Dlaczego podchodzisz do siebie tak serio? Dlaczego masz do siebie tak malo wyrozumialosci? Nie narzekaj,ze juz cos cie nie zajmuje,bo przeciez i tak nie moglbys tego robic wbrew sobie na ile, efekty bylyby wtedy jeszcze gorsze.
Ja mysle,ze to nie slomiany zapal i niestalosc Ci niszczy wewnetrznie,bo to na razie naturalne,dopiero szukasz swojego miejsca, wrecz powinienes probowac sie w roznych dziedzinach, ale zbyt duze wymagania, zal do samego siebie. Pewna bardzo madra kobieta powiedziala mi ostatnio,zeby nigdy nie miec do siebie pretensji, nigdy sie o nic nie obwiniac, bo juz i tak nic nie zmienimy post factum. A przy tym sami sobie mozemy zrobic ogromna krzywde.
Bogowie bez sily to nie bogowie :)To iluzje bogow, tanie misfyfikacje tworzone przez nas, zeby zapelnic pustke. Uwierz,to naprawde nie o to chodzi.
Przytaczasz Dzem. Z moim kolega ze studiow, w trakcie jednej z wielu bardzo powaznych rozmow tez przytoczylismy ten sam fragment. Zycie jest jak zapis rytmu serca, pamietasz tylko te skrajne momenty. Czesc z nich jest piekna, je zapamietasz,bo sie wybija z przecietnosci,z szarosci. Ale mozna probowac,zeby bylo ich jak najwiecej
Ktos z tego forum napisal mi, ze bardzo mnie podziwia i gratuluje odwagi za publikacji Mojej drogi...,za obnazenie swojej prywatnosci.
W zasadzie teraz powinnam napisac o tobie to samo. Dobrze,ze jestes:)

