"Bez mojej zgody"
info:
Sara i Brian wiodą spokojne życie. Idylla zostaje jednak przerwana, gdy dociera do nich przerażająca informacja o chorobie córki. Aby ratować życie dziecka, para podejmuje trudną decyzję, która na zawsze zmieni ich życie. Dylematy etyczno-moralne zmieniają ich relacje. Prawdziwy koszmar zaczyna się jednak, kiedy ich druga córka odkrywa prawdę dotyczącą jej poczęcia.
Moja opinia:
Lubie takie filmy dramatyczne tzn. wysiskacze łez. Roklejam sie na nich i bardzo mi sie podobają. Ten film pokochałam od piewszego razu jak go zobacyzłam. Bardzo podoba mi sie kreacja Kate, mniej Anny. Mogłabym go ogladac milion razy i i tak mis ienie znudzi. Jest wspaniały. Przede wszytkim to iż jest bardzo wzruszający, wg mnie dobrze zagrany. Fajna muzyka. No i sami aktorzy, dobrani. Goraco polecam to dzieło. Arcydzieło. - tak ja uważam. Zachęcam do wyrażania swego zdania.
Bez mojej zgody
Re: Bez mojej zgody
Niestety, mam skrajnie odmienną opinię. Po przeczytaniu opisu filmu ucieszyłam się, że oto pojawił się film, w kórym podjęto tak trudną tematykę- nieuleczalna choroba, chore dziecko które uratować może tylko przeszczep od jego biologicznego rodzeństwa, podejmowanie decyzji o posiadaniu dziecka tylko po to żeby ratować zdrowie starszego potomka.
Niestety, film mnie zawiódł. Nie mam zastrzeżeń co do gry aktorskiej czy kompozycji muzycznej. Zawiódł mnie ponieważ (postaram się to opisać tak aby nie zdradzić zakończenia) dwie trzecie filmu dotyczą pewnej kontrowersyjnej sprawy, a kiedy oczekujemy że sprawa wreszcie się wyjaśni i poznamy wizję i zdanie autora na ten konkretny temat... problem znika. Nagle rozwiązuje się sam. A to, co przez większą część filmu było najważniejszym wątkiem- czyli kwestia, czy wypada płodzić dziecko tylko po to żeby ratować życie jego rodzeństwu i bez jego zgody poddawać je bolesnym zabiegom medycznym i zabraniać wielu rzeczy, zupełnie jakby naprawdę jedynym celem jego istnienia było oddanie 'części zamiennych' rodzeństwu- nagle znika, przestaje mieć znaczenie, wątek się urywa. Końcówka filmu skupia się jedynie na samej chorobie- o tym że jest ciężka i bolesna i że trudno jest patrzeć na śmierć dziecka. Główny wątek pozostaje więc nierozwiązany, autor nie pokazuje nam swojego zdania na dany temat, nie pokazuje jak według niego powinno się postąpić w takiej sytuacji.
Końcówka filmu zawodzi, bo jeżeli ktoś nie boi się podjąć tak trudny temat, to powinien nie bać się go skończyć.
Ja osobiście nie polecam.
Niestety, film mnie zawiódł. Nie mam zastrzeżeń co do gry aktorskiej czy kompozycji muzycznej. Zawiódł mnie ponieważ (postaram się to opisać tak aby nie zdradzić zakończenia) dwie trzecie filmu dotyczą pewnej kontrowersyjnej sprawy, a kiedy oczekujemy że sprawa wreszcie się wyjaśni i poznamy wizję i zdanie autora na ten konkretny temat... problem znika. Nagle rozwiązuje się sam. A to, co przez większą część filmu było najważniejszym wątkiem- czyli kwestia, czy wypada płodzić dziecko tylko po to żeby ratować życie jego rodzeństwu i bez jego zgody poddawać je bolesnym zabiegom medycznym i zabraniać wielu rzeczy, zupełnie jakby naprawdę jedynym celem jego istnienia było oddanie 'części zamiennych' rodzeństwu- nagle znika, przestaje mieć znaczenie, wątek się urywa. Końcówka filmu skupia się jedynie na samej chorobie- o tym że jest ciężka i bolesna i że trudno jest patrzeć na śmierć dziecka. Główny wątek pozostaje więc nierozwiązany, autor nie pokazuje nam swojego zdania na dany temat, nie pokazuje jak według niego powinno się postąpić w takiej sytuacji.
Końcówka filmu zawodzi, bo jeżeli ktoś nie boi się podjąć tak trudny temat, to powinien nie bać się go skończyć.
Ja osobiście nie polecam.

