Recenzja filmu Kroniki Riddicka (autor: Dusqmad)
Info o filmie:
Reżyseria: David Twohy
Scenariusz: David Twohy
Zdjęcia: Hugh Johnson
Muzyka: Graeme Revell
Produkcja: USA
Gatunek: Science fiction
data premiery: 2004-09-24 (Polska) , 2004-06-11 (Świat)
Obsada: Vin Diesel, Judi Dench, Colm Feore, Thandie Newton, Karl Urban, Alexa Davalos, Nick Chinlund
Fabuła:
Riddick, ścigany więzień obdarzony zdolnością widzenia w ciemności, wskutek nieprzewidzianych wydarzeń dostaje się w sam środek galaktycznej wojny, w której główne siły należą do charyzmatycznego Lorda Marshalla - lidera tajemniczej sekty. Z pomocą głównemu bohaterowi, uwikłanemu w wydarzenia wojennej zawieruchy, przychodzi Ambasador Aereon, która pomaga mu zarazem rozwikłać tajemnicę jego pochodzenia. (źródło: stopklatka.pl)
„Kroniki Riddicka” to obraz, któremu daleko do ideału. Kontynuacji przygód Riddicka nie można jednak odmówić wizualnego czaru i wręcz imponującej scenografii. Samo zakończenie wydaje się być zrobione w myśl „skończmy już tą pieprzoną zabawę”. Jest jednak scena, która sprawia, że uśmiech automatycznie pojawia się na twarzy, a mianowicie zabicie z zimną krwią przy użyciu kubka po herbacie. Tak, czy owak największym grzechem filmu jest ukazanie Richarda B. Riddicka w zupełnie innym świetle. Dotąd twardziel dbający jedynie o własną skórę, bierze losy świata w swoje ręce i przeciwstawia się najpotężniejszej rasie w całej galaktyce. Jednostka przeciwko tysiącom? Jak myślicie – kto wygra? Charakter dalej ma twardy, jest nieugięty, ale scenarzyści zbyt przesunęli go w stronę typowych herosów, jakich znamy tysiące. Podobnie zawiódł nominowany do Złotej Maliny Vin Diesel, który nie stąpa już po planie z równym zapałem. Tym razem wypadł już tak nijak, pozostawiając widza z mieszanymi odczuciami. Jakby nie było Twohy wysoki budżet wykorzystał, aby stworzyć typowy przerost formy nad treścią. Pełno efektów specjalnych, jest na czym zawiesić oko, ale wszystko stanowi jedynie pretekst dla kiepskiej fabuły. Najbardziej rozbawiło mnie stwierdzenie, któregoś z twórców, który to mówił, że cała ekipa była oczarowana scenariuszem Twohy’ego. Cóż, widzowie jednak nie.


