano tajemnica tytułowego smakosza została zdecydowanie za wcześnie ujawniona. Po tych kilkunastu minutach wiemy kim jest oraz jak wygląda, a co za tym idzie potwór automatycznie przestaje już budzić strach, który raczej nie był widzowi obcy w pierwszej połowie filmu. Aż żal świetnego pomysłu, który został tym sposobem zmarnowany. Szkoda... Gdyby nie ten fakt z pewnością mógłbym zaliczyć "Smakosza" do najciekawszych horrorów ostatnich lat. Na plus zasługule zakończenie będące ukłonem w stronę kina lat '80 i aktorstwo (nie ma to jak przekonująco odegrać rolę ofiary), ale ogólnie film jest typowym średniakiem, po jednym oglądnięciu wypada z głowy.


