
reżyseria John Carpenter
scenariusz John Carpenter, Nick Castle, Kurt Russell
zdjęcia Gary B. Kibbe
muzyka John Carpenter, Shirley Walker
produkcja USA
premiera 9 sierpnia 1996
obsada Kurt Russell (Snake Plissken), Georges Corraface (Cuervo Jones), Stacy Keach (kmdr Malloy), Steve Buscemi (Eddie "Mapa Gwiazd"), A. J. Langer (Utopia), Pam Grier (Hershe)
Fabuła
Jest rok 2013. Potężne trzęsienie ziemi oderwało Los Angeles od kontynentu, czyniąc miasto wyspą. Władze tworzą na niej więzienie bez możliwości wyjścia... Itede, itepe. Podstawowy szkielet scenariusza jest tutaj kalką "Ucieczki z Nowego Jorku". Zamiast prezydenta (już innego, kadencje lecą...) jego córka, zakochana w Guevaropodobnym terroryście, przedostaje się do więzienia, gdzie jej miłość jest głównym chefe. W prezencie dla niego, zabiera ze sobą kody dostępu do super-hiper broni, mogącej zagrozić, jakżeby inaczej, całemu światu. Tradycyjnie, dostarczony właśnie do pudła Snake zostaje "poproszony" o ściągnięcie buntowniczki z powrotem, z kodami w komplecie, rozumie się. Jako argument zasadniczy, w zastępstwie ładunków w tętnicach, tym razem występuje wirus. Snake znowu rusza ratować serdecznie znienawidzony rząd...
Opinia
Kiedy pierwszy raz zobaczyłam ten film, moją reakcję dałoby się streścić krótko: Łojezu...
Karykatura grubą krechą, podana z subtelnością spadającej cegły. Carpenter Sumienie Ameryki, ratuj się kto może...!
Do tego koszmarny poziom techniczny, mimo budżetu dziesięciokrotnie większego niż przy pierwszej "Ucieczce". Film robi wrażenie kręconego w całości w studio, i to ciasnym. A efekty... Sceny podwodne wyglądają jek demo taniej gry. A to było po "Parku Jurajskim", dysponującym budżetem porównywalnym!
Pomyślałam sobie to wszystko, wyłączyłam telewizor i poszłam spać.
Na drugi dzień ten film za mną chodził.
Na trzeci dzień też.
I na czwarty...
I piąty...
Jeszcze długo tak chodził.
No to po jakimś czasie obejrzałam znowu. I wiecie co? Tym razem był lepszy!
Kwestia nastawienia, opancerzyłam się na karykaturę. Trzeba przy tym przyznać, że Russell nie zawiódł. Nie skopiował zwyczajnie roli, tylko konsekwentnie rozwinął, uwzględniając lata płynące też dla Snake'a. Choć czasem przeszarżowuje, choćby w scenie z puszką - momentami to już karykatura. Muzyka, choć zupełnie inna niż w pierwszym filmie, też jest godna uwagi i "wpada", szczególnie w zakończeniu. Zresztą zakończenie też jest satysfakcjonująco "zakręcone", z powodu pewnego gadżetu... ;-) Co nie zmienia faktu, że jeśli ktoś spodziewa się powtórki z "Ucieczki z NY", lepiej niech się nastawi na wstrząs. W przypadkach skrajnych na płacz i zgrzytanie zębów... Ostrzegam, tamten pierwotny, zimny i mroczny klimat nie został nawet zaproszony na plan. O tym co jest w zamian, szkoda gadać...
A jednak wpisałam film na listę Ulubionych. Można powiedzieć, że mnie zmusił i nie przebierał w środkach
Nigdy do mnie nie trafiała idea filmów tak złych, że aż dobrych. To jest wyjątek. Ten film jest OKROPNY. A ja go uwielbiam
A jeśli uważacie, że w tym tekście liczba emotków przekracza ludzką wytrzymałość i wszelką przyzwoitość, no to możecie czuć się wprowadzeni w nastrój "Ucieczki z L. A." ;-)

