A co, nie narzekałeś że cisza na forum? ;-) Chętnie bym kontynuowała, ale mam ostatnio pięć razy tyle zajęć co czasu...Dusqmad pisze:Nie przypuszczałem, że moja wypowiedź pociągnie za sobą taką ripostę... ;-)
Więc krótko.
O, i tu przyznaję rację. Też myślałam potem, że jedyną realną możliwością świadomego wpisania się w historię jest wybieranie biografii. Przy okazji gwarantowane zainteresowanie krytyków, z jakichś powodów bardziej poważających filmy na faktach. I tak jednak nie przypisywałabym Deppowi takich celów (w sensie czystego wyrachowania). Powinnam uzasadnić czemu, ale to dłuższy temat...Dusqmad pisze:Filmy opierające się na biografiach kontrowersyjnych osób, nawet jeśli daleko im do miana dzieła, nie przepadną po kilku latach.
Zgodziłam się już wcześniej, że dla niego liczy się reżyser. Ale z pewnością nie dlatego, że chce mieć liczące się nazwisko w filmografii. Depp jest znany z dwóch rzeczy, które w tym punkcie mają znaczenie - angażuje się w całokształt filmu, uważając się za jego współautora (i na ogół rzeczywiście tak jest) i zawsze nawiązuje bliski kontakt z reżyserem. Nic dziwnego, że starannie ich dobiera.Dusqmad pisze:A jeśli zabiorą się za nie takie autorytety jak Gilliam i Burton to ja bym sobie wykalkulował, że deklaruję udział w filmie, który i po 30 latach nie będzie kinomanom obojętny.
I jeszcze dodatkowo robi co może, żeby je takimi uczynić.Dusqmad pisze:Poza tym Depp bierze w dużej mierze role nietypowe, dziwaczne, oryginalne. A moim zdaniem łatwiej wybić się na takowych, niż na zwyczajnych.
Uch, przepraszam że nie odpowiadam na wszystkie kwestie, ale ostatnio chciałabym istnieć w kilku egzemplarzach...

