Metallica - zespół będący już praktycznie legendą metalu. Płyty takie jak "Master of Puppets", czy "Metallica" już od jakiegoś czasu zaliczają się do moich ulubionych. Szkoda tylko, że ostatnio ten zespół ma chude lata patrz "St. Anger". Nie jestem optymistą i nie wierzę w powrót do formy.
Rob Zombie - ostatnio chyba mój ulubiony wykonawca, przez dobrych kilka miesięcy nic nie leci częściej w Winampie. Jego muzyka jest różnorodna - znajdą się ballady, muzyka elektroniczna, utwory podpadające pod pop, ostre metalowe kawałki no i świetne piosenki z płyty "House of 1000 corpses" (soundtrack) - ta tytułowa i "Pussy Liquor". Polecam zapoznać się ze wspomnianym albuem, a jeśli się spodoba to zagłębcie się w "Hellbilly Deluxe" i resztę dyskografii zahaczając o White Zombie.
Nirvana - chociażby za mętny głos Cobaina
Joan Jett - bo muszę mieć czasem odskocznię od podobnych muzycznych klimatów.
Linkin Park - zespół typowo młodzieżowy, ale w przeciwieństwie do takowych jego muzyka mimo swojej 'chwytliwości' wpada w ucho i jakoś nie potrafi z niego wypaść. Ostatnio już słucham ich sporadycznie, niemniej kiedyś nie widziałem poza nimi muzycznego świata.
Marilyn Manson - za "Antichrist Superstar" i brawurowe połączenie elektronicznej muzyki z ostrym wokalem. Każda jego piosenka jest chwytliwa i można jej słuchać nawet kilkanaście razy pod rząd. A najlepszą jest rzecz jasna: "This is new shit".
Rammstein - nie lubię niemieckiego języka, ale gdyby zespół śpiewał po angielsku to już nie byłoby to samo - można się o tym przekonać przy kilku utworach
O.N.A - z polskich zespołów to zdecydowanie mój ulubiony. Szkoda tylko, że zakończył swoją działalność. Zarówno reaktywowane Kombii, jak i Chylińska mają teraz mierne osiągnięcia. A było tak pięknie...
PS. Nie ograniczajcie się do samych tytułów - w tym wypadku taki temat nie ma większego sensu.

