Wczoraj byłem w Gdańsku na targach akademickich, dostałem tonę ulotek o masażu i innych bzdurach, pod ciężarem których ledwo doczłapałem się na „Testosteron” (a miała być „Cesarzowa”, ehh). W drodze do domu uświadomiłem sobie, że najwyższy czas coś wybrać, jakiś kierunek dalszej edukacji. Oczywiście myślałem już o tym wcześniej, teraz jednak czas na decyzję ostateczną. Oto warianty dla mnie:
a) oczywiście szkoła filmowa. Zgodnie z pasją, zainteresowaniami, czyli to, co chciałbym w życiu robić. Jednak w takim wypadku konieczny jest drugi kierunek. Wszak bezrobotnych reżyserów nie brakuje.
b) Literatura- ale nie polonistyka. Staro-cierkiewno-słowiański skutecznie mnie odstrasza. Poza tym chciałbym studiować coś bardziej określonego, jakby to określić „literaturoznawstwo”? problem w tym, że w Polsce nic w tym kierunku nie znalazłem.
c) Sinologia – czyli nauka o Chinach. Fascynuje mnie od kilku lat.
Nie chciałbym się uczyć czegoś, co mnie nie pociąga. Co myślicie o tych kierunkach, które przedstawiłem? Jakieś sugestie? Wasze własne plany również przeczytam:-) Ach, na maturze zdaję polski, histę i angielski, wszystko rozszerzone.
P.S. mój pierwszy temat, mam nadzieję, że nic nie sknociłem i... nic nie umiem na maturę, nawet prezentacji na polski nie zacząłem

