Zagubieni
Re: Zagubieni
Chciaż lubię LOST to też mam nadzieję, że się niedługo skończy. Bo już nie mogę się doczekać aż dowiem się co tam robią ci Inni. Trzecia seria strasznie się ciągnie. Praktycznie podobał mi się jeden odcinek ten z flashbackami mojego ulubionego Desmonda 
-
blue berry
- Tyler Durden
- Posty: 338
- Lokalizacja: z Arkadii
Re: Zagubieni
Jak dla mnie trzecia seria jest fantastyczna! Do tej pory widziałam 6 odcinków i jestem pod wrażeniem. Lost ciągnie się tak, ponieważ na samym początku scenariusz posiadał jedynie początek oraz zakończenie, teraz środek dodawany jest w trakcie. Nawet Dominic Monaghan skrytykował niedawno, że 6 serii to zbyt dużo, a nagromadzenie zagadek odstręcza fanów!
Re: Zagubieni
Myślę że najzdrowsze dla tej mega-produkcji byłoby zakończenie historii wraz z 4tym sezonem, nie dłużej. Nie wiem dlaczego niektórym to nagromadzenie zagadek przeszkadza, mnie przynajmniej to odpowiada, z każdym kolejnym odcinkiem jest ciekawiej....
Podziwiam zdolności scenarzystów: niby coś tam nam wyjaśniają, ale na miejsce każdej rozwiązanej zagadki pojawiają się 2-3 nowe, mam nadzieję że w rozsądny sposób zakończą serial, boję się że w końcu zabrną tak daleko, że nie dadzą rady się wyplątać i zamiast zachwytów będzie frustracja.
Pozatym serial ma właściwości uzależniające, zdarza mi się odmierzać według niego czas. Poważnie!
Podziwiam zdolności scenarzystów: niby coś tam nam wyjaśniają, ale na miejsce każdej rozwiązanej zagadki pojawiają się 2-3 nowe, mam nadzieję że w rozsądny sposób zakończą serial, boję się że w końcu zabrną tak daleko, że nie dadzą rady się wyplątać i zamiast zachwytów będzie frustracja.
Pozatym serial ma właściwości uzależniające, zdarza mi się odmierzać według niego czas. Poważnie!
Re: Zagubieni
Właśnie oglądałam odcinek 3x10. Dawno takiego fajnego odcinka nie widziałam. Najbardziej podobał mi się wątek z Hugo, Sawyer'em Jin'em i Charli'm.
Re: Zagubieni
No i wreszcie LOST dotarło i do mnie. Przedwczoraj oglądnąłem trzy odcinki, wczoraj dwa i jedno pytanie – od którego odcinka to jest tak wciągające jak piszą nastolatki na blogach?
Wczoraj pokrzepiły mnie słowa Locke’go (1x5), że coś dziwnego dzieje się na tej wyspie. Może wszystko się poschizuje i będzie ciekawie.
Na razie to nic specjalnego. Żaden aktor mnie nie zachwycił, dwóch bohaterów, którzy się do czegoś nadają: Locke i Sawyer. Lekarz, jego dziewczyna, ‘rockman’ i brat z siostrą tak mnie irytują, że gdybym był na tej wyspie los rozbitka byłby ich najmniejszym problemem
. Mam nadzieję, że z czasem ktoś z nich zginie...
Dialogi jak na razie w większości marne i nieciekawe, ale znajduje się kilka perełek:
gość ma rozcięte plecy, potrzebuje by ktoś mu je zaszył:
-Szyłaś kiedyś coś?
-To znaczy?
-Zszywałaś może kiedyś jeansy?
- Sama uszyłam zasłony na okna.
- To świetnie. Masz wolną chwilę? Przydałaby mi się pomoc.
-Jaka pomoc?
-Z tym [pokazuje na rozcięte plecy]. Jestem lekarzem. Sam bym to zrobił, ale nie sięgnę.
- Mam to zeszyć?
- Tak, jak szyłaś zasłony.
- Szyłam je maszyną do szycia.
Niczego tu na razie nie oceniam, nie wydaję werdyktu. Zobaczę jak to się rozwinie. Nie chce mi się wierzyć by te wszystkie pochlebstwa były przesadzone. Tym bardziej, że wygłaszały je różne grupy wiekowe.
Na razie to nic specjalnego. Żaden aktor mnie nie zachwycił, dwóch bohaterów, którzy się do czegoś nadają: Locke i Sawyer. Lekarz, jego dziewczyna, ‘rockman’ i brat z siostrą tak mnie irytują, że gdybym był na tej wyspie los rozbitka byłby ich najmniejszym problemem
Dialogi jak na razie w większości marne i nieciekawe, ale znajduje się kilka perełek:
gość ma rozcięte plecy, potrzebuje by ktoś mu je zaszył:
-Szyłaś kiedyś coś?
-To znaczy?
-Zszywałaś może kiedyś jeansy?
- Sama uszyłam zasłony na okna.
- To świetnie. Masz wolną chwilę? Przydałaby mi się pomoc.
-Jaka pomoc?
-Z tym [pokazuje na rozcięte plecy]. Jestem lekarzem. Sam bym to zrobił, ale nie sięgnę.
- Mam to zeszyć?
- Tak, jak szyłaś zasłony.
- Szyłam je maszyną do szycia.
Niczego tu na razie nie oceniam, nie wydaję werdyktu. Zobaczę jak to się rozwinie. Nie chce mi się wierzyć by te wszystkie pochlebstwa były przesadzone. Tym bardziej, że wygłaszały je różne grupy wiekowe.
Re: Zagubieni
Rozkręci się, poczekaj na Innych 
A trzeci sezon zaczyna się nieźle rozkręcać. Odcinek 14 z Paolo i Niki jest świetny, zwłaszcza zakończenie
A trzeci sezon zaczyna się nieźle rozkręcać. Odcinek 14 z Paolo i Niki jest świetny, zwłaszcza zakończenie
Re: Zagubieni
Powiało tajemnicą...Azgaroth pisze:Rozkręci się, poczekaj na Innych
Dzisiaj pewnie znów obejrzę ze dwa odcinki, bo nie mam nastroju na nic z nowych filmowych nabytków, więc zobaczę czy ocena wzrośnie.
Re: Zagubieni
Dokładnie, zakończenie najlepsze, SPOILER Przedewszystkim dlatego, że pozbyli się tego drewniaka Paulo. Swoją drogą po co oni w ogóle wprowadzili tych bohaterów?
Re: Zagubieni
Ja jestem po 11 odcinkach trzeciego sezonu Zagubionych i muszę stwierdzić, że w III sezonie dopiero ten 11 odcinek mnie usatysfakcjonował. Nie przekreślam jednak następnych odcinków, bo z Lostem tak już jest, że tak naprawdę wszystko zaczyna się ciekawie rozkręcać od połowy sezonu.
Szkoda tylko, że niektórzy aktorzy jak Matthew Fox (doktorek) i Evangeline Lilly (Kate) moim zdaniem tak słabo grają. W dodatku ci główni bohaterowie są także najbardziej denerwujący. Razem zrobieni są na strasznie dobrych, którzy zawsze każdemu muszą pomóc. Ci Inni z wyspy powinni się nimi zająć. ;-)
Szkoda tylko, że niektórzy aktorzy jak Matthew Fox (doktorek) i Evangeline Lilly (Kate) moim zdaniem tak słabo grają. W dodatku ci główni bohaterowie są także najbardziej denerwujący. Razem zrobieni są na strasznie dobrych, którzy zawsze każdemu muszą pomóc. Ci Inni z wyspy powinni się nimi zająć. ;-)
Re: Zagubieni
Zgadzam się początek 3 sezonu był słaby, dopiero później się rozkręciło. Również nie lubię Jack'a i Kate ale oni napewno będą długo żyć.
Re: Zagubieni
Nadal bez rewelacji (po 5 i 6), choć bardzo ciekawy wątek z Sawyerem. Dobrze, że jest chociaż jeden ciekawie napisany bohater, który może widza zaintrygować. Rzucanie nałogu też wypadło nieźle, aktor grający rockmana pokazał się z lepszej strony. Wygłodniałe spojrzenie narkomana jak najbardziej na plus.
Zgadzam się co do beznadziejnego aktorstwa owej dwójki, Fox przecież w ogóle nie ma mimiki. Chyba twórcy nie spodziewali się takiego sukcesu, bo bardziej przyłożyliby się do wyboru obsady.
Zgadzam się co do beznadziejnego aktorstwa owej dwójki, Fox przecież w ogóle nie ma mimiki. Chyba twórcy nie spodziewali się takiego sukcesu, bo bardziej przyłożyliby się do wyboru obsady.
Re: Zagubieni
Doktorek w założeniach miał szybko zginąć, ale okazał się popularną postacią i go zostawili 
Re: Zagubieni
Szkoda, że go nie zabili. Swoją drogą na takiej wyspie doktorek to bardzo przydatny zawód, kto leczyłby wszystkich bez Jack'a. Jeszcze jako ciekawostkę: Michael Fox na początku ubiegał się o rolę Sawyera.
Re: Zagubieni
Całe szczęście, że jej nie dostał, bo Sawyer z minami Foxa nie byłby nawet w połowie tak ciekawy jak jest, gdy gra go Josh Holloway.Aquariia pisze:Jeszcze jako ciekawostkę: Michael Fox na początku ubiegał się o rolę Sawyera.
Re: Zagubieni
Trudno mi opisać uczucia, które we mnie wezbrały po przeczytaniu tej ciekawostki. Przecież ten gość, ze swoimi umiejętnościami, mógłby się wcielić co najwyżej w jakiś przedmiot gdyby go odpowiednio ucharakteryzować.
I pomyśleć, że Wentwortha Millera się czepiają...
[ Dodano: 2007-06-09, 12:12 ]
Nie oglądałeś? Nie czytaj!
1x9 - od tego odcinka nareszcie zaczyna być ciekawie. Już sam początek jest świetny, wraz z kolejnymi minutami napięcie tylko rośnie. Pojawienie się na ekranie tajemniczej kobiety aż mnie oderwało od rzeczywistości i skupiłem się tylko na obrazie i oczekiwaniu na wyjaśnienia. Zakończenie równie dobre jak sam początek - te szepty... Zaczyna się z tego robić drugie Twin Peaks.
1x10 - jeszcze lepszy od poprzednika. Przerażający początek - podoba mi się, że zrezygnowano na razie z otwierania serialu romansowaniem Jacka i Kate. Bardzo podoba mi się retrospekcja z Clarie, jak dotąd najlepsza. Zwłaszcza intryguje to jasnowidzenie. W ogóle pomysł by poświęcić każdy odcinek innemu bohaterowi znalazł u mnie uznanie. Jest to mocna karta tego serialu. Na początku dostajemy bohaterów, o których nic nie wiemy, ten stan rzeczy niewiele zmieniają ich wspólne dialogi, a tu w każdym odcinku ze wspomnień dowiadujemy się czegoś nowego.
Sawyer coś się zmienia, bez żadnych dyskusji wyświadcza przysługę. Ciekawe co z tego wyniknie... Mam nadzieję, że nie zepsują tego bohatera.
Zakończenie wymiata! Jak to będę oglądał w takich godzinach to jeszcze nabawię się koszmarów...
Podsumowując - ten wczorajszy seans zupełnie zmienił moje obcowanie z LOST. To po prostu jeden wielki wzrost jakości. Zwracam honor wszystkim tym, którzy to wychwalali pod niebiosa. Po tych ośmiu odcinkach myślałem nawet, że będę pierwszym, który ten serial zjedzie, ale jak widać nic z tego. W każdym razie trochę późno się to wszystko rozkręciło i tak nagle. We wcześniejszych odcinkach wszystko było zupełnie inne, dżungla nie budziła nawet cienia strachu, a tu w jednym odcinku wszystko rozpętało się na dobre...
Trochę to twórcy źle rozegrali. Ja bym taki początek 9 odcinka (Sayid i ta linka) dał pod koniec ósmego, wystarczy samo ukazanie tej linki, albo jedno pociągnięcie bohatera. Zupełnie inne odczucia widz miałby po napisach...
I pomyśleć, że Wentwortha Millera się czepiają...
[ Dodano: 2007-06-09, 12:12 ]
Nie oglądałeś? Nie czytaj!
1x9 - od tego odcinka nareszcie zaczyna być ciekawie. Już sam początek jest świetny, wraz z kolejnymi minutami napięcie tylko rośnie. Pojawienie się na ekranie tajemniczej kobiety aż mnie oderwało od rzeczywistości i skupiłem się tylko na obrazie i oczekiwaniu na wyjaśnienia. Zakończenie równie dobre jak sam początek - te szepty... Zaczyna się z tego robić drugie Twin Peaks.
1x10 - jeszcze lepszy od poprzednika. Przerażający początek - podoba mi się, że zrezygnowano na razie z otwierania serialu romansowaniem Jacka i Kate. Bardzo podoba mi się retrospekcja z Clarie, jak dotąd najlepsza. Zwłaszcza intryguje to jasnowidzenie. W ogóle pomysł by poświęcić każdy odcinek innemu bohaterowi znalazł u mnie uznanie. Jest to mocna karta tego serialu. Na początku dostajemy bohaterów, o których nic nie wiemy, ten stan rzeczy niewiele zmieniają ich wspólne dialogi, a tu w każdym odcinku ze wspomnień dowiadujemy się czegoś nowego.
Sawyer coś się zmienia, bez żadnych dyskusji wyświadcza przysługę. Ciekawe co z tego wyniknie... Mam nadzieję, że nie zepsują tego bohatera.
Zakończenie wymiata! Jak to będę oglądał w takich godzinach to jeszcze nabawię się koszmarów...
Podsumowując - ten wczorajszy seans zupełnie zmienił moje obcowanie z LOST. To po prostu jeden wielki wzrost jakości. Zwracam honor wszystkim tym, którzy to wychwalali pod niebiosa. Po tych ośmiu odcinkach myślałem nawet, że będę pierwszym, który ten serial zjedzie, ale jak widać nic z tego. W każdym razie trochę późno się to wszystko rozkręciło i tak nagle. We wcześniejszych odcinkach wszystko było zupełnie inne, dżungla nie budziła nawet cienia strachu, a tu w jednym odcinku wszystko rozpętało się na dobre...
Trochę to twórcy źle rozegrali. Ja bym taki początek 9 odcinka (Sayid i ta linka) dał pod koniec ósmego, wystarczy samo ukazanie tej linki, albo jedno pociągnięcie bohatera. Zupełnie inne odczucia widz miałby po napisach...
Re: Zagubieni
Opiszę wrażenia z ostatnio obejrzanych odcinków trzeciego sezonu Lost.
3x12 - po dobrym 11 odcinku spodziewałem się tendencji zwyżkowej, tymczasem otrzymałem nową przeszkodę dla bohaterów w postaci ogrodzenia z bronią ultradźwiękową. Nie przypadł mi ten pomysł twórców do gustu. Wydaje się wymoślony trochę na siłę. Oprócz tego denerwuję, że jak jakaś osoba ma nowy pomysł na wydostanie się z wyspy zawsze znajdzie się ktoś, kto zupełnie to olewa i przeszkadza tym co próbują coś zrobić.
Retrospekcja średnia, ale dowiadujemy się z niej o ciekawych powiązaniach rodzinnych. Ogólnie jednak odcinek taki sobie, natomiast ostatnie kilka sekund to wreszcie bardzo dobra końcówka w stylu Losta. Szkoda, że aż tyle trzeba było na nią w tym sezonie czekać.
3x13 - tym razem odcinek był dobry. Co prawda momentami wydawał się przegadany, ale ogólnie trzymał wysoki poziom. Pomysł z pudełkiem, [SPOJLER] w którym jest to co pragniesz [/SPOJLER] jest całkiem ciekawy, chociaż sprawia, że w serialu jest coraz mniej realnych rzeczy. Na forum Losta przeczytałem wypowiedź jednej osoby, że ten odcinek pokazuje jak może skończyć się cały serial. [SPOJLER] Wyspa spełnia marzenia i lęki [SPOJLER]. Osobiście wątpie w taki koniec, bo serial ma się zakończyć dopiero po 6 sezonach.
Tak poza tym 13 odcinek miał również świetne zakończenie.
3x14 - najlepszy jak dotąd odcinek Losta w III sezonie. Na takie coś właśnie czekałem. Co prawda to zwykły "wypełniacz", ale jest zrobiony genialnie. Nie ma żadnych zbędnych podróży w czasie i broni ultradźwiękowych. Zamiast tego mamy ciekawą zagadkę i rewelacyjną końcówkę.
Oby następne odcinki były też tak dobre, jak odcinek 14.
3x12 - po dobrym 11 odcinku spodziewałem się tendencji zwyżkowej, tymczasem otrzymałem nową przeszkodę dla bohaterów w postaci ogrodzenia z bronią ultradźwiękową. Nie przypadł mi ten pomysł twórców do gustu. Wydaje się wymoślony trochę na siłę. Oprócz tego denerwuję, że jak jakaś osoba ma nowy pomysł na wydostanie się z wyspy zawsze znajdzie się ktoś, kto zupełnie to olewa i przeszkadza tym co próbują coś zrobić.
Retrospekcja średnia, ale dowiadujemy się z niej o ciekawych powiązaniach rodzinnych. Ogólnie jednak odcinek taki sobie, natomiast ostatnie kilka sekund to wreszcie bardzo dobra końcówka w stylu Losta. Szkoda, że aż tyle trzeba było na nią w tym sezonie czekać.
3x13 - tym razem odcinek był dobry. Co prawda momentami wydawał się przegadany, ale ogólnie trzymał wysoki poziom. Pomysł z pudełkiem, [SPOJLER] w którym jest to co pragniesz [/SPOJLER] jest całkiem ciekawy, chociaż sprawia, że w serialu jest coraz mniej realnych rzeczy. Na forum Losta przeczytałem wypowiedź jednej osoby, że ten odcinek pokazuje jak może skończyć się cały serial. [SPOJLER] Wyspa spełnia marzenia i lęki [SPOJLER]. Osobiście wątpie w taki koniec, bo serial ma się zakończyć dopiero po 6 sezonach.
Tak poza tym 13 odcinek miał również świetne zakończenie.
3x14 - najlepszy jak dotąd odcinek Losta w III sezonie. Na takie coś właśnie czekałem. Co prawda to zwykły "wypełniacz", ale jest zrobiony genialnie. Nie ma żadnych zbędnych podróży w czasie i broni ultradźwiękowych. Zamiast tego mamy ciekawą zagadkę i rewelacyjną końcówkę.
Oby następne odcinki były też tak dobre, jak odcinek 14.
Re: Zagubieni
Nie oglądałeś? Nie czytaj!
1x11 - spadek formy po ostatnich dwóch odcinkach, które sprawiły, że polubiłem ten serial i mogłem o nim mówić w superlatywach. Na plus zaliczę zakończenie. Zapowiada się kolejna ciekawa tajemnica.
1x12 - gonienie za pier****ną walizką Zero Haliburton P5-SI przez 42 minuty, genialne
.
Nabrałem trochę szacunku do Siostry Brata, za to pytanie skierowane do - znienawidzonego przeze mnie bohatera - Brata Siostry:
- Razem z Lockiem znikasz o świcie i wracasz przed zmierzchem. Co wy tam robicie? To twój nowy chłopak?
Wiedziałem... Ta jego nieustannie niezmienna mina to odzwierciedlenie skomplikowanej wewnętrznej nostalgii za czasami sprzed wypadku kiedy to działo się wiele i w wielu... Oby nie było zbyt wielu retrospekcyjnych scen z nim w roli głównej...
Odcinek jest średni tylko dzięki kilku scenom z Sawyerem:
Kate: Zlaz ze mnie!
Sawyer: Jezeli chodzi o pozycje to ty jestes na gorze!
Kate uderza Sawyera w policzek
Sawyer: Trzeba bylo powiedziec ze wolisz na ostro!
1x13 - retrospekcja z serialowym bohaterem wszechczasów. No dobra, pomijając moje awersje - nic specjalnego. Jedynie zakończenie intrygujące.
Relacje z kolejnych odcinków dopiero za jakiś czas. Teraz mam małą przerwę i czekam, aż kumpel załatwi mi kolejne epizody...
I tak Was niebawem dogonię
1x11 - spadek formy po ostatnich dwóch odcinkach, które sprawiły, że polubiłem ten serial i mogłem o nim mówić w superlatywach. Na plus zaliczę zakończenie. Zapowiada się kolejna ciekawa tajemnica.
1x12 - gonienie za pier****ną walizką Zero Haliburton P5-SI przez 42 minuty, genialne
Nabrałem trochę szacunku do Siostry Brata, za to pytanie skierowane do - znienawidzonego przeze mnie bohatera - Brata Siostry:
- Razem z Lockiem znikasz o świcie i wracasz przed zmierzchem. Co wy tam robicie? To twój nowy chłopak?
Wiedziałem... Ta jego nieustannie niezmienna mina to odzwierciedlenie skomplikowanej wewnętrznej nostalgii za czasami sprzed wypadku kiedy to działo się wiele i w wielu... Oby nie było zbyt wielu retrospekcyjnych scen z nim w roli głównej...
Odcinek jest średni tylko dzięki kilku scenom z Sawyerem:
Kate: Zlaz ze mnie!
Sawyer: Jezeli chodzi o pozycje to ty jestes na gorze!
Kate uderza Sawyera w policzek
Sawyer: Trzeba bylo powiedziec ze wolisz na ostro!
1x13 - retrospekcja z serialowym bohaterem wszechczasów. No dobra, pomijając moje awersje - nic specjalnego. Jedynie zakończenie intrygujące.
Relacje z kolejnych odcinków dopiero za jakiś czas. Teraz mam małą przerwę i czekam, aż kumpel załatwi mi kolejne epizody...
I tak Was niebawem dogonię
Re: Zagubieni
Ciekawe tylko Dusqmad czy nie stracisz zapału do oglądania, bo ja momentami jak pomyślę, że ma być 6 sezonów, zastanawiam się jak twórcy chcą utrzymać Losta do końca na dobrym poziomie bez wymyślania głupot. 
Re: Zagubieni
Nie bądź taki pewny, Boom jeszcze cię zaskoczyDusqmad pisze:Wiedziałem...
3x16 niezły, ale nie powalający, za to ostatnie sceny genialne. Niby już dużo wiadomo o Innych, ale tak naprawdę tajemnic tylko przybywa.
Re: Zagubieni
Nie martw się o toMiodzio pisze:Ciekawe tylko Dusqmad czy nie stracisz zapału do oglądania
[ Dodano: 2007-06-14, 17:16 ]
Sisterfucker? O tym już oglądałem... Zrobi coś jeszcze bardziej niekonwencjonalnego?Azgaroth pisze:Nie bądź taki pewny, Boom jeszcze cię zaskoczy
Re: Zagubieni
No chyba nie chcesz, żeby ci film zdradzać...Dusqmad pisze:Zrobi coś jeszcze bardziej niekonwencjonalnego?
Re: Zagubieni
Ja już to zobaczyłeś, to raczej nic więcej niekonwencjonalnego nie zrobiDusqmad pisze:Sisterfucker? O tym już oglądałem... Zrobi coś jeszcze bardziej niekonwencjonalnego?
Re: Zagubieni
Na wątki z takimi bohaterami patrzę w specyficzny sposób - równie dobrze mogłabyś mi streszczać napisy. I dzięki, że mnie uspokoiłaś...ble pisze:No chyba nie chcesz, żeby ci film zdradzać...
Re: Zagubieni
Nie oglądałeś? Nie czytaj!
Po niepożądanej abstynencji spowodowanej czekaniem na nagranie reszty pierwszego sezonu odpaliłem sobie trzy odcinki. Ciekawe kiedy mi się to przeje. Z chęcią zrobiłbym sobie nocny maraton z jakąś większą liczbą epizodów, ale nie dysponuję pozostałymi seriami. Poza tym co innego bym oglądał przy tak kiepskim stanie kinematografii wieku obecnego
1x14 – obyczajowy odcinek priorytetowo ukazujący relacje syna z ojcem, ich przeszłość i kształtowanie się więzi. Epizod raczej nie z tych wielce trzymających w napięciu. Dobre zakończenie – widz po tych perypetiach z ojcostwem otrzymuje to czego się nie spodziewał. Więcej takich finałów! Zaskakujące zakończenia, które komplikują i rozbudowują całą sprawę były mocną stroną „Prison Break” i brakuje mi ich w Lost. Z pewnością uatrakcyjniły by ten serial.
1x15 – jeden z tych mocniejszych odcinków. Ciekawy wątek z Etanem – jednym obłąkanym człowiekiem, który ze swoimi umiejętnościami i psychiką mógł stanowić zagrożenie dla wszystkich rozbitków. Szkoda, że go załatwili. Mam nadzieję, że znajdzie jakiegoś następcę, który posieje grozą po tym wyspowym ogródku.
1x16 – strasznie naciągany odcinek, w którym wątek wyspy był tylko przerywnikiem dla retrospekcji Sawyera, zamiast na odwrót. Może nie wniósł niczego do głównego wątku, stanowił jedynie przerywnik między kolejnymi tajemnicami, ale oglądało się bardzo przyjemnie ze względu na mroczne wspomnienia Sawyera. Podoba mi się łączenie losów bohaterów: w którymś tam odcinku Brat Siostry widział na komisariacie Sawyera, tym razem pił z nim ojciec Jacka. Wielki plus za ten występ Josha Hollowaya: dali mu do zagrania coś więcej, niż uwodzicielskiego przystojniaka i spisał się wyśmienicie. Aż mi się przypomina ciekawostka z Foxem, który starał się o tę rolę
.
Tekst odcinka – Sawyer miał problemy z dzikiem, który nawiedzał jego obóz:
”Nasikał mi na koszulę. Wyjął ją z plecaka i nasikał na nią. I to niby nic osobistego.”
Nie masz 18 lat, albo nie jesteś tak zdeprawowany jak ja? Nie czytaj – poniżej znajduje się interpretacja serialu
Pytanie do męskiej części widowni – podoba się Wam Kate? Ja osobiście na takiej wyspie wolałbym być samowystarczalny. Nie wiem którym okiem dzieciaki na forach o LOST widzą w niej ładną kobietę… Głód, bo jedna mieszkanka wyspy jest w ciąży, druga sukowata, a trzecia żółta? Mi się podoba Claire. Jay, mówił… Zresztą, nieważne...
Ależ ten serial rodzi refleksje i pytania. Muszę jeszcze to przemyśleć, pogłówkować, podedukować… Oglądnąć kolejne odcinki i modyfikować swoją interpretację pod ich potrzeby. Okazuje się bowiem, że z podejściem godnym reżyserskiego mistrza poruszono tu problem syndromu seksualności rozbitka. Jak zachowa się mężczyzna jeśli ma do dyspozycji kilka kobiet dalece odbiegających od jego ideałów? Czy stanie się tak niemoralny by przystawiać się do kobiety w ciąży (Charlie), czy skusi się na dominującą brzydulę (Jack i Sawyer?), czy zapragnie dzikiego (w dosłownym znaczeniu tego słowa) seksu (łowca Locke i jego polowania). Okazuje się, że przeciętny mężczyzna (statystyka reprezentowana przez wymienionych przeze mnie przedstawicieli różnych osobowości rozbitka) jest podatny na liczne odchyły seksualne, które mogą prowadzić do poważnych zaburzeń psychicznych (słyszenie szeptów, zwidy).
To o co naprawdę chodzi w tej historii nie jest podane na tacy, widz musi skojarzyć kilka skąpych faktów, zastanowić się w co ewoluują, gdy kamera obraca się w stronę kolejnego bohatera. Musi z uwagą śledzić relacje damsko-męskie i wyciągnąć wnioski, które zwykłą (normalną) wędkę omijają szerokim łukiem.
Przepraszam jeśli komuś zepsułem radość płynącą z oglądania serialu odsłaniając te karty. Proszę nie mieć mi tego za złe, ostrzegałem. Dziękuję.
Po niepożądanej abstynencji spowodowanej czekaniem na nagranie reszty pierwszego sezonu odpaliłem sobie trzy odcinki. Ciekawe kiedy mi się to przeje. Z chęcią zrobiłbym sobie nocny maraton z jakąś większą liczbą epizodów, ale nie dysponuję pozostałymi seriami. Poza tym co innego bym oglądał przy tak kiepskim stanie kinematografii wieku obecnego
1x14 – obyczajowy odcinek priorytetowo ukazujący relacje syna z ojcem, ich przeszłość i kształtowanie się więzi. Epizod raczej nie z tych wielce trzymających w napięciu. Dobre zakończenie – widz po tych perypetiach z ojcostwem otrzymuje to czego się nie spodziewał. Więcej takich finałów! Zaskakujące zakończenia, które komplikują i rozbudowują całą sprawę były mocną stroną „Prison Break” i brakuje mi ich w Lost. Z pewnością uatrakcyjniły by ten serial.
1x15 – jeden z tych mocniejszych odcinków. Ciekawy wątek z Etanem – jednym obłąkanym człowiekiem, który ze swoimi umiejętnościami i psychiką mógł stanowić zagrożenie dla wszystkich rozbitków. Szkoda, że go załatwili. Mam nadzieję, że znajdzie jakiegoś następcę, który posieje grozą po tym wyspowym ogródku.
1x16 – strasznie naciągany odcinek, w którym wątek wyspy był tylko przerywnikiem dla retrospekcji Sawyera, zamiast na odwrót. Może nie wniósł niczego do głównego wątku, stanowił jedynie przerywnik między kolejnymi tajemnicami, ale oglądało się bardzo przyjemnie ze względu na mroczne wspomnienia Sawyera. Podoba mi się łączenie losów bohaterów: w którymś tam odcinku Brat Siostry widział na komisariacie Sawyera, tym razem pił z nim ojciec Jacka. Wielki plus za ten występ Josha Hollowaya: dali mu do zagrania coś więcej, niż uwodzicielskiego przystojniaka i spisał się wyśmienicie. Aż mi się przypomina ciekawostka z Foxem, który starał się o tę rolę
Tekst odcinka – Sawyer miał problemy z dzikiem, który nawiedzał jego obóz:
”Nasikał mi na koszulę. Wyjął ją z plecaka i nasikał na nią. I to niby nic osobistego.”
Nie masz 18 lat, albo nie jesteś tak zdeprawowany jak ja? Nie czytaj – poniżej znajduje się interpretacja serialu
Pytanie do męskiej części widowni – podoba się Wam Kate? Ja osobiście na takiej wyspie wolałbym być samowystarczalny. Nie wiem którym okiem dzieciaki na forach o LOST widzą w niej ładną kobietę… Głód, bo jedna mieszkanka wyspy jest w ciąży, druga sukowata, a trzecia żółta? Mi się podoba Claire. Jay, mówił… Zresztą, nieważne...
Ależ ten serial rodzi refleksje i pytania. Muszę jeszcze to przemyśleć, pogłówkować, podedukować… Oglądnąć kolejne odcinki i modyfikować swoją interpretację pod ich potrzeby. Okazuje się bowiem, że z podejściem godnym reżyserskiego mistrza poruszono tu problem syndromu seksualności rozbitka. Jak zachowa się mężczyzna jeśli ma do dyspozycji kilka kobiet dalece odbiegających od jego ideałów? Czy stanie się tak niemoralny by przystawiać się do kobiety w ciąży (Charlie), czy skusi się na dominującą brzydulę (Jack i Sawyer?), czy zapragnie dzikiego (w dosłownym znaczeniu tego słowa) seksu (łowca Locke i jego polowania). Okazuje się, że przeciętny mężczyzna (statystyka reprezentowana przez wymienionych przeze mnie przedstawicieli różnych osobowości rozbitka) jest podatny na liczne odchyły seksualne, które mogą prowadzić do poważnych zaburzeń psychicznych (słyszenie szeptów, zwidy).
To o co naprawdę chodzi w tej historii nie jest podane na tacy, widz musi skojarzyć kilka skąpych faktów, zastanowić się w co ewoluują, gdy kamera obraca się w stronę kolejnego bohatera. Musi z uwagą śledzić relacje damsko-męskie i wyciągnąć wnioski, które zwykłą (normalną) wędkę omijają szerokim łukiem.
Przepraszam jeśli komuś zepsułem radość płynącą z oglądania serialu odsłaniając te karty. Proszę nie mieć mi tego za złe, ostrzegałem. Dziękuję.
Re: Zagubieni
Nie oglądałeś? Nie czytaj!
1x17 – kolejna obyczajówka. Dziwi mnie tylko, że cala ta tragiczna historia małżeńskiej klęski, ewolucja od miłości do strachu, zmierzała do tego, by pokazać na końcu Chinkę w stroju kąpielowym. Kobieta wyzwolona?
Ponadto śmieszne zakończenie, nasycone autoparodią: zwykle na koniec była jakaś piosenka, teraz też gruby czegoś słucha, lecz nagle pada bateria w discmanie: „Niech to szlak”, cisza i napis LOST obwieszczający koniec. Odcinek oglądało się miło. Miałem wrażenie, że mieszkańcom zacznie odbijać, poleje się krew, Sawyer wcieli się w kata. Niestety, to chyba dopiero przede mną. W sumie mogli mieć inną koncepcję na ten serial: czterdzieści kilka odcinków, w każdym odcinku ginie jeden bohater. Założę się, że kolejność od końca byłaby następująca: Boone (skręciłby sobie kark jak gość z Clerksów
), oszałamiająco piękna Kate (przeglądałaby się nago w jakimś dziwnym lustrze, które okazałoby się przejściem do innego wymiaru; rekord oglądalności, na który wpłynęli mali chłopcy w wieku 5-11 lat) i doktor Jack Quinn (wyrwałby sobie serce, by dać komuś na przeszczep, honorowy dawca). Wszystko po to, by nawet dwuwymiarowe, ruchome obrazki doprowadzały mnie do wściekłości.
Zauważyliście smaczek? W retrospekcji mała, żółta dziewczynka oglądająca telewizję. Czyją aparycję tam widać? Hurley’a!
1x18 – a właśnie się zastanawiałem, czy pojawi się jakakolwiek retrospekcja z Hurley’em...
Na chwilę zapomniano o rozbudowywaniu przeszłości i więzi między bohaterami i popchnięto fabułę w ciekawszym kierunku serwując numerologiczną tajemnicę. Szkoda tylko, że ta tajemnica wiąże się z grubasem, co nadało jej komediowy wydźwięk. Nie wyplątała przez to jakiegoś mocniejszego klimatu, lecz jedynie urozmaicenie. Ciekaw jestem rozwinięcia, sporo o tym trąbią...
1x19 – dobry i ciekawy odcinek. Niby trudno się do czegoś przyczepić, ale nic rewelacyjnego – może za bardzo skupiono się na postaci Locke’a umniejszając resztę bohaterów do występów epizodycznych.
Dialog odcinka:
Sawyer: Rak jest chorobą dziedziczną?
Jack: Jaki to był rodzaj raka?
Sawyer: Taki, który zabija.
Jack: Czujesz dziwne zapachy? Rak mózgu dezorientuje zmysł węchu. Czujesz może spaleniznę?
Sawyer: Mam tylko bóle głowy.
Jack: Więc raczej nic ci nie jest. Jeśli chcesz, to mogę zrobić parę testów.
Sawyer: Wybacz, doktorku To brzmi zachęcająco, ale moje ubezpieczenie wygasło.
1x20 – aż bym otworzył szampana, gdyby nie abstynencja – Boone, zszedł skarbie, Boone zszedł
. Bardzo spodobała mi się reakcja jego siostry – najpierw mina jakby zobaczyła tyłek św. Mikołaja w kominie (zdziwienie pomieszane z euforią), później wyraz twarzy jakby przy szczotkowaniu zębów (lub wykonywaniu innych czynności oralnych) zraniła dziąsło. Świetna aktorka ta Siostra Brata. Zaprawdę powiadam Wam: Nami Watts chyba musi poćwiczyć wokal...
Yeah, kto następny?
1x21 – niespecjalny odcinek. Ot taki zapychacz, który w sumie niczego nie wniósł. Nawet retrospekcja marna…
1x22 – jeszcze słabszy od poprzedniego.
1x23 – drugi z najlepszych odcinków (po ostatnim). Świetny początek sprawia, ze już na starcie sieje grozą. Ciekawa sprawa z tymi Innymi: robi się z tego coś więcej, niż serial przygodowy. Podoba mi się również pomysł z retrospekcjami dotyczącymi różnych bohaterów. Dotąd każdy odcinek traktował głównie o jednej postaci, a teraz zadbano o jakąś odmianę.
1x24,25 – mistrzowskie zakończenie zapowiadające, że druga seria będzie ciekawsza. Bardzo podoba mi się sama końcówka: otwarcie włazu i kamera coraz bardziej oddalająca się od powierzchni wyspy. Wszystko się pokomplikowało... Najlepszy odcinek z całej serii.
Wrażenia po pierwszym sezonie
Serial nie zasłużył na ten wir, który wokół niego powstał i wciągnął również mnie. Tajemnic i naprawdę dobrych odcinków jest tu tyle, że weteran wojenny zliczy je na palcach jednej ręki. Nie krytykuję „Zagubionych”. Mówię, że serial jest dobry: tylko tyle i aż tyle. Nie wykorzystano tu potencjału: powinno być więcej akcji i wciągających tajemnic, niż obyczajowych wątków, lepiej napisani bohaterowie, równa obsada. To są istotne mankamenty. Po oglądnięciu pierwszej serii czuję niedosyt w negatywnym tego słowa znaczeniu. Może II seria będzie ciekawsza. Niby uważana jest za gorszą, ale tak sądzą te same osoby, które uważają ten serial za majstersztyk.
7/10 – tak wysoka nota za to, że serial wciąga i ogląda się go dobrze.
1x17 – kolejna obyczajówka. Dziwi mnie tylko, że cala ta tragiczna historia małżeńskiej klęski, ewolucja od miłości do strachu, zmierzała do tego, by pokazać na końcu Chinkę w stroju kąpielowym. Kobieta wyzwolona?
Ponadto śmieszne zakończenie, nasycone autoparodią: zwykle na koniec była jakaś piosenka, teraz też gruby czegoś słucha, lecz nagle pada bateria w discmanie: „Niech to szlak”, cisza i napis LOST obwieszczający koniec. Odcinek oglądało się miło. Miałem wrażenie, że mieszkańcom zacznie odbijać, poleje się krew, Sawyer wcieli się w kata. Niestety, to chyba dopiero przede mną. W sumie mogli mieć inną koncepcję na ten serial: czterdzieści kilka odcinków, w każdym odcinku ginie jeden bohater. Założę się, że kolejność od końca byłaby następująca: Boone (skręciłby sobie kark jak gość z Clerksów
Zauważyliście smaczek? W retrospekcji mała, żółta dziewczynka oglądająca telewizję. Czyją aparycję tam widać? Hurley’a!
1x18 – a właśnie się zastanawiałem, czy pojawi się jakakolwiek retrospekcja z Hurley’em...
Na chwilę zapomniano o rozbudowywaniu przeszłości i więzi między bohaterami i popchnięto fabułę w ciekawszym kierunku serwując numerologiczną tajemnicę. Szkoda tylko, że ta tajemnica wiąże się z grubasem, co nadało jej komediowy wydźwięk. Nie wyplątała przez to jakiegoś mocniejszego klimatu, lecz jedynie urozmaicenie. Ciekaw jestem rozwinięcia, sporo o tym trąbią...
1x19 – dobry i ciekawy odcinek. Niby trudno się do czegoś przyczepić, ale nic rewelacyjnego – może za bardzo skupiono się na postaci Locke’a umniejszając resztę bohaterów do występów epizodycznych.
Dialog odcinka:
Sawyer: Rak jest chorobą dziedziczną?
Jack: Jaki to był rodzaj raka?
Sawyer: Taki, który zabija.
Jack: Czujesz dziwne zapachy? Rak mózgu dezorientuje zmysł węchu. Czujesz może spaleniznę?
Sawyer: Mam tylko bóle głowy.
Jack: Więc raczej nic ci nie jest. Jeśli chcesz, to mogę zrobić parę testów.
Sawyer: Wybacz, doktorku To brzmi zachęcająco, ale moje ubezpieczenie wygasło.
1x20 – aż bym otworzył szampana, gdyby nie abstynencja – Boone, zszedł skarbie, Boone zszedł
Yeah, kto następny?
1x21 – niespecjalny odcinek. Ot taki zapychacz, który w sumie niczego nie wniósł. Nawet retrospekcja marna…
1x22 – jeszcze słabszy od poprzedniego.
1x23 – drugi z najlepszych odcinków (po ostatnim). Świetny początek sprawia, ze już na starcie sieje grozą. Ciekawa sprawa z tymi Innymi: robi się z tego coś więcej, niż serial przygodowy. Podoba mi się również pomysł z retrospekcjami dotyczącymi różnych bohaterów. Dotąd każdy odcinek traktował głównie o jednej postaci, a teraz zadbano o jakąś odmianę.
1x24,25 – mistrzowskie zakończenie zapowiadające, że druga seria będzie ciekawsza. Bardzo podoba mi się sama końcówka: otwarcie włazu i kamera coraz bardziej oddalająca się od powierzchni wyspy. Wszystko się pokomplikowało... Najlepszy odcinek z całej serii.
Wrażenia po pierwszym sezonie
Serial nie zasłużył na ten wir, który wokół niego powstał i wciągnął również mnie. Tajemnic i naprawdę dobrych odcinków jest tu tyle, że weteran wojenny zliczy je na palcach jednej ręki. Nie krytykuję „Zagubionych”. Mówię, że serial jest dobry: tylko tyle i aż tyle. Nie wykorzystano tu potencjału: powinno być więcej akcji i wciągających tajemnic, niż obyczajowych wątków, lepiej napisani bohaterowie, równa obsada. To są istotne mankamenty. Po oglądnięciu pierwszej serii czuję niedosyt w negatywnym tego słowa znaczeniu. Może II seria będzie ciekawsza. Niby uważana jest za gorszą, ale tak sądzą te same osoby, które uważają ten serial za majstersztyk.
7/10 – tak wysoka nota za to, że serial wciąga i ogląda się go dobrze.

