6x06 Sundown
- weird0ther
- Darth Vader
- Posty: 752
6x06 Sundown
Tytuł odcinka: Sundown
Numer odcinka: 06
Data premiery: 2 marzec 2010
Regulamin:
Jest to temat stworzony wyłącznie do dyskusji o odcinku 6x06, wszelkie pytania o download, napisy będą karane ostrzeżeniem. Nie próbujemy streszczać odcinka, lecz podzielić się przeżyciami / uczuciami co do niego. Nie kłócimy się, nie używamy wulgaryzmów, staramy się docenić zdanie innych.
Zapraszam do dyskusji !
Numer odcinka: 06
Data premiery: 2 marzec 2010
Regulamin:
Jest to temat stworzony wyłącznie do dyskusji o odcinku 6x06, wszelkie pytania o download, napisy będą karane ostrzeżeniem. Nie próbujemy streszczać odcinka, lecz podzielić się przeżyciami / uczuciami co do niego. Nie kłócimy się, nie używamy wulgaryzmów, staramy się docenić zdanie innych.
Zapraszam do dyskusji !
Ostatnio zmieniony 2010-07-11, 11:06 przez weird0ther, łącznie zmieniany 2 razy.
Re: 6x06 Sundown
No bardzo efektowny odcinek jak dla mnie przynajmniej. Niezła walka Saida z Doganem, ciekawe powiązanie Jina z Saidem w LA i wydaje sie że Said też jednak szczesliwości nie zaznał bo nie ożenił sie z Nadia. Teraz to mam mętlik Kto naprawde jest złym czy MiB czy Jackoob bo tak patrząc to każdego sprowadzał na wyspę za coś. Ciekawi mnie teraz do kogo Kate sie przyłączy
czyba że zginie z rąk Clear ajk powiedziała do Jina. Oj sie dzieje.
Re: 6x06 Sundown
AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA!!!!!!
Wpadam w panike! Wszyscy schodza na zla droge, bardzo niewielu "dobrych" zostalo i co... beda jakos walczyc? Jak? Skoro wlasnie w kilka minut czarny zrobil potezna rozpierduche?
Massssssssssakra.
/I co to ma do rzeczy ?
~Matthew
Wpadam w panike! Wszyscy schodza na zla droge, bardzo niewielu "dobrych" zostalo i co... beda jakos walczyc? Jak? Skoro wlasnie w kilka minut czarny zrobil potezna rozpierduche?
Massssssssssakra.
/I co to ma do rzeczy ?
Ostatnio zmieniony 2010-03-03, 14:35 przez Yarpenn, łącznie zmieniany 1 raz.
Re: 6x06 Sundown
Nareszcie jakiś emocjonujący odcinek! Od momentu rozpoczęcia sezonu cały czas miałem wrażenie, że jest dokładnie tak jak gdzieś tam mi się obiło o uszy - że twórcy mają już zakończenie ale brakuje im (chyba) 6 godzin serialu. Oglądając wcześniejsze odcinki miałem wrażenie że są tylko po to żeby jakoś zapchać czas antenowy. Momentami fabuła przypomina przedstawienie teatralne: postacie chodzą po dżungli tam i z powrotem, ten spotyka tego i tak w kółko. Totalnie rozśmieszyła mnie scena MiB z Sawy`erem - gadał sobie z żywym trupem, zero pytań o cokolwiek i jeszcze zgadza się na współpracę ot tak. Straszne uproszczenia i pójście po najniższej linii oporu. Przypomnijcie sobie wcześniejsze sezony, kiedy tylko flashbacki były czasem nudnawe a akcja na wyspie przesycona informacjami do ostatniej sekundy każdego odcinka. Człowieka wciskało w fotel przez całe 40 min. a teraz w zasadzie emocjonujące są tylko końcówki. Ale dosyć marudzenia, osobiście uważam, że odcinek b. fajny, w końcu się coś działo na wyspie, nowe wydarzenia itp. Co do MiB to jak powiedział we wcześniejszym odcinku - chce "wrócić do domu" i wydaje mi się że nie chodziło o (jak ktoś przypuszczał) świątynię, tyko on chce opuścić wyspę. Pasuje mi to do tekstów, które pojawiały się we wcześniejszych sezonach - matka Faraday`a mówiła, że jeśli nie wrócą na wyspę to "niech Bóg ma nas wszystkich w opiece" itp. Generalnie wyglądało na to że jeśli nie wrócą to światu zagraża jakieś ogromne niebezpieczeństwo. Myślę że to MiB jest jakąś kwintesencją zła, która została uwięziona na wyspie a Jackob był kimś w rodzaju strażnika, który miał na określonych zasadach uniemożliwić wydostanie się MiB`a z wyspy. Teraz gdy czarny znalazł swoją "loop-hole" może się wydostać. Myślę też, że 6 sezon zakończy się wydarzeniem, które doprowadzi do zalania wyspy i tym samym uwięzieniem MiB`a i rzeczywistość pokazywana we flashside`ach nabierze rangi, jakby to powiedzieć - obowiązującej? Bo nie "prawdziwej" (wszystkie są prawdziwe) ale waśnie tej "dziejącej się" po zakończeniu serialu.
Pozdro!
/W tym temacie rozmawiamy bezpośrednio tylko o 5x06 a nie o poprzednich, możesz jedynie krótkie wątki wciągnąć w Twój komentarz. ~Matthew
Pozdro!
/W tym temacie rozmawiamy bezpośrednio tylko o 5x06 a nie o poprzednich, możesz jedynie krótkie wątki wciągnąć w Twój komentarz. ~Matthew
Ostatnio zmieniony 2010-03-03, 14:38 przez lomax5, łącznie zmieniany 1 raz.
Re: 6x06 Sundown
Mnie odcinek się nie podobał. Na wszelki wypadek obejrzałem dwa razy i utwierdziłem się w tej opinii. Alterspekcje Sayida nudne i nie wynika z nich nic ciekawego [żeby Jack miał ciekawszy odcinek niż Sayid to jest nie do pomyślenia]. Powrót do wątku brata Sayida, Keamy "I make good eggs" robiący jajecznicę
, Jin w schowku nie wiadomo jak i skąd i tyle jeśli idzie o fajne wątki, reszta nudna i jakoś kupy się nie trzyma.
Na wyspie - śmierć Dogena [swoją drogą - ciekawe, jak dostał się na Wyspę?] i tego jego robola - jak dla mnie niezrozumiałe. Ledwo wprowadzili jakieś ciekawe postacie do serialu a już je uśmiercili. Ekipa ze świątyni coś bez emocji zaakceptowała fakt że Jacob nie żyje i muszą dołączyć do gościa który chciał ich zabić i w ogóle jest złem wcielonym. Wątek Claire i Kate też nie zachwycił. Ilana i reszta w końcu się pojawili ale też za bardzo się nie popisali... Ogólnie rzec biorąc sezon przybrał bardzo niekorzystny obrót w tym odcinku, boję się trochę co będzie dalej. Najciekawsze motywy z poprzednich sezonów: manipulacje czasem, elektromagnetyzm, motyw Innych [zwłaszcza jak żyli w Hydrze i zachowywali się jak cywilizowani ludzie - teraz to znowu banda dzikusów i wsioków], Desmond, powiązania bohaterów w przeszłości... W paru odcinkach wszystko usprawiedliwi hasłem "bo Jacob tak chciał" i dziwnym trafem wielki Jacob przewidział że jak pomaca bohaterów w odpowiednim momencie ich życia i szepnie jakieś słówko to przewidzi każde jedno ich działanie które doprowadzi ich na wyspę... Nie ma już "zbiegu okoliczności" tylko jest "hohoho Jacob widział w Magicznym Lustrze i rzucał czary z ukrytej wyspy żeby zgromadzić paru kolesi których całe życie oglądał nago pod prysznicem". Nie podoba mi się to. Niby zostało jeszcze zostało 12 odcinków, ale... Po raz pierwszy obawiam się, że ten sezon mnie rozczaruje, zostawi niesmak i zabije wszystko to co było dla mnie tak atrakcyjne we wszystkich dotychczasowych sezonach...
Na wyspie - śmierć Dogena [swoją drogą - ciekawe, jak dostał się na Wyspę?] i tego jego robola - jak dla mnie niezrozumiałe. Ledwo wprowadzili jakieś ciekawe postacie do serialu a już je uśmiercili. Ekipa ze świątyni coś bez emocji zaakceptowała fakt że Jacob nie żyje i muszą dołączyć do gościa który chciał ich zabić i w ogóle jest złem wcielonym. Wątek Claire i Kate też nie zachwycił. Ilana i reszta w końcu się pojawili ale też za bardzo się nie popisali... Ogólnie rzec biorąc sezon przybrał bardzo niekorzystny obrót w tym odcinku, boję się trochę co będzie dalej. Najciekawsze motywy z poprzednich sezonów: manipulacje czasem, elektromagnetyzm, motyw Innych [zwłaszcza jak żyli w Hydrze i zachowywali się jak cywilizowani ludzie - teraz to znowu banda dzikusów i wsioków], Desmond, powiązania bohaterów w przeszłości... W paru odcinkach wszystko usprawiedliwi hasłem "bo Jacob tak chciał" i dziwnym trafem wielki Jacob przewidział że jak pomaca bohaterów w odpowiednim momencie ich życia i szepnie jakieś słówko to przewidzi każde jedno ich działanie które doprowadzi ich na wyspę... Nie ma już "zbiegu okoliczności" tylko jest "hohoho Jacob widział w Magicznym Lustrze i rzucał czary z ukrytej wyspy żeby zgromadzić paru kolesi których całe życie oglądał nago pod prysznicem". Nie podoba mi się to. Niby zostało jeszcze zostało 12 odcinków, ale... Po raz pierwszy obawiam się, że ten sezon mnie rozczaruje, zostawi niesmak i zabije wszystko to co było dla mnie tak atrakcyjne we wszystkich dotychczasowych sezonach...
Re: 6x06 Sundown
Odcinek bomba, ale w ogóle już nie jest jak kiedyś tzn. stacje, domki etc. Teraz takie hmmm naciągane? Jakieś źródełko uzdrawiające, czarny dym i prawdopodobnie biały, ogólnie takie mieszane uczucia.
Pamiętam jak te pierwsze sezony to był WoW! Jacyś ludzie na wyspie i to wszystko, a później... ehhh szkoda gadać.
Najbardziej lubię oglądać odcinki związane z świątynią i Jackiem/Hurleyem. Tutaj było za dużo Saweyra czy jak się go pisze, tylko końcówka powalająca.
Pamiętam jak te pierwsze sezony to był WoW! Jacyś ludzie na wyspie i to wszystko, a później... ehhh szkoda gadać.
Najbardziej lubię oglądać odcinki związane z świątynią i Jackiem/Hurleyem. Tutaj było za dużo Saweyra czy jak się go pisze, tylko końcówka powalająca.
Re: 6x06 Sundown
Jak dla mnie odcinek ok. Zastanawiam się tylko, co się stało z Jin'em i Sawyerem?? Czy czarny pan wraz ze swoja „przyjaciółka” Claier pozbyli się ich (do świątyni przybyli sami)?? W końcu, jeśli pozbędzie się wszystkich, którzy są na wyspie po to, żeby ja chronić lub przeciągnie ich na swoją stronę (jak to chyba zrobił z Sayid'em) osobnik wcielający się w Johna będzie miał wolną rękę i będzie mógł zniszczyć wyspę, a sam wrócić do dawnego życia poza nią. Coś mi się wydaje, że jego głównym przeciwnikiem będzie teraz Jack Shephard. Już się nie mogę doczekać kolejnego odcinka :)
Re: 6x06 Sundown
Kogo było za dużo??GoHome pisze:Najbardziej lubię oglądać odcinki związane z świątynią i Jackiem/Hurleyem. Tutaj było za dużo Saweyra czy jak się go pisze, tylko końcówka powalająca.
Re: 6x06 Sundown
Hugo może się kontaktować z Jacobem, więc w tym obozie zostaną: Hugo, Jack, Ilana, kapitan, państwo Kwon, Ben, Miles, ktoś jeszcze? Sawyer razem z Kate to wg mnie coś w rodzaju szpiegów Jack'a
albo sami nie mogą się zdecydować, którą stronę wybrać. Sayid już raczej nie przejdzie na dobrą stronę. Będzie się działo...
Re: 6x06 Sundown
Z Sayidem pewnie mu się pomyliło.Kogo było za dużo??
Wreszcie dzieje się jaka akcja, ale jak tak ma wyglądać cały 6 sezon to ja dziękuję. No fakt: wiemy trochę więcej, ale i tak to mi nie wystarcza. Flashsidewaye praktycznie nic nie wnoszą w życie na wyspie, są bo są i koniec. Podoba mi się takie powiązanie wszystkich, którzy pojawili się 'w poprzednim wcieleniu' na wyspie: tu, np. szef kuchni, mistrz w sporządzaniu jajek: Martin Keamy oraz Jin ze swoim pierwszo-sezonowym: no english. Czy wszystkim szczęście sprzyja to na razie to tylko Hugo, bo jak się dowiadujemy następną osobą, której nie układa się tak na prawdę w życiu jest Sayid. Wyspa: czy ten sezon przypomina pierwszy ? no bieganie po dżungli jest, ale 100m od Świątyni i powrót. Zło Wcielone, jak to biedny nieboszczyk Dogen może i zło, ale obietnicy dotrzymuje(do czasu
Pomyśl trochę... czy wszyscy ze wsi to niecywilizowani ludzie, orają pole i chodzą w jakiś obdartych ubraniach? może w tych czasach to poniżej 20% ale jak twierdzisz, że wszyscy w ten sposób mnie obraziłeś.Beezqp pisze:wsioków
Re: 6x06 Sundown
trochę to dziwne ale dym wydaje się być ...pojazdem lub czymś w tym stylu ,ogladając film klatka po klatce, w scenie gdy kate wisi na drabince linowej a dym zasuwa nad nią widać wyraźnie Locka siedzącego wewnątrz dymu i właśnie w tym momencie słychać ten dziwny terkoczący dźwięk. skoro jacyś starożytni zbudowali serce wyspy, latarnię to może stworzyli i dym?
Re: 6x06 Sundown
Nie wiem gdzie Ty widziałeś tego Locke'a, ale przed chwilą przeklatkowałem ten fragment i nic nie widziałem
Ale może jestem ślepy, zrób screena najlepiej 
Re: 6x06 Sundown
Luz, jakbym miał zamiar kogoś obrazić to w pierwszej kolejności samego siebie bo sam pochodzę z wiochy na końcu świata. Skrót myślowy.Pomyśl trochę... czy wszyscy ze wsi to niecywilizowani ludzie, orają pole i chodzą w jakiś obdartych ubraniach? może w tych czasach to poniżej 20% ale jak twierdzisz, że wszyscy w ten sposób mnie obraziłeś.
/Nie ma sprawy ; ) ~Matthew
Dym = flocke, oczywista oczywistość, sam się przyznał. Po co dyskutować na ten temat.
Ostatnio zmieniony 2010-03-04, 07:06 przez Beezqp, łącznie zmieniany 1 raz.
Re: 6x06 Sundown
Naprawdę? Dosyć niedorzecznie brzmi.wojgab pisze:ogladając film klatka po klatce, w scenie gdy kate wisi na drabince linowej a dym zasuwa nad nią widać wyraźnie Locka siedzącego wewnątrz dymu
Odcinek trochę mnie rozruszał i wybudził z transu, w który wpadłam po odcinku Locke'a i Jacka. Rzeczywiście flash sidewaysy nie są czym powalającym, ale fakt, że pojawił się w nich Keamy od razu mnie przeraził. Od 4 sezonu ten człowiek nie daje mi spokoju. Jego śmierć przyniosła trochę ulgi. A tutaj... smakosz jajek.
Nie szkoda mi Dogena, bo jego postać była dość... irytująca. Z tymi jego patetycznymi porównaniami i życiowymi historiami. Sayid wybrał sobie doskonały moment na zabicie go. Od razu widać przemianę w sposobie jego myślenia, kiedy specjalnie zdezorientował Azjatę, mówiąc, że "chciały zostać". Chwila nieuwagi i Dogen bezbronny pod wodą. Za to szkoda mi Lennona (?), był całkiem zabawny i nieźle grał.
Nie podoba mi się, że w tym sezonie niektóre postaci są zupełnie wyłączone z odcinka. Nie widać ich w tle, nie wspomina się, co się z nimi dzieje. Spójrzmy na Jina, na Sawyera... Wątpię, że przez cały ten czas siedzą bezczynnie na tyłku i godzą się losem (zwłaszcza Jin).
Niepokoi mnie sytuacja z Benem. Kiedy zamykają się sekretne drzwi w korytarzu, od razu wkracza do niego Black Smoke. Czy Benowi udało się uciec? Zakładam, że tak. Zna jakieś inne sekretne wyjście, czy raczej schował się między skałami jak w pierwszym odcinku? Dlaczego MiB jest aż tak dla niego łaskawy? Niby zabił Jacoba, czym się Flocke'owi przysłużył, jednak widoczny jest fakt, że raczej Ben nie jest jego zwolennikiem.
I mimo iż Kate nie jest moją faworytką, w przeciwieństwie do kilku użytkowników forum, nie chcę żeby Claire ją zabiła. 4 lata i człowiek się przyzwyczaja do pewnych osób. Brakowałoby mi jej. Gdzie, jak gdzie, ale to w jej flash sidewaysach działo się całkiem sporo. I miałabym kolejny powód, żeby do końca znienawidzić nową Claire.
[ Dodano: 2010-03-03, 21:22 ]
I jeszcze sprawa nagrody dla Sayida. Początkowo myślałam o Shannon. Pewnie ze względu na to, że mam słabą pamięć do mniej ważnych postaci. Jednak potem zorientowała się, że Nadia w tej linii czasowej także umarła w rękach Sayida.
Jestem ciekawa, w jaki sposób MiB wróci ją Sayidowi. Na wyspie wydaje się to... dziwne. Poza wyspą także spowodowałoby wiele sprzeczności w ich otoczeniu. Poza tym... te oferty składane przez Flocke'a są... niedorzeczne. Nie wiem, jak oni mogą być tacy naiwni. Każda z osób, która "zrobiła interesy" z MiBem postradała zmysły lub kompletnie się zmieniła (na złe). Po co taki Sayid Nadii, która kochała go za całkiem coś innego?
Re: 6x06 Sundown
Kup nowy monitor albo skończ pisać głupoty. Niczego tam nie widać.wojgab pisze:ogladając film klatka po klatce, w scenie gdy kate wisi na drabince linowej a dym zasuwa nad nią widać wyraźnie Locka siedzącego wewnątrz dymu
Mam takie jeszcze jedno pytanie.
GDZIE JEST RICHARD!?
NAGLE ZNIKNĄŁ?
Ciekawi mnie, że od tak go nie ma, jest po stronie MiB? Ciekawe jaką funkcję pełnił jeśli tak szybko się poddał (o ile tak się stało).
Re: 6x06 Sundown
wieczorem moja żona chciała żebym zrobił kolację, ale wolą Jacoba było żebym poszedł z psami na spacer. Co miałem zrobić...poszedłem
No brawo, napisz jeszcze, co było na kolację i czy na dworze było śnieżnie, niezmiernie nas to ciekawi! Fatalny poziom dyskusji mamy...
~BenLinus
No brawo, napisz jeszcze, co było na kolację i czy na dworze było śnieżnie, niezmiernie nas to ciekawi! Fatalny poziom dyskusji mamy...
~BenLinus
Ostatnio zmieniony 2010-03-04, 01:22 przez wojgab, łącznie zmieniany 1 raz.
-
suchyy0007
- Forrest Gump
- Posty: 2
- Lokalizacja: Szczecin
Re: 6x06 Sundown
dobra ludzie wyluzujcie slysze tylko komentarze dobry odcinek ( tu sie zgadzam ) a potem ze oglonie to wszystklo wam sie nie podoba tylko same urywki. Odcinek genialny jak i caly serial a jesli chodzi o to ze cos ma sie nie wyjasnic albo ze oferty MiBa sa niewykonalne to moim zdaniem tworcy lost jak zawsze cos wymysla i wszystko sie wyjani dla mnie ten sezon jest spoko i od poczatku mi sie podoba
szkoda mi tylko Dogena
szkoda mi tylko Dogena
Re: 6x06 Sundown
P.S. zobaczycie że Lock nie zmienia postaci ale po prostu porusza się w kłębach dymu. ogladałem ten fragment kilka razy i wyraźnie widać postać w dymie. a obraz rzucam na ekran 52"
[ Dodano: 2010-03-03, 22:03 ]
smutny jest jedynie wniosek jaki wyciągnąć można z opowieści dogena-nikt nie trafia na wyspę z własnej woli...każdego ściąga się tu podstępem lub w zamian za jakąś przysługe
poza tym nie był patatyczny tylko przybity...ściągnieto go tu w zamian za życie jego dziecka co raczej skomplikowało mu zycie bez możliwości powrotu do świata zewnetrznego, na dodatek jedyna ochrona jaką był Jacob przestała istnieć (w wymiarze materialnym of course)
[ Dodano: 2010-03-03, 22:03 ]
smutny jest jedynie wniosek jaki wyciągnąć można z opowieści dogena-nikt nie trafia na wyspę z własnej woli...każdego ściąga się tu podstępem lub w zamian za jakąś przysługe
poza tym nie był patatyczny tylko przybity...ściągnieto go tu w zamian za życie jego dziecka co raczej skomplikowało mu zycie bez możliwości powrotu do świata zewnetrznego, na dodatek jedyna ochrona jaką był Jacob przestała istnieć (w wymiarze materialnym of course)
Re: 6x06 Sundown
odcinek oceniam na 10/10 świetny ;p
jestem jakoś dziwnie (może nie pewny) "nie wiem co tu powiedzieć" ;p , że będzie sezon 7 lub coś dalej
/7 nie będzie 6 końcowy, potwierdza Darlton
~Matt
jestem jakoś dziwnie (może nie pewny) "nie wiem co tu powiedzieć" ;p , że będzie sezon 7 lub coś dalej
/7 nie będzie 6 końcowy, potwierdza Darlton
Ostatnio zmieniony 2010-03-04, 15:01 przez mario800, łącznie zmieniany 1 raz.
Re: 6x06 Sundown
PS.2 Pisałem to na innym poście - trzeba pamietać że według scenarzystów ten sezon jest o skutkach podróży w czasie
[ Dodano: 2010-03-03, 23:00 ]
dlaczego nikogo nie dziwi iż Lock po prostu nie umarł od ciosu nożem (raczej krótkim mieczem) a w momencie wbicia ostrza w jego ciało słychać było metaliczny dźwięk i brak krwi
[ Dodano: 2010-03-03, 23:00 ]
dlaczego nikogo nie dziwi iż Lock po prostu nie umarł od ciosu nożem (raczej krótkim mieczem) a w momencie wbicia ostrza w jego ciało słychać było metaliczny dźwięk i brak krwi
Re: 6x06 Sundown
ale mi się śmiać chciało jak Ben spierniczał po rozmowie z Saidem
dobrze wiedział żeby z nim nie zadzierać 
-
Shadowriver
- Forrest Gump
- Posty: 5
Re: 6x06 Sundown
Ja też widzę postacie. A nie myślisz że to ludzie których porywa? jak przelatują słychać wyraźnie ludzki krzykwojgab pisze:P.S. zobaczycie że Lock nie zmienia postaci ale po prostu porusza się w kłębach dymu. ogladałem ten fragment kilka razy i wyraźnie widać postać w dymie. a obraz rzucam na ekran 52"![]()
Kiedyś mówiło się że MiB to nano maszyna, więc nic nie dziwię się. Dla tych co nie wiedzą co to,jest to zespól małych maszyn których wielkość się w nanometrach współgrających ze sobą, w teori takie maszyny by składać się w wszystko i zmieniając gęstość, zmieniać swój stan skupienia (np. z ciała stałego na gaz/dym). Nie da się łatwo ich znaczyć bo mogą się bo i tak się mogą złożyć i rozłożyć dlatego sztylet raczej tu nic nie zdziaładlaczego nikogo nie dziwi iż Lock po prostu nie umarł od ciosu nożem (raczej krótkim mieczem) a w momencie wbicia ostrza w jego ciało słychać było metaliczny dźwięk i brak krwi
- weird0ther
- Darth Vader
- Posty: 752
Re: 6x06 Sundown
Pseudo dynamiczna akcja rozprowadzona po całym dnie odcinka i 6 serii, czyli nie rozumiem zachwytu, który poprzedzał nowe postacie Dogena i Lenonna, po to tylko abyśmy czytając spoilery przed emisją zastanawiali się, po co im jakiś japoniec i okularnik rockowy? A no po to, żeby zrobić nam brainwash'a, a potem ich zabić. Wniosek - ważni są ci, którzy znaleźli się na plakacie ostatniej wieczerzy, reszta nowych postaci ginie niebywale szybko... Tajemnicą jest dla mnie Frank, wieczny statysta, który wypowiada ledwo dwie śmieszne kwestie, jak dobrze pójdzie na jeden odcinek, pilot w jednorazowej białej koszuli, pewnie wypranej w vizirze od Zygmunta...
Sayid, mamy nowego family guy'a, a tak na poważnie bez ironii, to w scenie MiB vs Sayid,
powiedział mu, że jedyne czego pragnie to osoba, która nie żyje - Nadia, ale w drugiej linii
czasowej Sayid ma kontakt z Nadią, co prawda nie w charakterze takim, jakim być chciał, ale jednak ma. Myślę, że to jest jakiś związek ciągły, przyczyna - skutek, obie linie czasowe są prawdziwe...Przez cały odcinek w zasadzie nic się nie działo, nam się jedynie wydawało, że jest jaka tam akcja, która spychała na bok nasze rozczarowanie brakiem odpowiedzi i tzw. szokerów...
Nic jednak nie przebiło tego, jak Ben, który wypowiedział aż dwa zdania w odcinku, brawo!
Mając tak mało magiczny scenariusz, powinni chociaż bazować na grze aktorskiej Terry'ego i Emersona, aby to wyrównać... Dlaczego wciąż narzekam ? A no dlatego, że darltonowie pokazali nam już na co ich stać i potrafią wzbudzać tak kuriozalne i przeciwstawne emocje, że człowiek staje wryty, a teraz małe rozczarowanie, brakuje mi tego zachwytu, co dawniej nad Lostem, przykro mi może jestem zbyt wymagającym widzem, właściwie do 3 sezonu serial był dla mnie bez skaz i zalatywało fanatyzmem, widzę jednak, że reaguję książkowo.
Do tego bójka Sayida z Dogenem, ewidentnie było widać, że jest tam jego dubler, fatalnie
zmontowane... something's wrong with Kate, pojawia się ni stąd ni zowąd na parę sekund z
jednym wyrazem twarzy, zdziwienie wersja W11, Ekler równie fatalna w swojej roli...
I coś co mnie najbardziej wkurza, kamera, która przesuwa się ku górze od nóg, potem słyszymy głos i nagle: "ja cię skądś znam!" ...
Sayid, mamy nowego family guy'a, a tak na poważnie bez ironii, to w scenie MiB vs Sayid,
powiedział mu, że jedyne czego pragnie to osoba, która nie żyje - Nadia, ale w drugiej linii
czasowej Sayid ma kontakt z Nadią, co prawda nie w charakterze takim, jakim być chciał, ale jednak ma. Myślę, że to jest jakiś związek ciągły, przyczyna - skutek, obie linie czasowe są prawdziwe...Przez cały odcinek w zasadzie nic się nie działo, nam się jedynie wydawało, że jest jaka tam akcja, która spychała na bok nasze rozczarowanie brakiem odpowiedzi i tzw. szokerów...
Nic jednak nie przebiło tego, jak Ben, który wypowiedział aż dwa zdania w odcinku, brawo!
Mając tak mało magiczny scenariusz, powinni chociaż bazować na grze aktorskiej Terry'ego i Emersona, aby to wyrównać... Dlaczego wciąż narzekam ? A no dlatego, że darltonowie pokazali nam już na co ich stać i potrafią wzbudzać tak kuriozalne i przeciwstawne emocje, że człowiek staje wryty, a teraz małe rozczarowanie, brakuje mi tego zachwytu, co dawniej nad Lostem, przykro mi może jestem zbyt wymagającym widzem, właściwie do 3 sezonu serial był dla mnie bez skaz i zalatywało fanatyzmem, widzę jednak, że reaguję książkowo.
Do tego bójka Sayida z Dogenem, ewidentnie było widać, że jest tam jego dubler, fatalnie
zmontowane... something's wrong with Kate, pojawia się ni stąd ni zowąd na parę sekund z
jednym wyrazem twarzy, zdziwienie wersja W11, Ekler równie fatalna w swojej roli...
I coś co mnie najbardziej wkurza, kamera, która przesuwa się ku górze od nóg, potem słyszymy głos i nagle: "ja cię skądś znam!" ...
-
.pasztecik.
- Tyler Durden
- Posty: 433
Re: 6x06 Sundown
Szkoda mi Japończyka i Lennona. Za szybko ich Sayid zabił. Ten odcinek był w ogóle bez sensu. Flash sideways były nudne, jedyne co je ratowało to pojawienie się Keamy'ego i Jina, taka klamra.
Lost robi się tak nieprawdopodobny, że zastanawiam się, czy wspomnieni na początku posta przywódcy Innych nie wrócą. W końcu Sayid "zmartwychwstał" po dwóch godzinach, a akcja na końcu odcinka mogła trwać jakieś 10 minut. To by było głupie, ale zabijanie nowych postaci też moim zdaniem było pozbawione sensu. Powtarza się to zresztą. Charlotte, Daniel, wiecie o co mi chodzi.
Obawiam się, że twórcy wprowadzają powiew świeżości w postaci nowych bohaterów, a że nie wiedzą jak ich dalej prowadzić, zabijają ich. A może boją się, że wyspa będzie w pewnym momencie przeludniona
? W końcu przewinęło się przez nią sporo osób.
Lost robi się tak nieprawdopodobny, że zastanawiam się, czy wspomnieni na początku posta przywódcy Innych nie wrócą. W końcu Sayid "zmartwychwstał" po dwóch godzinach, a akcja na końcu odcinka mogła trwać jakieś 10 minut. To by było głupie, ale zabijanie nowych postaci też moim zdaniem było pozbawione sensu. Powtarza się to zresztą. Charlotte, Daniel, wiecie o co mi chodzi.
Obawiam się, że twórcy wprowadzają powiew świeżości w postaci nowych bohaterów, a że nie wiedzą jak ich dalej prowadzić, zabijają ich. A może boją się, że wyspa będzie w pewnym momencie przeludniona
Re: 6x06 Sundown
Odcinek nawet dobry, ale tylko przez końcówkę. W całym odcinku praktycznie nic się nie działo ciekawego.
MiB był faktycznie uwieziony jak to mówił Sawyer'owi, tylko zastanawia mnie od którego momentu został tak naprawdę uwolniony z tej chatki. Nie da się Go zabić to ciekawy jestem jak niby go powstrzymają, przed wybiciem wszystkich na wyspie. I zastanawia mnie co będzie dalej, może znowu przyjdzie Jacob do Hugo i przedstawi mu plan jak można zabić MiB albo ponownie uwięzić.
Ciekawe co teraz będzie z Sawyer'em i Jin'em (Jin może w końcu spotka się z Sun), a Sawyer albo pójdzie z MiB albo spotka Ilana'ę i go przekona może ze nie może on mu ufać i będzie po stronie dobra wtedy.
Już drugi taki odcinek z rzędu w którym dobra była tylko końcówka (ostatnie 10 minut odcinka).
MiB był faktycznie uwieziony jak to mówił Sawyer'owi, tylko zastanawia mnie od którego momentu został tak naprawdę uwolniony z tej chatki. Nie da się Go zabić to ciekawy jestem jak niby go powstrzymają, przed wybiciem wszystkich na wyspie. I zastanawia mnie co będzie dalej, może znowu przyjdzie Jacob do Hugo i przedstawi mu plan jak można zabić MiB albo ponownie uwięzić.
Ciekawe co teraz będzie z Sawyer'em i Jin'em (Jin może w końcu spotka się z Sun), a Sawyer albo pójdzie z MiB albo spotka Ilana'ę i go przekona może ze nie może on mu ufać i będzie po stronie dobra wtedy.
Już drugi taki odcinek z rzędu w którym dobra była tylko końcówka (ostatnie 10 minut odcinka).

