Ulubieni pisarze
Ulubieni pisarze
Jacy są Wasi ulubieni tworcy? Ja jestem bardzo pozytywnie nastawiony do Kinga, mimo że nie czytałem wielu jego książek. A z polskich autorów Sławomir Mrożek 
Re: Ulubieni pisarze
Najbardziej lubię J.K. Rowling, Anne Rice, Stephena Kinga (tak samo jak BlackDog, nie czytałam wielu jego książek), Andrzeja Sapkowskiego, Małgorzatę Musierowicz, Joe Alexa, czyli Macieja Słomczyńskiego. Jak na dzień dzisiejszy to moja czołówka.
Ostatnio zmieniony 2006-08-14, 14:10 przez Issa, łącznie zmieniany 1 raz.
Re: Ulubieni pisarze
J.R.R. Tolkien i Jane Austin. Tylką ta dwójke mogę zaliczyc do ulubionych.
Re: Ulubieni pisarze
Tolkien, Paolini, Rafael Abasto, Paulo Coelho, Dan Brown, Michelle Paver - to by bylo na tyle - kolejnosc przypadkowa
Re: Ulubieni pisarze
terry prachett, jeff grubb, philip reeve i tyle :] kilku innych ale nie pamietam Tolkiena tez szanuje ale nie umiealem przeczytac trylogi
-
blue berry
- Tyler Durden
- Posty: 338
- Lokalizacja: z Arkadii
Re: Ulubieni pisarze
Janusz Leon Wiśniewski, Jane Austen, Stephen King, William Wharton, J.R.R. Tolkien, Agatha Christie 
Re: Ulubieni pisarze
Tolkien (Władcę Pierścieni mogę czytać setki razy i mi się nie znudzi), Gaiman, King, Hornby, Mrożek no i może jeszcze Lumley załapie się do czołówki. ale pewnie i tak kogoś pominęłam 
Re: Ulubieni pisarze
Widzę, że podobnych autorów lubimy. Szczególnie cieszy mnie, że ktoś na tym forum lubi Mrożka, a jego twórczość przecież nie należy do najprostszych. A w jakim gatunku pisze wymieniony przez Ciebie Hornby?
-
blue berry
- Tyler Durden
- Posty: 338
- Lokalizacja: z Arkadii
Re: Ulubieni pisarze
A ja do mojej wyliczanki dodam Bohumila Hrabala. Nie potrafię przejść obok tego pisarza obojętnie. 
- MGaździcki
- Agent Smith
- Posty: 642
Re: Ulubieni pisarze
Przede wszystkim Ian Fleming, twórca powieści o Jamesie Bondzie, jeden z nielicznych autorów łączących styl powieści kryminalnej z prawdziwym artyzmem. Prawda jest taka, że sam Chandler był zawsze urzeczony stylem Fleminga. Weźmy choćby to:
"Agent ciężko odwrócił głowę. Jak szybko zdoła umrzeć? Czy jakimś sposobem mógł prrzyspieszyć własną śmierć? Jeden z jego przyjaciół przeżył tortury w Gestapo. Opisywał Bondowi, jak usiłował popełnić samobójstwo, wstrzymując oddech. Nadludzkim wysiłkiem woli po kilku minutach absolutnego bezruchu zdołał doprowadzić się do utraty przytmoności. Lecz wraz z czasową utratą zmysłów wola i świadomosć celu także opuściły jego duszę, a powód, dla którego to wszystko robił, został natychmiast zapomniany. Instybkt życia, zakorzeniony w komórkach ciała rozruszał zastałe pompy i wtłoczył w płuca strumień ożywczego powietrza. Lecz można tego spobować jeszcze raz, teraz, gdyż nic innego nie ulży Bondowi w bólu, nim zabierze go błogosławiona smierć
Przyznacie, że bardzo ładne.
Druga i trzecia lokata dla wybitnych Fredercicka Forsytha i Wiktora Suworowa- jeden za "Dzień Szakala" i "Psy wojny", drugi za wbijające w fotel "Akwarium".
"Agent ciężko odwrócił głowę. Jak szybko zdoła umrzeć? Czy jakimś sposobem mógł prrzyspieszyć własną śmierć? Jeden z jego przyjaciół przeżył tortury w Gestapo. Opisywał Bondowi, jak usiłował popełnić samobójstwo, wstrzymując oddech. Nadludzkim wysiłkiem woli po kilku minutach absolutnego bezruchu zdołał doprowadzić się do utraty przytmoności. Lecz wraz z czasową utratą zmysłów wola i świadomosć celu także opuściły jego duszę, a powód, dla którego to wszystko robił, został natychmiast zapomniany. Instybkt życia, zakorzeniony w komórkach ciała rozruszał zastałe pompy i wtłoczył w płuca strumień ożywczego powietrza. Lecz można tego spobować jeszcze raz, teraz, gdyż nic innego nie ulży Bondowi w bólu, nim zabierze go błogosławiona smierć
Przyznacie, że bardzo ładne.
Druga i trzecia lokata dla wybitnych Fredercicka Forsytha i Wiktora Suworowa- jeden za "Dzień Szakala" i "Psy wojny", drugi za wbijające w fotel "Akwarium".
Re: Ulubieni pisarze
Wielu mogłabym wymienić, pewnie kogoś pominę...
Aktualnie na pierwszym miejscu Terry Pratchett. Za olbrzymią galerię złożonych i niepowtarzalnych postaci; za umiejętność powiedzenia o świecie i ludzkiej naturze rzeczy zaskakujących, choć po zastanowieniu oczywistych - i to wszystko za pomocą rasowego angielskiego humoru. Przy tym, Panie i Panowie, Pratchett to zjawisko w literaturze unikalne - trzydziesty któryś z kolei tom cyklu, a poziom wciąż rośnie. Autor się nie wypala, ale rozwija! Chapeau bas.
Na drugim miejscu chyba Stephen King. Bardzo soczyście i realistycznie portretuje rzeczywistość. Owszem, jest Mistrzem Horroru, ale przecież nie tylko. Ma wyjątkowy talent "przykuwalności" do swoich książek, właściwie nie zdarza mu się przynudzanie i wodolejstwo. Gdybym miała wybrać tylko jedną z jego książek, wskazałabym to co napisał pod pseudo Richard Bachman - "Wielki Marsz", polecam.
Od kilkunastu lat jestem też wierna niezrównanej Joannie Chmielewskiej. Nigdy nie śmiałam się bardziej, niż nad jej książkami, ona wręcz tworzy osobną polszczyznę. Opisuje codzienność w taki sposób, że staje się interesująca, duże dokonanie. Najlepsze były jej starsze powieści, można wiele razy wracać nawet do tych pisanych, teoretycznie, dla dzieci. Najbardziej chyba lubię "Ślepe szczęście".
Fascynacja Andrzejem Sapkowskim już mi trochę opadła, ale kiedyś ciężko na niego "chorowałam". Nadal jednak kupię wszystko co napisze. Ma styl gęsty jak miód, a pisarze zwykle uwodzą mnie właśnie formą, stylem.
Bardzo też lubiłam Lois McMaster Bujold i jej "Barrayar". Cykl powieści sf, jakby kto nie kojarzył. Niby standardowa space opera, ale bardzo, jak to nazywam, "zaprzyjaźnialna". Dobrze napisana, świetnie nakreślone postacie. Piszę "lubiłam", bo już dawno nie miałam okazji czytać, nie wiem jak byłoby teraz...
Chętnie natomiast wróciłabym do Connie Willis. Mało w Polsce znana, ale świetna pisarka. Też sf, ale niezbyt klasyczne. Lubi zaskakujące pomysły, środowisko naukowców, rozgryzanie procesów społecznych i ludzkiej świadomości w różnych środowiskach i warunkach. Polecam np. "Przewodnika stada" - o tym skąd się biorą i jak rozprzestrzeniają mody. Albo "Księga Sądu Ostatecznego", bardzo "babskie" potraktowanie tematu podróży w czasie. Dla facetów skupiających się na Wodzach i Bitwach może być wręcz nudne, ale mnie strasznie wciągnęło.
Parę lat temu odkryłam Denisa Lehane'a. To nazywam thrillerem z wyższej półki, Thomas Harris to przy nim stary nudziarz epatujący obrzydliwościami. Lehane naprawdę potrafi złapać za gardło i dać do myślenia. Nie oglądałam "Rzeki tajemnic", ale jeśli dorównała książce, to Oscar był zasłużony. Ale ja bardziej jeszcze polecam "Wyspę skazańców".
A z pisarzy "niepowieściowych" uwielbiam gawędziarski styl Szymona Kobylińskiego. Zresztą też poza literaturą on był Mistrzem nad Mistrzami, najwspanialszym z polskich grafików.
Z felietonistów lubię też Rafała A. Ziemkiewicza, nie zawsze za poglądy, ale wysoko cenię jego precyzję i klarowność wywodu. Ma świetne felietony, niezłe opowiadania, w powieściach raczej przynudza.
Podobne podejście mam do Feliksa W. Kresa - powieści takie sobie, ale uwielbiałam jego "Galerię Złamanych Piór".
Aktualnie na pierwszym miejscu Terry Pratchett. Za olbrzymią galerię złożonych i niepowtarzalnych postaci; za umiejętność powiedzenia o świecie i ludzkiej naturze rzeczy zaskakujących, choć po zastanowieniu oczywistych - i to wszystko za pomocą rasowego angielskiego humoru. Przy tym, Panie i Panowie, Pratchett to zjawisko w literaturze unikalne - trzydziesty któryś z kolei tom cyklu, a poziom wciąż rośnie. Autor się nie wypala, ale rozwija! Chapeau bas.
Na drugim miejscu chyba Stephen King. Bardzo soczyście i realistycznie portretuje rzeczywistość. Owszem, jest Mistrzem Horroru, ale przecież nie tylko. Ma wyjątkowy talent "przykuwalności" do swoich książek, właściwie nie zdarza mu się przynudzanie i wodolejstwo. Gdybym miała wybrać tylko jedną z jego książek, wskazałabym to co napisał pod pseudo Richard Bachman - "Wielki Marsz", polecam.
Od kilkunastu lat jestem też wierna niezrównanej Joannie Chmielewskiej. Nigdy nie śmiałam się bardziej, niż nad jej książkami, ona wręcz tworzy osobną polszczyznę. Opisuje codzienność w taki sposób, że staje się interesująca, duże dokonanie. Najlepsze były jej starsze powieści, można wiele razy wracać nawet do tych pisanych, teoretycznie, dla dzieci. Najbardziej chyba lubię "Ślepe szczęście".
Fascynacja Andrzejem Sapkowskim już mi trochę opadła, ale kiedyś ciężko na niego "chorowałam". Nadal jednak kupię wszystko co napisze. Ma styl gęsty jak miód, a pisarze zwykle uwodzą mnie właśnie formą, stylem.
Bardzo też lubiłam Lois McMaster Bujold i jej "Barrayar". Cykl powieści sf, jakby kto nie kojarzył. Niby standardowa space opera, ale bardzo, jak to nazywam, "zaprzyjaźnialna". Dobrze napisana, świetnie nakreślone postacie. Piszę "lubiłam", bo już dawno nie miałam okazji czytać, nie wiem jak byłoby teraz...
Chętnie natomiast wróciłabym do Connie Willis. Mało w Polsce znana, ale świetna pisarka. Też sf, ale niezbyt klasyczne. Lubi zaskakujące pomysły, środowisko naukowców, rozgryzanie procesów społecznych i ludzkiej świadomości w różnych środowiskach i warunkach. Polecam np. "Przewodnika stada" - o tym skąd się biorą i jak rozprzestrzeniają mody. Albo "Księga Sądu Ostatecznego", bardzo "babskie" potraktowanie tematu podróży w czasie. Dla facetów skupiających się na Wodzach i Bitwach może być wręcz nudne, ale mnie strasznie wciągnęło.
Parę lat temu odkryłam Denisa Lehane'a. To nazywam thrillerem z wyższej półki, Thomas Harris to przy nim stary nudziarz epatujący obrzydliwościami. Lehane naprawdę potrafi złapać za gardło i dać do myślenia. Nie oglądałam "Rzeki tajemnic", ale jeśli dorównała książce, to Oscar był zasłużony. Ale ja bardziej jeszcze polecam "Wyspę skazańców".
A z pisarzy "niepowieściowych" uwielbiam gawędziarski styl Szymona Kobylińskiego. Zresztą też poza literaturą on był Mistrzem nad Mistrzami, najwspanialszym z polskich grafików.
Z felietonistów lubię też Rafała A. Ziemkiewicza, nie zawsze za poglądy, ale wysoko cenię jego precyzję i klarowność wywodu. Ma świetne felietony, niezłe opowiadania, w powieściach raczej przynudza.
Podobne podejście mam do Feliksa W. Kresa - powieści takie sobie, ale uwielbiałam jego "Galerię Złamanych Piór".
-
Inspiration
- Mad Max
- Posty: 70
- Lokalizacja: Kraków
Re: Ulubieni pisarze
Najbardziej lubię książki A.Rice i to nie tylko jej horrory. Oprócz tego cenię sobie Terakowską i Siesicką. Te trzy panie potrafiły mnie na długo przykuć do czytania.
Re: Ulubieni pisarze
Na najbardziej lubię książki Archer Jeffreya,Stephena Kinga i John Grishama(Klient,Raport Pelikana, Firma).

