Recenzja filmu K-Pax (autor: Dusqmad)
Info o filmie:
Tytuł oryginalny: K-Pax
Reżyseria: Iain Softley
Scenariusz: Charles Leavitt
Zdjęcia: John Mathieson
Muzyka: Ed Shearmur
Produkcja: Niemcy/USA
Gatunek: Dramat/Science Fiction
data premiery: 2002-04-19 (Polska) , 2001-10-22 (Świat)
Obsada: Jeff Bridges, Kevin Spacey, Mary McCormack, Alfre Woodard, Ajay Naid
Fabuła:
Prot, rzekomy przybysz z planety K-Pax zostaje zatrzymany przez policję i trafia do szpitala psychiatrycznego, gdzie odtąd będzie pod obserwacją Marka Powella. Lekarze podejrzewają, że pacjent jest w stanie halucynacji spowodowanym braniem narkotyków. Wyróżnia się jednak na tle innych tego typu przypadków. Jest całkowicie spokojny. Nadal z uporem maniaka prawi o swoim niecodziennym pochodzeniu. Z początku nikt nie daje wiary jego słowom. Sytuacja zmienia się, kiedy mężczyzna okazuje się znać tajemnice astronomii, o którym nie śniło się nawet najlepszym naukowcom i widzi fale ultrafioletowe oraz jest całkowicie odporny na laki psychotropowe.
Szalenie miło wspomina mi się ten film. Przede wszystkim obfituje w rewelacyjne kreacje, które zaserwowali nam Kevin Spacey i Jeff Brigets. Są one z gatunku tych, o których nie zapomina się przy napisach końcowych. Warto zwrócić również uwagę na bardzo ciekawą ścieżkę dźwiękową. Mocnym punktem jest przede wszystkim scenariusz, a w tym zakończenie, które pozostawia dwa różne sposoby interpretacji, bowiem nie zostajemy utwierdzeni w przekonaniu co do tożsamości głównego bohatera. Minusem jest jednak to, że kilka śmiesznych scen nie koniecznie pasuje do klimatu filmu. Wystarczy, że wymienię tą, w której Prot opowiada o rozmnażaniu na swojej planecie Laughing. Sam pomysł dobry, ale nadaje się do komedii, a nie dramatu utrzymanego w konwencji science fiction. A jakie są wasze odczucia po obejrzeniu "K-Paxa"?


