Byłam w sklepie po nową dawkę dystansu i pozytywnego nastawienia i zmieniłam zdanie. Jeszcze o 3:00 miałam wizje samobójcze, ale po mały re-watch'u odcinek chyba do tej pory najlepszy.... Naprawdę nie sądziłam, że jeszcze im coś się mogę udać w tym sezonie, ale odmienili całkowicie tło naszego Lost'a, przez co był bardziej lostowy. Właściwie to był nudny i mało się działo, ale też nie zbierałam z podłogi wyziewów. Muszę przyznać, że mało co ciekawił mnie związek Desa i Peny, jak i same postacie, ale w tym odcinku odczarowali moje myśli. Dwójka dobrych aktorów, normalny związek, nie taki jak biały koń na nim Jack i księżna Kate. Bardzo fajne wyszła im scena na boisku, takie bunkrowe uczucia spadły mi na głowę, od razu pomyślałam o magicznym drugim sezonie i Desie który miał na muszce Locke'a. I właściwie dwa razy oglądaliśmy ten odcinek, bo był pokazany pod dwoma różnymi kontami, ale nevermind. Jak widziałam zdjęcia promocyjne, to pomyślałam : super, kolejny star wars, ale coś w ten deseń, nawet udało im się tego nie zepsuć. Nie podobały mi się jedynie te pseudo smaczki w postaci Faraday'a, wyglądał jak włóczykij z ... wiadomo czego. Czy siedzi w tej linii, czy w drugiej, dalej jest taką "ciepłą, wyplutą kluchą"

rewelacja to splątanie dwóch linii czasowych, ich konsekwencje i wpływy, tu zaskoczenie, jeszcze nie wiem do końca o co chodzi, ale przyznam, że jak odczuwali te emocje i wspomnienia z innej linii, to było mocne, w prawdzie nie szoker, szczena mi nie opadła, jak przy 3x20, ale nie głupi pomysł.
I tak sobie teraz myślę, że mimo gatunku serialu SF, to jest tu dużo świata naszego, realnego... Jestem przekonana, że każdy z nas odczuł czasem jakieś dejavu, może nie ma to żadnego związku z Lostem, ale coś w tym jest. Rodzimy się, informacje są przekazywane ze środowiska, z mediów od najbliższych, niema alternatywnego źródła, wszystko może być kłamstwem, manipulacją, (też mi nowość) po prostu zwykła materia zwyczajnie nazwa, okay bo gadam jak Faraday. Mimo takich banalnych wątków, jak szkocka, Des i Charles to przyjaciele, miło się to oglądało i również mimo niezliczonej ilości pozytywów, nie zmienia to faktu,że "akcja" nie ruszyła znów do przodu...ale no...dziś tak potocznie poleciałam, im lepszy odcinek tym mniej zwichrowanych myśli chyba. Damy 8, a co ?^^