W mojej opinii najlepszą takową ekranizacją jest "Włądca Pierścieni" - trudno porównywać ten film do książki, niemniej Jacksonowi udało się nasycić go magią Śródziemia znaną z książki. Pokusił się o kilka zbiegów, które mogą się nie spodobać najbardziej pedantycznym fanom Tolkiena, niemniej w zestawieniu z całością są to praktycznie niezauważalne minusy.
Życzę sobie natomiast ekranizacji trylogii Tada Williamsa "Pamięć, smutek i cierń". Jest to IMHO jedyna powieść fantasy, która może konkurować z "Władcą Pierścieni". W jej skład wchodzą trzy tomy: "Smoczy Tron", "Kamień rozstania" i "Wieża Zielonego Anioła". Materiał po prostu rewelacyjny. Sama ksiażka to bowiem dosłowne mistrzostwo, o przeniesieniu którego na ekran powinien pomyśleć rzemieślnik w stylu Jacksona (tylko po zekranizowaniu "Hobbita"

