Sama nie wiedziałam co o tym sądzić. Chyba jednak wolę, żeby film miał w pełni własną muzykę, a nie żerował na znanej. To takie modne puszczanie oka do widzów. Nie zawsze się sprawdza. Mnie akurat wybijało z "wczucia w film".Aquariia pisze:Przede wszystkim zachwyciła mnie muzyka, wplatanie dobrze znanych piosenek.
Mnie nie. Może głucha jestem i się nie znam, ale słyszałam już gorsze rzeczy. Przeważnie w wykonaniu ludzi tytułujących się zawodowymi piosenkarzami. Jak na aktora, dla którego śpiewanie nie jest stałym zajęciem, uważam że było zupełnie dobrze.Kirk pisze:przy śpiewie Mcregora nóż mi się w kieszenie otwierał
Przyczepiłabym się nie tyle do aktorów, co do samej muzyki. Zgadzam się z Ocky, że musical powinien zostawać w pamięci. A tam nic w ucho nie wpadało. To nie oni źle śpiewali, tylko po prostu nie mieli czego śpiewać. Tak to odebrałam.
Hej, to nie było miłe.Ovë pisze:Ludzie wy jesteście kompletnymi ignorantami w dziedzinie musicalu

