Yeah, kto następny?
1x20 Do No Harm
1x20 Do No Harm
Aż bym otworzył szampana, gdyby nie abstynencja – Boone, zszedł skarbie, Boone zszedł
. Bardzo spodobała mi się reakcja jego siostry – najpierw mina jakby zobaczyła tyłek św. Mikołaja w kominie (zdziwienie pomieszane z euforią), później wyraz twarzy jakby przy szczotkowaniu zębów (lub wykonywaniu innych czynności oralnych) zraniła dziąsło. Świetna aktorka ta Siostra Brata. Zaprawdę powiadam Wam: Nami Watts chyba musi poćwiczyć wokal...
Yeah, kto następny?
Yeah, kto następny?
Re: 1x20 Do No Harm
Ktoś chyba nie przepadał za Boonem 
Taki sobie ten odcinek. Trochę odpoczynku po tym co było i przed tym co będzie. Niesamowicie podobał mi się Jin podczas porodu
Jego zachowanie było zabójcze
Najlepsze już jak Claire trzyma bobaska, a Jin Charliemu chce podać rękę, po czym rzucają się sobie w ramiona 
Locke chyba ma kłopoty^^
Taki sobie ten odcinek. Trochę odpoczynku po tym co było i przed tym co będzie. Niesamowicie podobał mi się Jin podczas porodu
Locke chyba ma kłopoty^^
- weird0ther
- Darth Vader
- Posty: 752
Re: 1x20 Do No Harm
W tym odcinku (za drugim razem) doszło do mnie, że Jack rzekomo główny bohater ;P strasznie jest monotonny. Gdyby jego rola w serialu składała się z retrospekcji poza Wyspą, to byłby to definitywny koniec tego serialu. Niewydarzony poeta i doktor medycyny. "Twój dotyk ogrzewa moją skórę ..." ,"... a poeci umierają w grobach strof ..."
Nie mogłam też znaleźć uczucia smutku przy śmierci Boona, kiedy wcześniej oglądałam, jak kręcili tę scenę i wszyscy w koło wylewali łzy, ale śmiechu. Ginie Boone, a na świat przychodzi (spoiler) Aaron .Ogółem odcinek średni, końcówka mówi nam, że Locke ma przechlapane 
Ostatnio zmieniony 2009-10-24, 14:14 przez weird0ther, łącznie zmieniany 1 raz.
Re: 1x20 Do No Harm
'Coś się kończy, coś zaczyna' - motyw przewodni odcinka, taki piękny a zarazem tak zmarnowany (postać Jacka) chodź w tym odcinku Jack mi się bardzo spodobał: kulturalny, gra na pianinie, zamyślony (retrospekcje) ale na wyspie już zdenerwowany i 'nie odpuszcza sobie nigdy' . Ciężkie do zniesienia ratowanie Boone... nie mógł nasz Doktor dać mu od razu umrzeć i by się nie męczył tylko jeszcze jakąś gilotyną chciał mu nogę odcinać
aż w końcu umiera... ale rodzi się synek Claire po długich męczarniach. Sawyer odmieniony bez wahania dał Kate wszystek alkohol jaki miał... Romantyczny wieczór Sayida i Shannon pewnie by taki nie był, gdyby od razu wiedziała, że jej brat chociaż przyrodni umiera...

