Ponadto śmieszne zakończenie, nasycone autoparodią: zwykle na koniec była jakaś piosenka, teraz też gruby czegoś słucha, lecz nagle pada bateria w discmanie: „Niech to szlak”, cisza i napis LOST obwieszczający koniec. Odcinek oglądało się miło. Miałem wrażenie, że mieszkańcom zacznie odbijać, poleje się krew, Sawyer wcieli się w kata. Niestety, to chyba dopiero przede mną. W sumie mogli mieć inną koncepcję na ten serial: czterdzieści kilka odcinków, w każdym odcinku ginie jeden bohater. Założę się, że kolejność od końca byłaby następująca: Boone (skręciłby sobie kark jak gość z Clerksów
1x17 ... In Translation
1x17 ... In Translation
Kolejna obyczajówka. Dziwi mnie tylko, że cala ta tragiczna historia małżeńskiej klęski, ewolucja od miłości do strachu, zmierzała do tego, by pokazać na końcu Chinkę w stroju kąpielowym. Kobieta wyzwolona?
Ponadto śmieszne zakończenie, nasycone autoparodią: zwykle na koniec była jakaś piosenka, teraz też gruby czegoś słucha, lecz nagle pada bateria w discmanie: „Niech to szlak”, cisza i napis LOST obwieszczający koniec. Odcinek oglądało się miło. Miałem wrażenie, że mieszkańcom zacznie odbijać, poleje się krew, Sawyer wcieli się w kata. Niestety, to chyba dopiero przede mną. W sumie mogli mieć inną koncepcję na ten serial: czterdzieści kilka odcinków, w każdym odcinku ginie jeden bohater. Założę się, że kolejność od końca byłaby następująca: Boone (skręciłby sobie kark jak gość z Clerksów
), oszałamiająco piękna Kate (przeglądałaby się nago w jakimś dziwnym lustrze, które okazałoby się przejściem do innego wymiaru; rekord oglądalności, na który wpłynęli mali chłopcy w wieku 5-11 lat) i doktor Jack Quinn (wyrwałby sobie serce, by dać komuś na przeszczep, honorowy dawca). Wszystko po to, by nawet dwuwymiarowe, ruchome obrazki doprowadzały mnie do wściekłości.
Ponadto śmieszne zakończenie, nasycone autoparodią: zwykle na koniec była jakaś piosenka, teraz też gruby czegoś słucha, lecz nagle pada bateria w discmanie: „Niech to szlak”, cisza i napis LOST obwieszczający koniec. Odcinek oglądało się miło. Miałem wrażenie, że mieszkańcom zacznie odbijać, poleje się krew, Sawyer wcieli się w kata. Niestety, to chyba dopiero przede mną. W sumie mogli mieć inną koncepcję na ten serial: czterdzieści kilka odcinków, w każdym odcinku ginie jeden bohater. Założę się, że kolejność od końca byłaby następująca: Boone (skręciłby sobie kark jak gość z Clerksów
Re: 1x17 ... In Translation
Jak napisał Dusq: odcinek miło się ogląda. Takie sobie retrospekcje. Jin ratuje gościowi życie bijąc go niemal do nieprzytomności na oczach rodziny, wraca do domu, myje się, patrzy w lustro i widzi kim się stał, nową osobę stworzoną przez p. Paika... i widocznie mu się to nie podoba...
Bardzo podobał mi się Locke w tym odcinku. Zaskakująca postać
Zastanawiam się czy nie był kiedyś psychologiem... tak wszystko rozkminia^^. Widziałem 3 osoby w Locku^^ Najpierw gadka do Shannon o jej bracie i nowym życiu... całkiem fajna
(psycholog). Później jeszcze lepsza gadka "They've attacked us, sabotaged us, abducted us, murdered us... We're not the only people on this island and we all know it!"(... polityk...). A na końcu odcinka jasnowidz
Gdybym miał oceniać ten odcinek to dałbym mu 6,5/10
Bardzo podobał mi się Locke w tym odcinku. Zaskakująca postać
- weird0ther
- Darth Vader
- Posty: 752
Re: 1x17 ... In Translation
Pierwsza klatka odcinka z Jinem w kadrze nie może uprzedzać niczego dobrego 
Udziwnione, arcynudne retrospekcje, koreański despota i zdawkowo wystraszona żona .
Moc zabiegów pielęgnacyjnych, które miały wzmocnić uczucie kontroli braku jakiejkolwiek swobody, Jin człowiek, którego dwie twarze odbijają się w strumieniu, ojciec Sun i on sam, a raczej już namiastka czym jest, a wszystko kończy się faktycznie wyzwoleniem ... Jeszcze tylko parę jazd małego niepokornego Jina i stanie się wiernym kochającym mężem. Michael mnie rozbawił w tym odcinku
Nie wiem, czy on tak gra, czy tak sobie wykreował swoją postać, że momentami jest sztucznie i posiadana minę numer 1 - większe oczy i minę numer 2 - pokaż białe zęby ... ewentualnie numer 3 (numer 1 + 2) . Na szczęście w odcinku grał Locke, bez niego tam by był Texas.Te końcowe momenty, jak nigdy wykończyły mnie i przenikały na wskroś ... ale jest masa ludzi która się na to nabiera, np. ja za pierwszym razem.
Marność nad marno ...
Udziwnione, arcynudne retrospekcje, koreański despota i zdawkowo wystraszona żona .
Moc zabiegów pielęgnacyjnych, które miały wzmocnić uczucie kontroli braku jakiejkolwiek swobody, Jin człowiek, którego dwie twarze odbijają się w strumieniu, ojciec Sun i on sam, a raczej już namiastka czym jest, a wszystko kończy się faktycznie wyzwoleniem ... Jeszcze tylko parę jazd małego niepokornego Jina i stanie się wiernym kochającym mężem. Michael mnie rozbawił w tym odcinku
Marność nad marno ...
Re: 1x17 ... In Translation
Najszybsza retrospekcja w serialu i jeszcze o koreańczykach, retrospekcją są kontynuacją poprzednich lub ich poprzednikami. Odcinek byłby bardzo nudy gdyby nie płonąca trawa, którą to Michael tak starannie i długo budował... a kto ją podpalił, no niestety jego syn, a nie Jin, którego oskarża przez cały czas. W tym odcinku robi się mieszanka Mody n sukces i M jak miłość. Sun go kocha (Jina), ale oszukuje przez to, że zna angielski, później Jin udaję, że jej przebacza, ale za 1 minutę się od niej odwraca...
Końcówka dobrana znakomicie, Jin pomaga w odbudowie tratwy czyli, że chcę się z Michaelem pogodzić muzyka...
super dobrana tylko, baterię siadły w odtwarzaczu Hugo 

