Reżyseria: Luc Besson
Scenariusz: Luc Besson i Robert Mark Kamen
Zdjęcia: Thierry Arbogast
Muzyka: Eric Serra
Gatunek: SF, Akcja
Data premiery: 9/05/1997
Obsada: Bruce Willis... Korben Dallas
Milla Jovovich... Leeloo
Gary Oldman... Zorg
Ian Holm... COrnelius
Brion James... generał Munro
Luke Perry... Billy
Chris Tucker... Ruby Rhoda
i inni
Daleka przyszłość. Ziemi zagraża Zło Absolutne. Powstrzymać je może jedynie pięć magicznych elementów. Cztery są na naszej planecie, piąty przywożą ze sobą przyjaźnie nastawieni kosmici. Ich prom zostaje jednak zniszczony, a oni sami wybici. Z resztek jednego z obcych udaje się stworzyć fizycznie doskonała Leeloo-to ona ma być piątym elementem, który ocali świat. Dziewczyna ucieka z pilnie strzeżonego laboratorium i trafia na byłego komandosa, obecnie taksówkarza, Korbena Dallasa. Teraz los Ziemi jest w jego rękach...
I cóż... Film dobry, przyzwoity i... nic więcej. Przez pierwsze pół godziny wyziewałem się co niemiara, do tego zirytowałem. Dużo fajerwerków, Willis gra poniżej oczekiwań, Oldman nie wygląda tu jak geniusz zła, a jak komediowy villain. Patrząc na kosmitów myślę sobie czy to aby na pewno Besson, czyu nie Power Rangers TurboHiperSuperMegaMixMax. Ostatnie co mnie wkurzyło, to naprawdę zbyt pogmatwany wątek z elementem, którego do dziś nie rozumiem. Z drugiej strony Jovovivch prezentuje się wspaniale zarówno aktorsko, jak i fizycznie, Serra odwala kawał dobrej, muzycznej roboty, a i Tucker radzi sobie nieźle, parodiując gwiazdy mediów (choći tak scenę ze stewardessami mogli sobie dartować). Film możńa obejrzeć, alenazywać go arcyważnym to już grubaśna przesada.
I jeszcze jedno-po seansie miałem wrażenie, że Besson pisząc scenariusz bardzo się inspirował kinowymi "Transformerami", bo sam znalazłem z kilka podobieństw. Ale kudy mu do liczącej prawie ćwirć wieku kreskówki...


