Mówisz - masz
W takim razie portale społecznościowe, alternatywa/ inność :
To, co mnie negatywnie fascynuje to NK, uważam, że fenomen tego zjawiska opiera się głównie na głupocie ludzkiej. Gdyby Ben był prezydentem nie miał by problemu z zmanipulowaniem ludzi : 'nikt wam tyle nie da, ile ja wam mogę obiecać'. Nie rozumiem tylko tej potrzeby bycia w jakiejś społeczności. Im ludzi więcej do czegoś należy, tym więcej się tam pisze, nie mając pojęcia dlaczego...Serwis wyraźnie "rozwinęli" internauci, a założyciele to równie wyraźnie wykorzystali. To jest dla mnie tak śmieszne, że aż niezrozumiałe : płacić około 3 zł na jakąś naklejkę na profilu i w ogóle, wszystkie inne funkcje... Dobrze, że spora część ludzi w porę się opamiętała. Lepiej należeć do niektórych, niż do wszystkich! Teraz jak ktoś tam nie ma konta, jest uznany za martwego... Oczywiście miałam konto przez może kilka pierwszych miesięcy. W momencie, gdy dostawałam zaproszenia od Kazimierza Wielkiego i innych zmarłych, komentarze pod zdjęciem, typu : super focia, 10/5, to był po prostu wstyd, że ja jestem zarejestrowana na jakiejś idiotycznej stronie...
To jest patologia, tanie efekciarstwo w stylu : " ja mam 1095 znajomych, a Ty tylko 95 ". Następnie klany, fani dosłownie wszystkie,fani ogolonych pach, zwolennicy chusteczek, powiedz anty dla różu ."Zajefajne i S£!ta$ne" ulepszenia dla imion i nazwisk, żeby odczytać, jak się nazywa Jan Kowalski, muszę wpierw policzyć domki, znaki VIP i inne wspaniałe kropeczki - bo to jest "trendi i kól " . W moje urodziny sam Kazimierz Wielki złożyłby mi pewnie życzenia ... Nie można mieć kilku zdjęć, najlepiej iść do firmowego sklepu i porobić masę zdjęć w różnych "ciushkah", wstawić zdjęcie z chłopakiem i podpisać : " to ja i moje kochanie " i czekać niecierpliwie na komentarze, czy aby na pewno to jest zdrowe, czy nie uważacie, że tacy ludzie są nienormalni, jak i czym oni myślą, co jest dla nich priorytetem ? Jeśli ktoś traktuje ten serwis w inny sposób, niech sobie tam będzie ... Jeśli tak bardzo chce odnaleźć kontakty i razem dodawać "kO!mcIe" do zdjęć .To jest społeczność kompleksów, znam wiele osób, które nie chcą widzieć tych twarzy z Lo, bo i po co ? Po co wystawiać i obnażać samego siebie ?Mieszkam w bloku i kobieta na przeciw mnie kocha całymi dniami spoglądać zza firany na moje okna - thank God- mam rolety, człowiek samotny, nie mając własnego życia zaczyna chorować, to tyczy się plotków, srotków i innych młotków ... i teraz wyjdź normalnie na ulicę ze świadomością, że co 3 persona ma tam konto ... A teraz ponoć już jest tam możliwość oceniania zdjęć? Miodnie, ja w kuchni z mamą 4/5, a ja w łazience z psem 5/5 ... Kabotynizm ...
W kwestii inności, to jest bardzo skomplikowane... Na początku pragnę zaznaczyć, że nie uważam, że inność, znaczy lepszość. Na jakiej podstawie twierdzę, że jestem właśnie inna ? Współczesna rzeczywistość i ludzie strasznie mnie żenują, mechanizm telewizji, jako współczesnego Boga, a nietolerancji jako religii, powywracanych pierwotnych wartości przekładanych na gromadzeniu dóbr materialnych i zlewaniu się z szarą masą. Co czyni ze mnie prawdziwego Othersa i tak też się czuję, żyjąca groteska i parafraza istnienia, żyje nieoficjalnie i myślę nielegalnie ? Jestem agnostykiem, cynikiem, pewnie też nihilistą i cenię sobie w życiu przesadę, tyle. Lubię siedzieć do późna w nocy, jestem uzależniona od kawy, analizy ludzkich zachowań, koncertów, gry na perkusji i djembe, ponad wszystko kocham kinematografię. Czego najbardziej żałuję ? Tego, że nie jestem kimś innym… Krótki opis mojej osoby, wcale nie przekoloryzowany, za każdym razem mam inną opinię, niż 70% ludzi, podoba mi się to, czym inni się brzydzą, to się fachowo nazywa chyba amatorka kwaśnych jabłek i chyba nią jestem. Bycie wyjątkiem od reguły jest w pewnym sensie pociągające. Irytuje mnie niezmiernie schematyczność i bycie w szarym tłumie, za wszelką cenę chcę się wybić, wyróżniać, ale nie dlatego, być być lepszym, nie ma czegoś takiego, można to zarysować razem z inteligencją człowieka, ale broń Boże z wyglądem, etc. To się też nazywa szeroko pojęty cynizm, ja nie uznaję tradycji, albo fakt, że co wypada, a coś nie. Nie chodzi o to , że za wszelką cenę chcę być inna, że chcę szokować, ale nie rozumiem bycia w tym jednym słowiku z nalepką ogórki, szufladkowanie jedna wielka masakra. Przepraszam, że się tak rozpisałam, ale to jest temat rzeka, który dodatkowa rozpływa się na wiele innych kierunków.