Czytam tą definicje sumienia i zachodzę w głowę, na podstawie jakiej wiary ją wysnułaś?? Coś mi podpowiada, że jednak na podstawie katolicyzmu, który najpopularniejszą odmianą chrześcijaństwa w naszym kraju. Zatem... Nie zgodzę się z Tobą. To nie jest tak, że sumienie to narząd kontroli. Sumienie to 'sąd rozumu'. Kościół Katolicki mówi tylko, że sumienie powinno formować się przez Słowo Boże i nauki Kościoła. W sensie bardzo duchowym jest także powiedziane, że słuchając sumienie moralnego można usłyszeć głos Boga. Dlatego sumienie nie jest zaprzeczeniem wolnej woli, bo sumienie nie wpływa na nasze uczynki, ono nie służy obserwacji, śledzeniu i wyliczaniu grzechów, sumienie ma być pomocą, ma pomagać odróżnić dobro od zła, ale czy wybierzesz dobro czy zło, zależne jest od Ciebie. Co uznasz za dobro, a co za zło też zależy od Ciebie. Każdy jest kowalem własnego losu i każdy samodzielnie kształtuje swoje sumienie, a czepiając się nasze sumienie i pojmowanie dobra i zła zależy głównie od wychowania, od rodziców i tego, co formuje nas w najwcześniejszych stadium życia.Aletheia pisze:Nie chcę nikogo urazić, ale wyobrażam sobie, że ludzie głęboko wierzący muszą mieć paskudne życie, z tą wieczną świadomością niezmordowanego WZROKU nad głową.
Myślę, że to po prostu nasze społeczeństwo pragnie przyjąć tragiczny ton i bredzić banały. Dziennikarze ubierają to w formę jaka najłatwiej dotrze do opinii publicznej. Często jest to strasznie żałosne. Ludzie, którzy bredzą, dlaczego takie dziecko się zabiło i nie potrafią tego zrozumieć, szukają przyczyny tylko w rodzicach doprowadzają mnie do szału. Bo tak rodzice są winni, ale również rówieśnicy, którzy spychają takie dzieciaki na margines, społeczeństwo, które stwierdza, że skoro z rodzica taki degenerat to i z dziecka nic dobrego nie będzie. Te dzieci same w końcu myślą, że nic w życiu nie osiągną, a jeśli jeszcze w domu przechodzą piekło... Zamiast płakać, trzeba działać!Aletheia pisze:Niby oczywiste, ale jakoś nie dociera do tych dziennikarzy, "tragicznym" tonem pytających "Dlaczego?". Tak naprawdę, czy pytający się zastanawiają, czy po prostu uważają, że wypada im przyjąć tragiczny ton i bredzić banały?
Tak, Japończycy mają w ogóle bardzo ciekawą kulturę. Dla nas często szokującą. Dla nich nawet powodem do dumy jest posiadaniem w rodzinie osoby, która zmarła z przepracowania (karoshi). Oznacza to, że rodzina jest pracowita, a zmarły był człowiekiem dążącym do sukcesu.Aletheia pisze:Zauważcie jak zupełnie inaczej traktują to choćby Japończycy. Tam samobójstwo jest kwestią honorową, samobójca zyskuje szacunek.
Samobójstwo może być karą, ucieczką, kaprysem, grą, fanatyzmem... Może mieć ono wiele twarzy, jednak zwykły człowiek pojmuje góra dwie, bo tak jest łatwiej...Aletheia pisze:Myślę, że samobójcy swoją decyzją wymykają się naszemu prawu do osądu, przynajmniej częściowo. Taki człowiek osądził się sam i choćby za to należy się szacunek. Samobójstwo bywa też karą, nie tylko ucieczką.

