Czy ja wiem? "Ring" amerykański wcale straszny nie jest, co najwyżej to straszna jest japońska wersja, ale dla mnie nie zbyt. Co innego jakbyś napisał Klątwe japońską, to bym jeszcze zrozumiał.Rubenos pisze: Porównaj 13 duchów przy takich filmach jak Ring, Opętanie, czy Thing.
"Opętanie"? Nie! Mamy tutaj świętną grę Bacona, dobrą fabułę, ale słabe wykonanie. Ty to na serio zaliczasz do strasznych horrorów? Hmm... To ja niezbyt nie rozumiem, co tu jest straszne. Może przerażająca scena złamania paznokcia?
"Coś" Carpentera to doskonały horror s-f, ale mnie przeraził za pierwszym razem. Potem już nie, ale za każdym razem mnie fascynuje, ciekawi i trzyma w napięciu, przez to gore i efekty specjalne.
No, ale żeby nie było, to wypowiem się, co do filmu. Fakt faktem, że macie rację pisząc, że jest słaby. Ja to widzę tak, że ten film wygląda tak, jakby sam z siebie nie chciałby być dobrym dziełem, tylko filmem na jeden wieczór. Od początku filmu przechodzimy do konkretnych spraw, nie ma za wiele głupiego bleble, tylko ciągle dowiadujemy się, o co chodzi. A postacie duchów są według mnie naprawdę świetne. I nie powiem, że to czyste gore, bo chyba osoby, które utrzymują czysty rozsądek i nie oglądają kilka horrorów w tygodniu, co sprawia, że byle chluśnięcie krwi to dla nich gore, ale dla mnie są tutaj porządne krwawe sceny, chociaż wiele ich nie ma. Ja bym film ocenił na 5/10, bo aktorstwo raczej jest żałosne (zwłaszcza gościu z "Krzyku"...), wykonanie też słabe, a i zakończenie sprawiło, że puknąłem się w głowę. Film może na raz, chociaż Ci martwi naprawdę mnie zaskoczyli
KeniG, widzę, że też znasz się dobrze na horrorach (o czym świadczy choćby założenie tematu o Kalwarii, do którego zaraz się wpiszę

