Nie porównujesz, ale pisząc 'jeden z najlepszych' pozwalasz odnieść wrażenie, że stawiasz ich na tym samym szczeblu drabiny, nie możesz zdecydować się, który bardziej Ci zaimponował swoją grą
Z najlepszych aktorów w serialu wymieniłbym jeszcze Williama Fichtnera, który wciela się w agenta Mahone'a. Ale ogólnie trudno tu ustalić jakąś kolejność . Jak na moje oko poziomem gry odbiega tylko Dominic Purcell, który gra tak, że trudno współczuć jego bohaterowi. Rola faceta skazanego niesłusznie na śmierć daje aktorowi duże pole do popisu. Taką postać można zagrać tak, że aż wyciśnie się z widza łzy, a tu wyszedł taki półinteligent, jak to Azgaroth ujął. Wyrok śmierci przyjmuje jak szlaban na oglądanie telewizji.
Jeszcze w tym tygodniu postaram się opisać swoje wrażenia ze wszystkich odcinków drugiej serii jakie dotąd oglądałem i na bieżąco będę zdawał relacje. Miałem to uczynić z pierwszym sezonem, ale już na tyle nie pamiętam każdego odcinka.
[ Dodano: 2007-04-16, 20:26 ]
Rozpoczynam cykl mini-recenzji wszystkich odcinków 2 serii. Mogą się tu pojawić mini-spojlery, które nie powinny zepsuć przyjemności. Przed większymi będę ostrzegał, więc można śmiało czytać.
2x01 - odcinek, do którego trudno się przyczepić. Wszystko trzyma jeszcze poziom pierwszego sezonu i ogląda się to z równą przyjemnością. Dodatkowo dobre zakończenie, które wzmoże obawę o to, czy jest jakakolwiek szansa, że sprawiedliwość zatriumfuje.
Kapitalna scena z odziałem T-Baga:
Weterynarz: Musze pana znieczulić
T-Bag: Czy ja wyglądam na głupiego?
Weterynarz: Nie mogę przeprowadzić tego typu operacji bez znieczulenia. (...) Nikt nie wytrzyma czegoś takiego bez znieczulenia.
T-Bag (patrzy na weterynarza tym swoim wzrokiem, którego widok jest synonimem śmierci i szepta): Nie jestem nikim.
2x02 - trochę gorzej, niż poprzednio. Fabułę deprecjonuje wątek z LJ'em. Jest zbędny, nielogiczny, nie wniósł nic poza tym, że pozwolił jakoś zapełnić te 40 minut.
2x03 - tu też nie ma niczego, co wyróżniłoby odcinek. Rozbudowuje się wątek ucieczki C-Note'a, ktory w pierwszej serii uważałem za jedną wielką nielogiczność: po co więzień, który przesyła rodzinie pocztówki z Iraku chce uciec i zostać bohaterem kryminalnych programów? Przecież zaprzepaści kłamstwo, które wcześniej umiejętnie budował i straci szanse na jakiekolwiek zrozumienie ze strony bliskich. Zachowuje się jakby zależało mu na utracie rodziny. Skoro dawniej był taki perfekcyjny to po co teraz popełnia takie głupstwo? Liczy, że jak wróci do domu to zostanie powitany chlebem i solą?
2x04 - lepszy, niż 2 i 3. Dobrze utrzymano nastrój niepewności po czyjej stronie stoi żona Scofielda - ten wątek potrafił zaskoczyć. Poza tym T-Bag znów gwoździem programu: nareszcie jest okazja dowiedzieć się jakie są jego relacje z nastolatkami. Poza tym zbliżył się nieco do Golluma - zaczyna być groteskowy, jeszcze bardziej obłudny. [spoiler]
Nie zdziwiła mnie śmierć Ambruzzi'ego. Ten wątek trzeba było zakończyć, gdyż opowiadanie o ucieczce szefa mafii nie ma predyspozycji do najmniejszego zaskoczenia. Dobrze, że twórcy nie chcieli dalej robić niczego na silę z tym bohaterem. "Trzeba wiedzieć kiedy ze sceny zejść niepokonanym"[/spoiler]
2x05 - odcinek, o którym w ogóle nie myślałem po seansie, co jest ewenementem jak na "Prison break". Nie robi wrażenia, co nie znaczy, że kiepski: z takimi zaletami jakie posiada serial nawet odcinek z najmarniejszą fabułą będzie się przyjemnie oglądało.
Ścieżki uciekinierów zaczynają się łączyć, jeden kierunek - Utah.
2x06 - podtrzymuje tendencje poprzedniego, niemniej jest jedna kolosalna zaleta: Teddy jako uwodziciel

Jak to ujął: potrafi się zachować...
[ Dodano: 2007-04-17, 17:45 ]
2x07 - znowu tendencja zwyżkowa. Bardzo dobre zakończenie: dwie rzeczy, których trudno byłoby się spodziewać. Całość trzyma w napięciu [spoiler]
dzięki wyłapaniu Tweenera. Nie wiemy, jak się zachowa: dotąd miał skłonności do kablowania i widz ciągle ma wątpliwości jak daleko przesunie się w grze Mahone'a. Odszedł w wielkim stylu: nie jako małoletni czarnuch w skórze białego, lecz jako dorosły gość, który docenił ile Michael dla niego zrobił.[/spoiler]. Gdy następnego dnia dochodził wieczór jedyną rzeczą, którą zaprzątywałem sobie głowę było oglądnięcie kolejnego epizodu.
2x08 - tu też trudno się do czegoś przyczepić. T-Bag znów zaskakuje, udowadnia, że od geniuszu ważniejszy jest spryt i doświadczenie. [spoiler]
Jedno mnie tylko dziwi: dlaczego wziął szmal i wsadził niewielką działkę do biustonosza tej blondynki? Toż to zdecydowanie nie w jego stylu. Nawet jej nie przebił gardła za tą gierkę z poprzedniego odcinka... Ależ pieniądze potrafią zmienić człowieka...[/spoiler]. Ponadto świetna scena nad rzeką (potrafi wycisnąć z widza obawę o losy bohaterów) i umiejętne zakończenie scenami z Mahonem.