Pan i władca: Na krańcu świata

Awatar użytkownika
Issa
Tyler Durden
Posty: 415
Lokalizacja: Nisko

Pan i władca: Na krańcu świata

Post autor: Issa »

Obrazek

Info o filmie:
reżyseria: Peter Weir
scenariusz: Peter Weir, John Collee
zdjęcia: Russell Boyd
muzyka: Christopher Gordon, Richard Tognetti, Iva Davies
gatunek: przygodowy, dramat historyczny
data premiery: 28.11.2003 (Polska), 14.11.2003 (świat)
obsada: Russell Crowe, Paul Bettany, Max Pirkis, James D'Arcy, Billy Boyd...

Fabuła:
"Lucky" Jack Aubrey (Russell Crowe) jest walecznym komandorem marynarki królewskiej. Jego fregata zostaje znienacka zaatakowana przez przeważające siły wroga. Mimo iż w czasie potyczki jednostka zostaje poważnie uszkodzona, a wielu członków załogi odnosi rany, komandor Jack Aubrey decyduje się na morderczy pościg przez dwa oceany, starając się za wszelką cenę przechwycić wrogi okręt. Gra toczy się o niezwykle wysoką stawkę. Jeśli komandorowi uda mu się pokonać nieprzyjacielską jednostkę, zdobędzie rozgłos i sławę, jeśli nie - pogrąży siebie i swoją załogę.
Widowiskowy, zrealizowany z niesłychanym rozmachem, epicki film przygodowy. Jest to opowieść o odwadze, honorze i twardym morskim życiu, rozgrywająca się w czasach wojen napoleońskich.

(źródło: filmweb.pl)

Do obejrzenia tego filmu zachęcił mnie odwrórca głównej roli - Russell Crowe - mój ulubiony aktor. Już w trakcie seansu wiedziałam, że moja siostra jak zwykle trafiła w dziesiątkę przy doborze filmów na święta.
Wszystkie elementy - fabuła, obsada i gra aktorska, scenariusz - ułożyły się w ładny, skomponowany obrazek. Akcja nie toczyła się szybko, ale też nie poruszała się w żółwim tempie. Była po prostu odpowiednia. Russell Crowe i tutaj mnie nie zawiódł, pokazał klasę i talent. Dobrze również wypadli pozostali aktorzy już przeze mnie wymienieni.
Fabuła jest ciekawa, szczególnie sztuczki kapitana statku. Moją sympatię wzbudził doktor, czyli Paul Bettany i Max Pirkis, myślę, że obiecujący, młody aktor. Spodobała mi się dyscyplina panująca na statku, przesąd, który wprowadził troszkę humoru, ale też skończył się tragicznie. Uważam, że ten film w pełni pokazuje życie na morzu - zabawę, przygodę, wsparcie, zaufanie, ale też ryzyko i niebezpieczeństwo, jakie niesie ze sobą płynięcie podczas sztormu.

Wróć do „Dramat | Obyczaj”