4x06 The Other Woman
Re: 4x06 The Other Woman
Własnie..Te szepty...
Czy wogóle kiedys sie wyjasni co to wogóle jest....
Bo przyznam sie czytałem pare spolilerów co bedzie w 4 i 5 sezonie i nawet slowem sie do tego nie zwrócili...A wy jak myslcie co to moze byc???
Według mnie to mikroskopijne głośniczki pod liściami drzew.... LOL
Czy wogóle kiedys sie wyjasni co to wogóle jest....
Bo przyznam sie czytałem pare spolilerów co bedzie w 4 i 5 sezonie i nawet slowem sie do tego nie zwrócili...A wy jak myslcie co to moze byc???
Według mnie to mikroskopijne głośniczki pod liściami drzew.... LOL
Re: 4x06 The Other Woman
W newsach dodałam najważniejsze informacje z wywiadu przeprowadzonego z producentami i niestety sprawa szeptów, czarnej chmury i Jacoba w 4 sezonie się nie wyjaśni 
Re: 4x06 The Other Woman
nie wiem jak was ale mnie to cieszy
- mam nadzieję że najpóźniej jak sie na to rozwiążą
Wolałbym żeby dopiero w 3 sezonie pokazali potwora (np 3x15) bo niewiedza była najlepsza
Wolałbym żeby dopiero w 3 sezonie pokazali potwora (np 3x15) bo niewiedza była najlepsza
Re: 4x06 The Other Woman
Niby cieszy niby nie.....
Bo strasznie mnie ciekawi jak to wszystko sie potoczy ale z drugiej strony to oczekiwanie, te przemyslenia co bedzie dalej są najlepsze
Lecz wracając juz do odcinka był dobry oceniam go na 8,5 / 10
Bo strasznie mnie ciekawi jak to wszystko sie potoczy ale z drugiej strony to oczekiwanie, te przemyslenia co bedzie dalej są najlepsze
Lecz wracając juz do odcinka był dobry oceniam go na 8,5 / 10
Re: 4x06 The Other Woman
Szepty są naprawde zastanawiające. Nawet Juliet wyglądała na przerazoną jak je usłyszała. Może oni sami nie wiedzą jak je powodują?? Po za tym, ja terapeutka dotarł a do Bena?
Re: 4x06 The Other Woman
Może właśnie przez te szepty się zmaterializowała? W sumie mnie już nic nie zdziwi, to , że ta cała terapeutka pojawiła się niewiadomo skąd - nic dziwnego. Cały czas coś się takiego dzieje, no może już nie w tym sezonie ale w poprzednim prawie każdy rozbitek widział kogoś znajomego na wyspie, kogo nie powinno tu być.
Re: 4x06 The Other Woman
bym pomyślał że to dymek jakby przed pojawieniem się i po odejściu było słychać te cudne szyszyszyszy szyszyszyszy xD a tu było słychać szepty... raczej inni
To że gadała z Benem mogło być jakimś fakiem (czyt. fejkiem xD)
To że gadała z Benem mogło być jakimś fakiem (czyt. fejkiem xD)
Re: 4x06 The Other Woman
A wiecie co w koncu dymek moze przyjmowac wyglad roznych postaci....
Dlatego przemienił sie w te terapeutke aby powiedziec juliet zeby zabiła ich....
Bycmoze zrobił tak bo ci z frachtowca mu zagrazaja albo cos
Dlatego przemienił sie w te terapeutke aby powiedziec juliet zeby zabiła ich....
Bycmoze zrobił tak bo ci z frachtowca mu zagrazaja albo cos
Re: 4x06 The Other Woman
Albo zrobił tak dlatego bo jest przeciwko Innym i chciał żeby Juliet myślała, że Ben dalej coś mota 
Re: 4x06 The Other Woman
Futurospekcje, podróże w czasie i znowu retrospekcje... ? Ten 4 sezon może i jest dobry, ale już jest inny. Konkretne życie Juliet wśród innych... dobrze jej się powodzi widać, od razu odbiera męża swojej terapeutki... jeszcze w tak naiwny sposób. Ben już od samego początku w swoim manipulacyjnym móżdżku sobie myśli... aż do chodzi do takiego stopnia, że mówi, że Juliet jest tylko jego własnością... takiego Linusa, jeszcze nie widziałem. W odcinku trochę Dharmy, trochę tych spraw mrocznych: szepty i pojawienie się byłej żony Goodwina - z powietrza, bo z czego... Wyspa jest czymś więcej niż magiczną, wyjątkową itp... ? Wszystko na to wskazuje, Charles Widmore, ten od Penny, również poszukuje Wyspy... wszystko już tak się miesza, że nie można ogarnąć, ale na razie wszystko rozumiem
, Stacja Burza - pewnie tak Bena zagazował swoich kolegów z Inicjatywy. Końcówka genialna - to wejście smoka w wykonaniu normalnych gestów oraz cytatów Bena.
- weird0ther
- Darth Vader
- Posty: 752
Re: 4x06 The Other Woman
Dziwny odcinek, po prostu te podróże w czasie mnie chyba uprzedziły do tego sezonu.
Nie da się ukryć, że jest to epizod,w którym Ben zaczyna "śpiewać", zdziwiło mnie to i zastanawia, czy to aby na pewno była jego ostatnia karta przetargowa, czy już zupełne wykończenie umiejętności manipulowania i negocjacji. Sądząc po dotychczasowych wybrykach, postawiłabym na to drugie. Natomiast "Juliet date" istna trwoga, te uśmiechy i latanie po kuchni, może mi się tylko kojarzyć z Ready? OK! Faktycznie - bez podejścia, zagubiony i dziecinny, nie potrafi się odnaleźć wśród innych ludzi. Końcowa scena przebija wszystkie, dumny i zadowolony Ben idzie z ręcznikami, a Sawyer rzekłby "SOB!"
Nie da się ukryć, że jest to epizod,w którym Ben zaczyna "śpiewać", zdziwiło mnie to i zastanawia, czy to aby na pewno była jego ostatnia karta przetargowa, czy już zupełne wykończenie umiejętności manipulowania i negocjacji. Sądząc po dotychczasowych wybrykach, postawiłabym na to drugie. Natomiast "Juliet date" istna trwoga, te uśmiechy i latanie po kuchni, może mi się tylko kojarzyć z Ready? OK! Faktycznie - bez podejścia, zagubiony i dziecinny, nie potrafi się odnaleźć wśród innych ludzi. Końcowa scena przebija wszystkie, dumny i zadowolony Ben idzie z ręcznikami, a Sawyer rzekłby "SOB!"

