Info o filmie:
reżyseria: Rob Marshall.
scenariusz: Bill Condon (na podstawie musicalu Boba Fosse).
zdjęcia: Dion Beebe.
muzyka: Danny Elfman, Fred Ebb, John Kander.
scenografia: John Myhre, Gordon Sim.
kostiumy: Colleen Atwood.
produkcja: Niemcy , USA gatunek: Kryminał, Musical.
data premiery: 2003-03-14 (Polska) , 2002-12-10 (Świat)
obsada: Renee Zellweger, Catherine Zeta–Jones, Richard Gere, Queen Latifah, John C. Reilly, Lucy Liu.
Fabuła:
Lata 30. Chicago to miasto seksu i zbrodni.
Roxie Hart (Renée Zellweger) marzy by zostać gwiazdą taką jak królowa sceny - Velma Kelly (Catherine Zeta-Jones).
Przed jednym z występów Velma zabija swojego męża i siostrę, po czym myje ręce, przebiera się i wchodzi na scenę. Pod koniec występu zostaje aresztowana. Roxie i połowa Chicago są tego świadkiem. Jeszcze tej nocy Roxie zabija swojego kochanka za kłamstwo.
Trafia do tego samego więzienia, co Velma.
Sprawami obu pań zajmuje się Billy Flynn (Richard Gere)- najlepszy adwokat w mieście. To on sprawia, że spełniają się marzenia Roxie. W pewnym momencie zamiast drobniutkiej, złotowłosej Roxie w centrum zainteresowania staje Kitty Baxter (Lucy Liu)- która zabiła swojego męża i dwie dziewczyny, jednak Roxie szybko wraca na szczyt wiadomością o ciąży.
Ale czy jest ona prawdziwa?
Nie będę krył że nie przepadam za musicalami, ale ten rzeczywiście musiał być dobry skoro utkwił mi w pamięci. Podobało mi się że piosenki są ilustracją dla fabuły filmu, a często ją uzupełniają (patrz wodewil we więzieniu). Twórcą udało się stanąć obok zbrodniczych, niemoralnych, pozbawionych skrupułów poczynań głównych postaci. Roxie i Velma tarzają się w g****e, ale reżyser tego nie ocenia, pozostawia to nam.
Dawno nie widziałem tak dobrej pracy kamery, widać że poszczególne ujęcia zostały przemyślane aż do pojedynczej klatki filmu.
Co do gry aktorskiej uważam że wszyscy oprócz Richarda Gere'a sobie poradzili, choć ten ostatni też ma małego plusa za scenę w duecie z Renee Zellweger (brzuchomówca - skojarzenia z Ani Mru Mru wskazane). Najbarwniej zagrały: Catherine Zeta–Jones (zasłużony Oskar) i Queen Latifah (MAMA!!). Szkoda tylko że zakończenie było takie słodziutkie...
Co do muzyki to marzę o sountracku, na pewno do niego wrócę.
Ocena: 7,5/10
Teraz prośba do Gabriel: mogłabyś mi polecić coś podobnego? Bo jestem laikiem w tym temacie.

