2x11 The Hunting Party
2x11 The Hunting Party
Odcinek niby równy pozostałym, ale jego wykres dwa razy notuje ostry wzrost. Pierwszy to spotkanie z Innymi, gdy Jack przemawia do Locke’a, a w dyskusję włącza się inny głos. Potem rozpalone ognisko ognisko, pochodnie, porwana Kate – to się nazywa nastrój. Drugim zaś jest końcówka, w której Jack chce z pomocą Any Luci zorganizować armię. Po takim spektaklu trudno nie powielać zachowań charakterystycznych dla narkomana oczekując na następny odcinek.
Re: 2x11 The Hunting Party
Co ja mogę o Jackocentrycznych powiedzieć xP Retrospekcje straszne, kompletne DNO ale za to akcja na Wyspie i w bunkrze nabiera niespodziewanego tępa. Monotonne udawanie Dr. House`a przez Jacka robi się bardzo nudne, nie dość, że wie iż nie uratuję tego Hiszpana, czy kogoś tam, to próbuje na upór, a na końcu jego małżeństwo się rozpada, no i dobrze, niech kobieta się nie marnuję :lol2: . Michael otumaniony, przez rządzę zemsty i chęć uratowania syna unieruchamia Locke`a oraz Jacka. No a jak doktorek musi zawsze na swoim postawić i zbiera ekipę ratowniczą, która zawsze kończy się tak samo... Natykają się na Innych, wnioskować można, że ten brodacz to przywódca, ale jeszcze nie wiadomo xP Akcja w tym momencie był bardzo napięta, w końcu ta granica, pochodnie... Tak to odcinek całkiem niezły, byłby lepsze, no ale te retrospekcje...
- weird0ther
- Darth Vader
- Posty: 752
Re: 2x11 The Hunting Party
Musiało to w końcu nastąpić Jack w centrum ... Śmieszy mnie wyczyn Michaela, to całe zamknięcia Johna i Jacka. Nasi zagubieni nie są już zagubieni, trwa walka o przetrwanie, w sposób prymitywny i egoistyczny. Spotkanie z Innymi było mocne, całkiem nieźle utrzymany klimat i osłupienie widza, wprowadzając go tym samym w centrum zagadek nierozwiązanych. Niestety retrospekcje schrzaniły cały odcinek.

