6x14 The Candidate
Re: 6x14 The Candidate
świetny odcinek , naprawdę szkoda mi się zrobiło Jina i Suna najbardziej ich lubiałem jako parę , Flocke rządzi , te sceny jak strzelali do niego i nic mu się nie działo , to pierwsza myśl ,że Flocke God mode wpisał w kodach
ale fajnie to zrobił ciach , i potem z shotguna 
Re: 6x14 The Candidate
bartekha pisze:No dobrze wszystko co do tego, ze dlaczego nie zmienił sie w czarny dym i sam nie wszedł... No cóż wyczul, że wszyscy są na tyle głupi żeby dać się zrobić MiB-owi, a nawet (własciwie to szczególnie) tak wielki kanciarz jak Sawyer
Tyle, że chodzi mi tu o co innego, a mianowicie... Ktoś powiedział, że mogli posłuchaj Jacka i zostawić bombę w spokoju, bo i tak by nie wybuchła(podobno)... Tymczasem jednak i tak bomba wybuchła.! Wow co prawda najmądrzejszy w tym wszystkim był Jack, ale niestety co do bomby się pomylił.
Raczej nie. marcinek, oni sami siebie też zabić nie mogą. Już pisałam o tym: scena z Jackiem, Richardem i dynamitem w Black Rock. Bomba wybuchła, bo Sayid ją zabrał, gdyby tego nie zrobił nic by się nie stało.marcinek6000 pisze:Jack miał rację, powiedział ,że jak jej nie tykną to bomba nie wybuchnie, ponieważ w ten sposób to Mib by ich zabił, a zasady na to nie pozwalają. Bomba wybuchła dlatego, że Sawyer odpiął kabelki. Kandydaci sami siebie mogą zabić, więc po akcji Sawyera bomba wybuchła. W ten sposób Mib nie złamał zasad, gdyż to nie on a Sawyer powybijał tych ludu. Gdyby Sawyer posłuchał i nie majstrował z kabelkami nic by się nie stało, gdyż byłoby by to wbrew zasadom.
A co do tego, że MiB nie wpadł do łodzi i nie pozabijał wszystkich w środku:
Jakby tak zrobił. Wyczyścił by łódź i co? Wyszedł na zewnątrz? Reszta by się chyba połapała o co mu chodzi. Przypasował mu plan Sawyera.
Re: 6x14 The Candidate
Bardzo dobry odcinek już wszyscy wiedzą, że MiB to czyste zło, nie ma w nim nic dobrego. Tylko udawał takiego dobrego żeby nic nie podejrzewali, że chce ich wszystkich razem zabić. Myślałem już, że naprawdę chce odlecieć z nimi z wyspy, a tu jednak jest inaczej.
Widmore mimo, że wsadził kandydatów do klatki to i tak myślę jest dobry bo chciał ich chronić przed MiB. Wiedział, że tylko przez zmanipulowanie ich MiB może ich zabić. FLocke uratował ich z klatek bo chciał ich za jednym zamachem.
Jack daje do zrozumienia, że wie o co chodzi MiB, nie wolno mu ich zabić. A teraz FLocke chce dokończyć to co zaczął, czyli zabić w jakiś sposób ostatnich kandydatów.
No i śmierć Kwon'ów nic nigdy ciekawego u nich się nie działo, ale szkoda mi ich bo byli od samego początku serialu a teraz ich tak zabili.
No i ciekawe co słychać u grupy Richard'a bo jakoś ich nie pokazują w ogóle teraz.
Widmore mimo, że wsadził kandydatów do klatki to i tak myślę jest dobry bo chciał ich chronić przed MiB. Wiedział, że tylko przez zmanipulowanie ich MiB może ich zabić. FLocke uratował ich z klatek bo chciał ich za jednym zamachem.
Jack daje do zrozumienia, że wie o co chodzi MiB, nie wolno mu ich zabić. A teraz FLocke chce dokończyć to co zaczął, czyli zabić w jakiś sposób ostatnich kandydatów.
No i śmierć Kwon'ów nic nigdy ciekawego u nich się nie działo, ale szkoda mi ich bo byli od samego początku serialu a teraz ich tak zabili.
No i ciekawe co słychać u grupy Richard'a bo jakoś ich nie pokazują w ogóle teraz.
-
marcinek6000
- Tyler Durden
- Posty: 402
- Lokalizacja: Czerwionka-Leszczyny
Re: 6x14 The Candidate
Może się źle wyraziłem, ale pisząc, że kandydaci mogą sami siebie nawzajem powybijać, nie miałem na myśli, że sam kandydat samego siebie (Jacka Jacka, Sawyer Sawyera). Tylko, że kandydat może zabić innych kandydatów. (Sawyer Jacka, Jack Sawyera) Kandydaci mogą siebie nawzajem powybijać. Kiedy Sawyer odpiął druciki mógł zabić wszystkich wokół siebie poza samym sobą......no właśnie...on przeżył.Noin pisze:
Raczej nie. marcinek, oni sami siebie też zabić nie mogą. Już pisałam o tym: scena z Jackiem, Richardem i dynamitem w Black Rock. Bomba wybuchła, bo Sayid ją zabrał, gdyby tego nie zrobił nic by się nie stało.
Re: 6x14 The Candidate
coś mi sięwydaje że Lapidus przeżył że ocknął się w porę i wypłynął , nie pokazali jego śmierci , myślę że pojawi się nagle nieoczekiwanie w finale i odegra jakąś rolę , bo po co przez większość odcinków był , żeby tak zginąć marnie >? 
-
marcinek6000
- Tyler Durden
- Posty: 402
- Lokalizacja: Czerwionka-Leszczyny
Re: 6x14 The Candidate
kokon obyś miał rację, bo wygląda to na razie jakby misja Lapidusa skończyła się na "przyprowadzeniu" kandydatów, potem już był niepotrzebny więc trzeba go było uśmiercić, ale w takim razie mogli to zrobić już dawno, a nie tak bezsensu jak w tym odcinku.
Re: 6x14 The Candidate
A moze "Wyspa z nim juz skonczyla" ? 
Re: 6x14 The Candidate
to byłby gatunkowo prawdziwy tragiczny dramat, jakby wszyscy bohaterowie zginęli oprócz Jacka a może i on też
:o
Re: 6x14 The Candidate
To że Sun i Jin zgineli to nic nie znaczy Ten film jest tak porąbany a ja myśle że i tak wszyscy się spotkają w ostatnim odcinku na małym "Tyskim"i beda sie dobrze bawić
Wielki fan Lost!
Wielki fan Lost!
Re: 6x14 The Candidate
Nie no wymiatający odcinek. Aczkolwiek szkoda mi Jina i Sun nawet spoko gość już gadał po angielsku i sie dogadywał spoko z reszta, Saida tez szkoda chociaz z jego udziałem ostatnie odcinki nie były jakieś emocjonujące jak dla mnie. Teraz już iwemy co Lock chciał zrobić tak jak ktoś napisal że chciał zeby sami sie rozwalili. ciekawe tylko czemu Clear nie pozwolił skoczyć za łodzią. Ciekawy zbieg okoliczności z Bernardem czyżby jeszcze miał coś do powiedzenia też i na wyspie z Rose. i gdzie Richard i Miles???
Re: 6x14 The Candidate
Bo widzicie... wszystko byłoby dobrze, gdyby to był serial typowy jak 'Moda na Sukces' lub 'M jak Miłość'. Czyli: codzienność, brak rozwiązanych zagadek, monotonność ze zrywami... ale to jest Lost ! Dwa odcinki do finału a tu nic, wszystko stoi w miejscu.
Flashsidewaysy nie wzbudziły u mnie jakiegoś och i ach, bo były zwykłe jak szare tło... lecz dają to co już my wiemy: połączenie z inną linią czasową. Szkoda, że akurat wstawili Jacka... mogli kogoś innego. Jedyny moment, który mnie tak troszkę poruszył to moment Anthonego Coopera i jego paraliż(nie znam się na chorobach i schorzeniach, ale to chyba był właśnie). Takiego upartego Locke`a troszkę mi brakowało, więc zaspokoił moje pragnienie. Ogółem jak już pisałem nic wielkiego nie było, szału ni ma [weird0ther].
Na wyspie: może i jakaś akcja jest jak w filmie przygodowym, czyli bieganina od atatku do łodzi podwodnej, ale jak na samym początku napisałem: di en oł(DNO). Nie będę się rozpisywał na tle tej bieganiny, bo to jest chyba najgorszy minus odcinka... czyli jak wpakować coś do czegoś, żeby inne powstało. Co w łodzi... może trochę śmierć Jina i Sun mnie wzruszyła, bo jakoś silnie chyba każdy fan jest z nimi od pierwszego sezonu związany, ale ta śmierć była pokazana na średnim poziomie... takie a 'ce po lepce' cokolwiek to znaczy. Słowa Sayida dały mi do myślenia: fuuuuuuu z obrazka Henioo, kandydat = Jack = katastrofa, no i czemu, np. Bena nie pokazali w pierwszym ujęciu pierwszego sezonu ? :S. Kamikaze Jarrah nie dało nawet czasu dla łezki w oku... ale tam jest jeszcze druga linia. Ogółem nic nadzwyczajnego, 0 rozwiązań, 0 starego Lost czyli co to może być za odcinek dla mnie ?
Flashsidewaysy nie wzbudziły u mnie jakiegoś och i ach, bo były zwykłe jak szare tło... lecz dają to co już my wiemy: połączenie z inną linią czasową. Szkoda, że akurat wstawili Jacka... mogli kogoś innego. Jedyny moment, który mnie tak troszkę poruszył to moment Anthonego Coopera i jego paraliż(nie znam się na chorobach i schorzeniach, ale to chyba był właśnie). Takiego upartego Locke`a troszkę mi brakowało, więc zaspokoił moje pragnienie. Ogółem jak już pisałem nic wielkiego nie było, szału ni ma [weird0ther].
Na wyspie: może i jakaś akcja jest jak w filmie przygodowym, czyli bieganina od atatku do łodzi podwodnej, ale jak na samym początku napisałem: di en oł(DNO). Nie będę się rozpisywał na tle tej bieganiny, bo to jest chyba najgorszy minus odcinka... czyli jak wpakować coś do czegoś, żeby inne powstało. Co w łodzi... może trochę śmierć Jina i Sun mnie wzruszyła, bo jakoś silnie chyba każdy fan jest z nimi od pierwszego sezonu związany, ale ta śmierć była pokazana na średnim poziomie... takie a 'ce po lepce' cokolwiek to znaczy. Słowa Sayida dały mi do myślenia: fuuuuuuu z obrazka Henioo, kandydat = Jack = katastrofa, no i czemu, np. Bena nie pokazali w pierwszym ujęciu pierwszego sezonu ? :S. Kamikaze Jarrah nie dało nawet czasu dla łezki w oku... ale tam jest jeszcze druga linia. Ogółem nic nadzwyczajnego, 0 rozwiązań, 0 starego Lost czyli co to może być za odcinek dla mnie ?
Re: 6x14 The Candidate
A prawdziwe intencje Flocke'a? To jest zero rozwiązań?Matthew pisze:0 rozwiązań
Może odcinek nie powali na łopatki, ale parę rzeczy się wyjaśniło, m.in. wspomniany wcześniej charakter działania MiBa. Jedną rzeczą, która zaczęła mnie zastanawiać po tym odcinku, to to, kto popełnił błąd? Czy bomba rzeczywiście nie wybuchłaby bez ingerencji Sawyera? Jeśli tak, to Jack i Sawyer są teraz kwita. Każdy ponosi teraz odpowiedzialność za swój błąd. (Jack - pomysł z upuszczeniem bomby do szybu; Sawyer - pomysł z ucieczką łodzią podwodną)
Wygląda na to, że Jack został wybrańcem. Generalnie to nie lubię takich odcinków, gdzie wszyscy ludzie, do których się przywiązałeś, padają jak muchy. Emocjonalnie mnie ten 14 odcinek nadwyrężył - nie płakałam, ale ciągle czułam jakiś niepokój i bunt wewnętrzny. Nie podobało mi się, to jak potraktowali Kate i jak ona po takim potraktowaniu się zachowywała. Przestrzelone ramię, a ona sobie chodzi, gada, płacze i Bóg wie, co jeszcze robi. Wydawało mi się, że postrzałowi zawsze towarzyszy szok, że człowiek nie jest zupełnie świadomy i wrażliwy, na to co się wokół niego dzieje. Szybka utrata krwi, ogólne osłabienie, omdlenia...
Ja mam tylko wielką nadzieję, że przyszły odcinek będzie najlepszym z najlepszych. Na razie utrzymuję się w przekonaniu, że wszystko, gdzie choć na moment pojawia się Mark Pellegrino, musi obrócić się w złoto. Mam nadzieję, że mnie w Loście nie zawiedzie, że ten odcinek utkwi w mojej pamięci na zawsze.
(Skoro w SN potrafi, to tu z pewnością też) *trzymam kciuki*

