American Gangster
: 2007-11-09, 16:23
Info o filmie:
reżyseria: Ridley Scott.
scenariusz: Steven Zaillian.
zdjęcia: Harris Savides.
muzyka: Marc Streitenfeld.
produkcja: USA gatunek: Dramat, Kryminał.
data premiery: 2008-01-25 (Polska) , 2007-10-19 (Świat).
obsada: Danzel Washington, Russell Crowe, Cuba Gooding Jr., Josh Brolin, RZA.
Fabuła:
Historia opowiada o Franku Lucasie - narkotykowym królu z Harlemu, który w latach 70-tych przemycał heroinę z południowo-wschodniej Azji w bagażach żołnierzy walczących w Wietnamie. Detektyw Richie Roberts prowadzi śledztwo w tej sprawie.(stopkaltka.pl)
Od dawna wiadomo że najlepsze scenariusze pisze samo życie. I o ile sobie dobrze przypominam największe "gangsterskie filmy" albo były wzorowane, albo odnoszą sie do prawdziwych osób. Tutaj na warsztat wzięto biografię Franka Lucasa ochrzczonego mianem "króla heroiny" w latach 70tych. Z takim przedsięwzięciem wiązało sie oddanie tamtych lat i trzeba przyznać że klimat Bronxu, Harlemu przeniesiono bardzo wiarygodnie. Muzyka, scenografia, kostiumy spełniają swoją rolę, nie zapomniano również o takich detalach jak np. fryzury. Scenarzyści posunęli się do tego stopnia że wcielający się w rolę Richiego Russell Crowe mówi z akcentem zbliżonym do oryginału...
Tyle o otoczce, czas na fabułę: historia opowiedziana w filmie wciąga widza na bez mała 3-godziny i pomimo tego że "strzelanin" jest jak na lekarstwo, od ekranu wzroku nie można oderwać.. Tym co tak hipnotyzuje widza to przede wszystkim kreacje aktorskie, szczególnie Washingtona, na którego nawet ostatnio narzekałem że zestarzeje się grając u tego Tony'ego Scotta, a tu taka odmiana.
Napewno wielu zadaje sobie pytanie kogo aktorsko można uznać za zwycięzcę pojedynku Washington-Crowe; prawda jest taka że ten drugi nie miał tutaj takich możliwości jak Danzel, po prostu był na ekranie krócej. Trzeba przyznać jednak że scena finałowa powinna być punktowana dla Pana Washingtona. Gdzieś tam na trzecim planie przewija się agresywny niczym pittbull Cuba Gooding Jr (warto zatrudniać dla jednej sceny aktora tego formatu?).
Teksty również trzymają poziom reszty, jest kilka dygresji typu "dokąd zmierza Ameryka" itp., raczej nikt nie ma skrupułów ocenzurować wypowiedzi, trudno żeby przestępca nie zaśmiecał języka niczym polonista...
Porównania do "Ojca chrzestnego" "Człowieka z blizną" jak najbardziej wskazane, trudno nie zauważyć na czym to wyrosło; ale pomimo takich skojarzeń śmiem twierdzić że "American gangster" ma swój własny styl... Film spotyka się z bardzo ciepłym przyjęciem, w którymś-tam serwisie ochrzczony trafnym mianem "Black godfather"...
Aletheia co do Oscarów będę bardzo sceptycznie nastawiony... Akademia nie zwykła nagradzać 2 lata pod rząd podobnych obrazów, przewaga tego filmu nad "Infiltracją" jest ogromna ale jury ma swoje przyzwyczajenia... Szkoda bo monumentalna rola Washingtona zasługuje na docenienie.
Jeszcze "na świeżo" nie jestem wskazać słabych stron tego dzieła, nie wątpię jednak że takowe mogą istnieć. Na dzień dzisiejszy chciałbym widzieć za 20 lat "American Gangster" w kanonie gatunku..
Ocena: 9/10.