Najnowszą ekranizacje Kinga ze spokojem można zaliczyć do tych udanych. Film na pierwszy rzut oka nie przedstawia nic oryginalnego. Już wiele razy można było oglądać zamkniętych ludzi otoczonych przez jakieś zagrożenie. Jednak siła tego filmu skupia się na postaci pani Carmody. Pani Carmody jest lekko świrniętą fanatyczką religijną, w Polsce pewnie słuchałaby Radia Maryja i chodziła w berecie. Normalnie nikt na takie osoby większej uwagi nie zwraca, ale w sytuacji ekstremalnej okazuje się zapalnikiem ekstremalnych zachowań. Dzięki temu możemy przyjrzeć się powstawaniu fundamentalizmu. Bo Bóg w oczach ludzi otoczonych niebezpieczeństwem nie jest dobry i miłosierny, a żądny krwi, pokuty i ofiary.
Dzięki temu film nie sprowadza się tylko do zwykłej walki z potworami co jest dużą zaletą Mgły.
Wątek ten nie byłby tak dobry gdyby nie Marcia Gay Harden, która świetnie odegrała rolę pani Carmody. Gorzej sprawuje się reszta obsady, Thomas Jane wypadł co najwyżej średnio. Efekty specjalne zwłaszcza macek na początku, też nie są najwyższej jakości.
Całość ogląda się przyjemnie i bez większych zgrzytów, ja nie żałowałem wydanych pieniędzy na bilet.

