Początek przygody z filmem

Ogólne dyskusje na tematy cieszące się szerszym zakresem.
Awatar użytkownika
Dusqmad
Administrator
Posty: 1955

Początek przygody z filmem

Post autor: Dusqmad »

Temat łączy w sobie dwa pytania:
Od jakich filmów zaczynaliście? Które z tych, które pamiętacie były tymi pierwszymi?
Od kiedy interesujecie się filmem na serio? Tzn. znacie aktorów, śledzicie większość premier, umiecie powiedzieć o filmie coś więcej, niż to że jest dobry badź zły.


Ten pierwszy film trudno pamiętać. Na pewno "Gwiezdne Wojny", "Król Lew", "Księga Dżungli", "Critters". A kiedy tak na serio zaczęła się moja przygoda z filmem? Hmm... Nie znam dnia, ani godziny. Filmem w niewielkim stopniu interesowałem się od zawsze, tylko strasznie się szufladkowałem gatunkowo. Otwarty na wszystko jestem dopiero od dwóch lat, więc chyba wtedy wszystko tak na poważnie się zaczęło. Były to wakacje (2004), przez cały pierwszy miesiąc pracowałem, żeby zdobyć kilka tysięcy na komputer i dzięki temu wspaniałemu wynalazkowi wszystko się zaczęło w większych ilościach.
Awatar użytkownika
Issa
Tyler Durden
Posty: 415
Lokalizacja: Nisko

Re: Początek przygody z filmem

Post autor: Issa »

To ja wypowiem się pierwsza.
Na pewno zaczynałam od filmów dla dzieci, takich jak Król Lew albo zwyczajnie od bajek. Kevina oglądałam, kiedy pierwszy raz pojawił się w telewizji, a potem rok po roku, bo on się nigdy nie znudzi. Trudno jest mi wyznaczyć jeden film, od którego bardziej polubiłam je oglądać. Może byłby to Harry Potter, może Gladiator... Nie jestem kinomaniakiem. Lubię od czasu do czasu pójść do kina, włączyć sobie film czy nawet obejrzeć go u kumpeli. Ja nadal szufladkuję i dla tego nie oglądałam Gwiezdnych Wojen, choć robili to wszyscy na około. To samo dotyczy Dragon Balla czy jak to się nazywa i tych Pokemonów.
No to może tyle... ;-)
Theoricus
Jack Sparrow
Posty: 30
Lokalizacja: Kraków

Re: Początek przygody z filmem

Post autor: Theoricus »

Ja nie jestem kinomaniakiem, ani kinem się nie interesuję, że tak powiem, od strony technicznej - po prostu lubię obejrzeć jakiś film, a potem go skomentować i skonfrontować swoją opinię z innymi. Nie wiem kiedy się to zaczęło dokładnie, zaczynało się oczywiście od bajek, ja również pamiętam jako pierwszego Króla Lwa ;P i jakoś się to potem potoczyło. Kino to fajna sprawa, świetna forma wyrazu.
cara
Jack Sparrow
Posty: 34
Lokalizacja: to stąd, to stamtąd.

Re: Początek przygody z filmem

Post autor: cara »

...być może kiedyś nastąpi początek mojej przygody z filmem. Póki co, pozostanę wierna smakowitym książeczkom :D
Fejna
Vincent Vega
Posty: 25
Lokalizacja: okolice Świdnicy

Re: Początek przygody z filmem

Post autor: Fejna »

Theoricus pisze: Nie wiem kiedy się to zaczęło dokładnie, zaczynało się oczywiście od bajek, ja również pamiętam jako pierwszego Króla Lwa ;P i jakoś się to potem potoczyło. Kino to fajna sprawa, świetna forma wyrazu.
W moim przypadku bylo podobnie. Najpierw bajki potem filmy ze zweirzetami a nastapnie powazniejsze ekarnizacje dajace wiele do myslenia [crash].
Jestem na profilu humanistyczno- filmowym, a wiec film bedzie interpretowany na dwa sposoby : strona techniczna jak i ta wizualna ...
Bedzie ... bo narazie mamy historie kina, a wlasny fdilm dopiero bedzimey krecic za kilka mies [najpierw trzeba miec pomysl na scenariusz, ktorego narazie moja grupa nie ma :D ]
iskierka
Terminator
Posty: 77
Lokalizacja: wyspa

Re: Początek przygody z filmem

Post autor: iskierka »

nie pamietam kiedy sie to zaczelo, prawdopodobnie w podstawowce, zaczelam zbierac wycinki o filmach, aktorach, a domu bylam jak chodzaca encyklopedia filmowa ;), widzialam kiedy, na jakim programie, kto w nim gral i o czym byl film. Aodkad zaczelam pracowac w wypozyczalni dvd (z rok juz bedzie) wiedza na temat filmow sie poszezyla:). Sa tez niestety tego minusy ostatnio w kinie bylam rok temu, wole poczekac jak film wejdzie na dvd:)
Ciekavy
Vincent Vega
Posty: 19

Re: Początek przygody z filmem

Post autor: Ciekavy »

Pełnometrażówki Disneya...również od tego zaczynałem.
Ale prawdziwą fascynację kinem przeżyłem w wieku 10 lat. Pamiętam to jak dziś. Imperium Słońca. Zaczynał się o 1.10 w nocy na TVP1. Ja, mały brzdąc jakimś cudem znalazłem się przed telewizorem. Akurat byłem u babci, więc miałem swobodę, jeśli chodzi o pójście spać :P Przeżyłem wspaniały seans filmowy, niesamowite i magiczne 147 minut. Za oknem noc, pusty pokój, lokatorzy śpią. Film zawładnął mną całkowicie, uczucie te pamiętam do dziś. A dziś film ten na DVD zajmuje czołowe miejsce na mojej półce z filmami. Ahh, gdzie te czasy :P
witch
Vincent Vega
Posty: 15

Re: Początek przygody z filmem

Post autor: witch »

Ja zaczełam od ,,Kometa nad doliną Muminków'' :mrgreen: (mój pierwszy film w kinie)
Awatar użytkownika
Scourge33
Indiana Jones
Posty: 182
Lokalizacja: Wrocław / Sieradz

Re: Początek przygody z filmem

Post autor: Scourge33 »

Z tego co mogę wyskrobać w pamięci to zacząłem od przygód Asterixa i Obeliksa, pierwsze filmy fabularne jakie sobie przypominam to "Szklana pułapka", "Zabójcza broń"... Sentyment do tych produkcji pozostał do dzisiaj!
Poważniej zacząłem to zajęcie traktować jakieś 3 lata temu: tzn. kino to teraz dla mnie nie tylko rozrywka, przed wizytą w kinie, tudzież zapodaniem filmu w odtwarzaczu staram się przygotować do seansu by lepiej zrozumieć przesłanie twórców (przynajmniej w przypadku ambitniejszych obrazów). Zdałem sobie wtedy sprawę że do wielu tytułów wypadało by wrócić, bo w wieku 10-15tu lat nie byłem wstanie wszystkiego pojąć.
Bardzo często sugeruję się recenzjami, bo zwyczajnie nie mam chęci ani czasu oglądać byle czego, z kolei film dzieli wolne miejsca w grafiku z książką....
Mela0607
Agent Smith
Posty: 615

Re: Początek przygody z filmem

Post autor: Mela0607 »

U mnie też pewnie na sam początek były jakieś bajeczki, ale już nie pamiętam, jedynie pamiętam, ze oglądałam stare kasety VHS, które dostawałam od znajomych, ale to były najczesciej sztuki walki czy inne bajery z tym związane, a tak na serio to wzieło mnie to po pierwszym obejrzeniu filmu "Matrix" co było nie dawno, a mianowicie w listopadzie 2004 roku, gdyż to leciał na TVN wieczorem. Od tej pory zaczełam się interesować postacią Neo, czyli Keanu, później przyszła kolej na panią Weisz, gdyż dowiedziałam się, ze ma wystąpić w filmie "Constantine" dosc niedorzeczne, ale jednak tak było, lecz wcześniej miałam okazję zobaczyć z nią film "Mumia" dwie części, które bardzo mi się spodobały... No a pózniej to już wiadomo, Keanu... Rachel... Filmy... i tak do dziś.
Rubenos
Darth Vader
Posty: 783
Lokalizacja: z Kosmosu

Re: Początek przygody z filmem

Post autor: Rubenos »

Początek przygody z filmem? Od kiedy rodzeństwo dawało mi jako 3-4 latniemu brzdącowi do zabawy kasetę z "12 prac Asterixa" aby mieć chwilę spokoju. Bawiłem się nią jak zahipnotyzowany. :D
A tak na poważnie, to mogę powiedzieć, że zostałem właśnie przez owe rodzeństwo zarażony. Odkąd pamiętam interesowali się oni filmem i jak oglądali jakiś film, to i ja byłem z nimi. :)
Poza tym pewnie przyczyniły się do tego również 2 filmy. "Ostatni mohikanin" na którym zawsze siedziałem jak urzeczony i "Władca Pierścieni". W pewnym stopniu był to również "Blade" i "Matrix".
Awatar użytkownika
MGaździcki
Agent Smith
Posty: 642

Re: Początek przygody z filmem

Post autor: MGaździcki »

W moim przypadku były nieśmiertelne "Transformery" oraz "G.I. Joe", a także chyba już dziś kompletnie zapomniany przebój wypożyczalni "Skalorr-planeta robotów". Potem, gdy miałem coś koło czterech lat, Tata zaczął przynosił "Akademię Policyjną"-w efekcie w tak młodym wieku umiałem niemal na pamięć każdą odzywkę kapitana Harrisa :).

Później tradycyjnie Asterix i Disney oraz kultowy dla mnie po dziś dzień Pan Kleks, wrescie w wieku dwunastu lat wpadła mi w ręce kaseta z filmem "Człowiek ze złotym pistoletem"-od tej pory kino stało się moim przeznaczeniem :).
Awatar użytkownika
Aletheia
Tyler Durden
Posty: 327

Re: Początek przygody z filmem

Post autor: Aletheia »

Mój pierwszy kinowy raz był w... kinie objazdowym. Załapałam się na koniec jakiejś epoki, teraz już chyba nie ma tych kin. Miałam wtedy cztery lata, byłam u rodziny na wsi, pod Cedynią. Przyjechał kiniarz, rozłożył duży namiot z ekranem i kilkunastoma krzesłami. Puszczał Colargola. Zleciała się dzieciarnia z całej wsi, ja też. Ale odnotowuję to tylko pro forma, bo to nie był jeszcze początek "mojego kina". Filmem nasiąkałam stopniowo i raczej przed telewizorem, z początku czarno-białym. Pierwszą twarzą rozpoznawaną na ekranie był Jan Kobuszewski, do dziś mam do niego sentyment.

A do kina przez lata ciągała mnie szkoła. Kilka razy widziałam coś co się nazywało chyba "David i Sandy", animacja. Miejscowe kino grało to do znudzenia. Film nie należał do moich ulubionych, ale został mi po nim nawyk rysowania palm wyglądających jak stosy doniczek z wetkniętymi piórami :641:

Pierwszym "moim", świadomie wybranym filmem w kinie, na który to ja zaciągnęłam rodziców, a nie mnie zaciągnięto, był "Park Jurajski". Miałam wtedy jedenaście lat, i na długo zostało mi przekonanie, że Spielberg jest najważniejszym reżyserem świata. Wręcz są reżyserzy i jest Spielberg. To też jeden z moich filmów kultowych.
A film jako pasja dorównująca książkom zaczął się około 1998 roku, wtedy zaczęłam śledzić filmową prasę i cały ten movie-świat.

Filmy to dla mnie wyjątkowa magia. Wpadam w nie po uszy i "wierzę" oglądając. Film, który potrafi chodzić za mną tak, że nie mogę się uwolnić od myśli o nim, cenię jak największy skarb. Uwielbiam przy tym oglądać i czytać wszelkie making of, zakulisowe legendy i całą tą otoczkę. Ważne - unikam recenzji filmu, który zamierzam wkrótce obejrzeć, dopuszczam najwyżej materiały promocyjne. Za to po obejrzeniu rzucam się na wszystkie dostępne recenzje, dyskusje, materiały, każdy dostępny okruch informacji. Tym bardziej, im mocniej film się do mnie przyczepił. Czasem zdarza się, że na jakiś film "choruję" tygodniami, miesiącami.

Od kiedy umiem powiedzieć więcej, niż że jest dobry lub zły? Czasem mam wrażenie, że łatwiej jest powiedzieć wszystko inne, niż wystawić jednoznaczną ocenę...
blue berry
Tyler Durden
Posty: 338
Lokalizacja: z Arkadii

Re: Początek przygody z filmem

Post autor: blue berry »

A ja zaczęłam od bajek Disney'a. Pierwsza była bodajże 'Piękna i Bestia', którą ubóstwiam do dzisiaj. Kiedy byłam mała tata ciągle zabierał mnie do kina na różne filmy animowane :) To chyba dzięki niemu jestem teraz taką kinomanką :D
Mariouszek
Forrest Gump
Posty: 5

Re: Początek przygody z filmem

Post autor: Mariouszek »

Fajny temat! Tak trudno mi powiedziec, na poczatku fascynowałem się aktorstwem komediowym, naśladowałem skretyniałe zachowania Cezarego Pazury i Jim Carreya, ale miałem też i wcześniejszego idola - Charliego Chaplina, choc wtedy jeszcze mniej kumałem istotę jego mistrzostwa. Jednak jeden film odmienił moje całe życie. Był to "Hook" Spilberga. Po tym filmie zadecydowałem, że chce zostac reżyserem i pokazywac swoje swiaty w kinie. Eh, dzieciństwo to była przygoda filmowa, Niekończące się opowieści, Powroty do przeszłości i przyszłości:), Imperium słońca, Jurrasic Park, Terminator, heh i by tak może pozostało, gdybym nagle nie poznał takieog kanału jak Alekino!, tam odnalazłemdziwne filmy, któe dłużyły się, mało się na nich działo itd, któregoś dnia postanowiłem poznac to bardziej artystyczne kino. Pierwszy taki mój film był "Jeder fur sich, und Gott gegen alle" co się na polski tłumaczy Zagadka Kaspara Hausera;) w reżyserii Herzoga. Ciężko było wysiedziec, to był pierwszy taki film, a ja miałem 14 lat. Od tamtego czasu bardziej zacząl interesowac mnie ten swiat większego niepokoju i zachwytu nad światem. Po wielu latach zrozumiałem słowa Zygmunta Kałużyńskiego, że nie ma złych filmów i każdy coś wnosi ciekawego do historii kina czy zarówno do życia pojedyńczej jednostki. Dzisiaj filmy sa całym moim życiem i uważam kino za największą ze wszystkich sztuk, bo tylko ona dostarcza mi najwięcej orgazmów estetycznych. Gdyby kino nie istaniło, życie kompletnie nie miałoby sensu.
AKF Chemik
Vincent Vega
Posty: 15
Lokalizacja: Oświęcim

Re: Początek przygody z filmem

Post autor: AKF Chemik »

Moim pierwszym filmem, który zobaczyłem na VIDEO był film Rambo (chyba 2-ga część). Pamiętam, że magnetowid był wielkości mikrofalówki ;-) Miałem, jak mi się wydaje, osiem lat (około 1987 roku). W kilka osób uciekliśmy z ostatniej lekcji. Seans odbył się u kolegi pod nieobecność jego rodziców. Nie zobaczyliśmy całego filmu ponieważ musieliśmy uciekać przed mamą gospodarza wagarów.
Awatar użytkownika
weird0ther
Darth Vader
Posty: 752

Re: Początek przygody z filmem

Post autor: weird0ther »

Ciekawy temat, nie chcę się zbyt długo rozwodzić nad tym, bo dla każdego kinomaniaka zjawisko filmowe, to coś nad czym można się rozczulać setkami słów, bez końca. Nie wstydzę się tego i nie ukrywam, że moja przygoda z filmem rozpoczęła się wraz z premierą serialu PB. Wcześniej połykałam filmy ot tak z nudów, jak witaminę C, by polepszyć sobie samopoczucie. Serial rozbudził moje uśpione ciągoty do filmu. Oczywiście najpierw były to same seriale, potem filmy.

Pamiętam, że zaczynałam od większych klasyk, jak Mechaniczna Pomarańcza, Fight Club, etc. Nigdy nie miałam problemu z oceną, co jest dobre, a co jest zwykłym poszarpanym kawałkiem filmu, zawsze wolałam te ambitne , z przekazem, które miały drugie dno. Owszem są komedie, jakieś slashery, które nie mają jakichś postronnych motywów, ale są bardzo dobrze nakręcone, wyposażone w świetną muzykę, aktorów, etc. Kiedy pochłonęłam top 100 filmów, bo był okres, kiedy 3 filmy na dzień, to było moje minimum, teraz niestety narzekam na ogromny brak czasu i oglądając 1 na tydzień mam wyrzuty sumienia, że coś tracę. Potem zaczęłam oglądać bieżące produkcje i stwierdziłam, że na 10 filmów, tylko 1 jest bardzo dobry i godny polecenie, stąd moje przekonanie, stare = dobre.
Tuiq
Vincent Vega
Posty: 22
Lokalizacja: Łódź

Re: Początek przygody z filmem

Post autor: Tuiq »

Cóż...moim pierwszym filmowym idolem był Arnold Schwarzenegger i filmy z jego udziałem ojciec musiał nagrywać mi na kasaty VHS bo miałby awanture. Później Jim Carrey od filmu "Kłamca Kłamca", a później gdy powoli zacząłem poznawać twarze aktórów z innych filmów zacząłem interesować się ich imionami i nazwiskami i tak to wpadłem w filmowy wir. Swoją miłość do filmu ciągne już 3 rok i nie ma dnia bez filmu.
ODPOWIEDZ

Wróć do „FORUM OGÓLNE”