
Info:
reżyseria: Andrzej Wajda
scenariusz: Przemysław Nowakowski, Władysław Pasikowski
zdjęcia: Paweł Edelman, Marek Rajca
muzyka: Krzysztof Penderecki
obsada: Artur Żmijewski, Maja Ostaszewska, Maja Komorowska, Władysław Kowalski, Jan Englert, Danuta Stenka, Andrzej Chyra, Paweł Małaszyński, Magdalena Cielecka
produkcja: Polska
gatunek: dramat
Opis:
Źródło: filmweb.plAkcja filmu zaczyna się 17 września 1939. Ludzie uciekający przed postępującym Wehrmachtem trafiają na pojedynczych uciekinierów z przeciwnej strony. Okazuje się, że Armia Czerwona wkroczyła do Polski łamiąc pakt o nieagresji. Nieopodal jest obóz gdzie Anna (Maja Ostaszewska) odnajduje męża Andrzeja (Artur Żmijewski), polskiego żołnierza wziętego wraz z innymi oficerami do niewoli. Andrzej nie chce uciekać, chce pozostać wierny przysiędze wojskowej. Zostaje wywieziony z innymi do obozu w Kozielsku (zorganizowanego w kościele). Znaczna część z nich pół roku później, wiosną 1940 roku zostanie stracona, o czym poinformują Polaków Niemcy w roku 1943.
Moja Opinia:
Najważniejsza w tym filmie była treść i przesłanie i nic więcej, spodziewałam się czegoś o wiele lepszego, chociaż nie wiem dlaczego jeśli zważając na to iż jest polską produkcją. Wydaje mi się iż zbytnio przesadzili z całą reklamą filmu, ponieważ wydawało mi się iż to co jest w reklamie możemy uznać za cały film, dlatego, że już tam zostały przedstawione nam najważniejsze i najlepsze sceny z całego filmu... Spodziewałam się iż bardziej obraz oprze się na oficerach, a tutaj mogliśmy zobaczyć losy ludzi w czasie wojny, a nie to co przeżywali sami oficerowie w Katyniu; okej może końcowe sceny, ale nic więcej. Zbrodnia Katyńska - była, ale za mało przedstawiona; co mi po strzelance jak zależało mi to co wtedy ludzie odczuwali; jakie dla nich momenty były najtrudniejsze i o czym lub o kim wtedy myśleli; po prostu spodziewałam się historii właśnie tych ludzi - oficerów, a nie ludzi, którzy jedynie oczekiwali na koniec wojny... Bo przecież to co zostało nam przedstawione nie było żadną nowością; pewnie każdy zna to straszną historię... Przyznam iż z całego filmu spodobała mi się tylko jedna scena; była wręcz przepięknie uchwycona i przedstawiała mnóstwo oficerów, którzy wysłuchiwali się w to co mówił im generał, no i późniejsza kolęda; aż dreszczyk przechodził, gdy mogliśmy zobaczyć ten naprawdę piękny obraz na dużym ekranie; reżyseria tutaj była dosć na wysokim poziomie; tak też brawa dla Wajdy jak i dla tej rewelacyjnie uchwyconej sceny; ale jednak nic po za tym...

