Odcinek, na dobrą sprawę niepotrzebny, ale oglądało się go całkiem milo. Widz już w takim stopniu zżył się z bohaterami, że nawet ich, nic nie znaczące, perypetie ogląda bez znużenia. Po ciągłym napięciu, jakie towarzyszyło trzeciemu sezonowi, przydał się taki „chillout”. Samochód w dżungli można nazwać przegięciem, ale nie takie rzeczy się już w dżungli widziało. Dziwić może nieco fakt, ze trzeba było 58 odcinków, by ktoś się na niego natknąl
Najlepsza scena odcinka:
Sawyer uczy Jina angielskiego: wskazuje na piwo – „beer”, wskazuje na samochód – „car”, wskazuje na Hurley’a – „Międzynarodowe Centrum Naleśnikowe”.
Pomysł z luźniejszym odcinkiem bardzo dobry. Tego właśnie brakowało po ostatnich szybkich wydarzeniach. Epizod obfituje w zabawne sytuacje (chociażby wspomniana już lekcja angielskiego Jina). A już scena, w której Hurley'owi udaje się uruchomić samochód i chłopaki jeżdżą tak sobie w kółko ciesząc się jak dzieci, naprawdę poprawia humor . Zapowiedź dalszej akcji mamy dopiero pod koniec (a jakżeby inaczej), kiedy niezłomna Kate próbuje pozyskać pomoc Danielle w ratowaniu Jacka ;-).
Hurley jest zabawną postacią, mimo przerysowanego życiorysu jego samego i jego rodziny. Jeśli chodzi o mnie, to wzbudza we mnie pozytywne emocje i kojarzy mi się na plus, nie przeszkadza mi, że serial z plakietką dramat, na chwilę obrócił się w komedię. Każdej postaci przydzielono trochę do powiedzenia, przez co nie wydawał się stricte hugocentryczny. Hurley załagodził w prześmiewczy sposób reakcję Sawyera na zniknięcie jego rzeczy. Odcinek nie powinien podlegać w zasadzie ocenie, widać gołym okiem, że jest zrobiony "głową w poduszkę", nie trzeba myśleć, ani otwierać szerzej oczu.
Odcinki z Hurleyem są zawsze pełne humoru, ironii i wszystkiego co najlepsze. Możemy sobie odpuścić sprawy Innych, Dharmy no nie do końca . Retrospekcje: ciąg dalszy z historii nieszczęść Hugo, bardzo śmieszne i tragiczne wydarzenie to uderzenie asteroidy czy meteorytu w restaurację . Samochód i Roger Zacząłem się śmiać jak głowa urwała się i poleciała w dół. Hugo był pełen wewnętrznej motywacji w sobie, zachęcał nawet Charliego, dla którego ostatnie dni nie były najlepsze... i się udało bo wielu modlitwach, lekcjach angielskiego i piciu dharmowego piwa bus zapalił wyobrażam sobie prawdziwą reakcję Hurleya... tylko do kiedy mu paliwo starczy