Recenzja filmu King Kong (autor: Dusqmad)![]()
Info o filmie:
Reżyseria: Peter Jackson
Scenariusz: Fran Walsh, Peter Jackson, Philippa Boyens
Zdjęcia: Andrew Lesnie
Muzyka: James Newton Howard, Mel Wesson
Produkcja: USA/Nowa Zelandia
Gatunek: Przygodowy
data premiery: 2005-12-14 (Polska) , 2005-12-13 (Świat)
Obsada: Naomi Watts, Adrien Brody, Jack Black, Andy Serkis
Fabuła:
Jest rok 1933. Aktorka wodewilowa Ann Darrow znajduje się - tak jak zresztą wielu nowojorczyków w czasach Wielkiego Kryzysu - bez środków do życia. Kiedy bardzo głodna, usiłuje ukraść jabłko z ulicznego straganu, zostaje - także w dosłownym znaczeniu - uratowana przez filmowca Carla Denhama. Carl, reżyser i poszukiwacz przygód, wykradł właśnie sprzed nosa grożącym obcięciem funduszy producentom, jedyną istniejącą kopię swojego nieukończonego filmu. Chociaż główna aktorka właśnie wycofała się z udziału w projekcie, Carl ma nadzieję, że właśnie Ann będzie skłonna ją zastąpić. (źródło: stopklatka.pl)
„King Kong” to film, który nie zawiódł moich oczekiwań, które wobec Jacksona nie były bynajmniej małe. Świetna jest przede wszystkim pierwsza połowa, kiedy to tytułowa małpa nie została jeszcze „Ósmym Cudem Świata”. Wtedy to po przybyciu bohaterów, szalonego reżysera i jego ekipy wyczuwalny był wspaniały klimat. Od początku wiadomo było, że będzie to kino przede wszystkim oszałamiające wizualnie. Tak też oczywiście jest. Zdjęcia, scenografia, animacja King Konga… Wszystkie te czynniki to bez wątpienia najwyższa półka. Po prostu film jest dopieszczony. Jackson zrobił wszystko, aby swoje marzenie spełnić i nie pragnąć w przyszłości cofnąć się w czasie.
Następna sprawa to aktorstwo. Słowem – rewelacja. Oczywiście najlepiej spisał się Jack Black. Chwilami wydaje się, że urodził się do tej roli, czuć w nim to szaleństwo, które tkwi w głównym bohaterze, siłę determinacji. Naomi Watts również spisuje się całkiem nieźle, podobnie Brody, którego kreacja jest jednak nieco podobna do poprzednich. Ogólnie oglądając „King Konga” nie będziemy mieli wątpliwej przyjemności ‘podziwiania’ słabych kreacji.
Wiele osób narzeka na czas trwania. Ja również, mimo iż przez te trzy godziny nie odczułem nudy uważam, że kilka rzeczy można by skrócić, kilka scen wyciąć. Na pewno nie wpłynęłoby to w niekorzystnym stopniu na całość.
Podsumowując nowe dzieło Jacksona to obraz wizualnie doskonały. Wiele jest pełnych rozmachu scen, które wspomina się szalenie miło. Zaczynając w chwili dotarcia na Wyspę Czaszek, a na zakończeniu kończąc. Istny majstersztyk. Jackson umocnił swoją pozycję w rankingu obiecujących reżyserów. Praktycznie od początku można było wiązać z nim wielkie nadzieje. Nie brak mu pomysłów, a w jego warsztacie pełno epickiego rozmachu. Doświadczyliśmy tego oglądając „Władcę Pierścieni”, doświadczyliśmy oglądając „King Konga” i doświadczymy z pewnością jeszcze wiele razy.
PS. Wszystko to nie zmienia faktu, iż pierwsza połowa jest znacznie lepsza od drugiej


