Ej, a czy to nie jest tak, że sun w 'naszej' linii straciła głos, bo wpłynęła na nią ta druga linia, w której została postrzelona?
Bezpłodny Jin, a jednak SUN na wyspie zaszła w ciążę, podejrzane, biorąc pod uwagę, że poza wyspą tez zaszła. Może o to chodzi z wyspą? gdy ludzie są na niej, to ich '2 wersje' zaczynają się łączyć? Bo nie wydaje mi się aby wracano do tematu bezpłodności z 3-ciej serii. Takie wytłumaczenie że SUN zaszła w ciązę, bo wpłynęła na to druga linia gdzie Jin był 'płodny' było by w miarę sensowne.e.
To samo było już wcześniej w lampost i lax, jack w lustrze, pytania o wycięty wyrostek do matki, przypominające o najgorszym odcinku 4 serii czyli something nice back to home (w sumie eggtown był gorszy ;x)
Może to jest tak, że odcinki nas zaskoczą, dopiero po jakimś czasie skumamy się, że jednak ta druga linia zaczyna coraz bardziej oddziałowywać na pierwszą i dopiero wtedy docenimy starego, dobrego losta, i uznamy te odcinki za genialne, wręcz niesamowite, bo ani trochę nie ujawniły ich przesłania - scenarzyści 'nas' już znają, wiedzą czego możemy się spodziewać - te wyjaśnienia których większość się spodziewała takie jak statułetka pewnie były przewidzanym zabiegiem mającym na celu wmówić nam, że obejrzeliśmy 10 zapychaczy przed wielkim finałem.
W dr. Linus pisano o nienaturalnym zachowaniu Bena i nagłej zmianie w dobrego - może to było połączone 2 benów - złego i tego z linii drugiej? Myślę, że finał rzuci w nas mięsem i wywróci nasze przemyślenia, sprawiając że nasze teorie okażą się błędne.
Pewnie pełno z was w odcinku 5x12 dead is dead skapnęła się że to lock'e jest czarnym dymem tak jak i ja, ale wciąż nie byłem pewien. Finał 1x13 czy który to był wywołał wręcz identyczne odczucia jak ten z desmondem....
Wszyscy praktycznie zaczynają być ranni lub coś w tym stylu w 2 linii czasowej...
Sun i krew - gdzie sun tam Jin, Locke na wózku rozmyślał nad pójściem na konsultację do jacka, Claire w ciąży, Sayid z pistoletem- nie trudno mu będzie zostać rannym... Ben, tutaj nie wiem, ale sawyer policjant też jest narażony na niebezpieczeństwo...
Kurde, nie chce przewidywać, ale czy to nie prowadzi do tego, że wszyscy w finale stykną się w 1 miejscu - szpitalu zobaczymy all bohaterów miejąc nadzieję że sobie coś przypomną i nagle ZONK - druga linia jest po prostu podobna do pierwszej, nikt tak na prawdę sobie niczego nie przypomni i się rozejdą...
kurde, to było by nawet fajne. I nie bojkotujcie że przedstawiam swoją teorię, ale takie refleksje mam po tym odcinku, oni zmanipulowali mną, że prawie uwierzyłem, że te obie linie się jednak łączą.
Jednak jest coś ze starego losta, trzeba na to po prostu spoglądać nieraz inaczej.
Nawet ten pocisk i oko michaiła - miałem wrażenie, że to 2 linie się połączyły dla tego na wyspie miał tę opaskę... ale jest rozbicie czasowe... ;x
Co myślicie o tym co napisałem wyżej?
Weźmy także pod uwagę, że Ethan, i Juliet też byli związani z medycyną, więc i ich możemy w szpitalu zobaczyć teoretycznie z 'resztą' rozbitków - chociaż oni rozbitkami teoretycznie nie byli.
Dla mnie ten odcinek, po mimo że praktycznie nic nie wnosił, i nie był ciekawy to jednak daje do myślenia...
Patrząc w ten sposób który wypisałem to nawet odcinek something nice back to home z 4 sezonu nabiera sensu, a uznałem go wcześniej jako zapychacz, gdyby linie się łączyły, to ten odcinek na prawdę by stał się ważny, a twórcy wybroni by się - analogicznie może być z odcinkiem sun i jinem, może złapiemy o co w tym wszystkim chodzi dopiero później, te 3-4 docinki później. To tak na prawdę nie jest tak dużo, biorąc pod uwagę te wszystkie sezony, w których zawsze wszystko było kompletnie odwlekane.
Myślę, żę spodziewaliśmy się zbyt wiele po tym sezonie, ale tak na prawdę nie jest on w niczym gorszy od reszty, zawsze było to przeciągnie. Pamiętacie 2 serie? w finale 1 otworzyli bunkier - 2 seria pierwszy ocinek, nie wiadomo o co chodzi, i w finale 'siemka bracie' później kolejny - odgrzany kotlet z innej perspektywy podgrzewający atmosferę i dopiero centryk Desa. Tutaj może jest podobnie, tylko my po tylu latach inaczej to odbieramy i się przyzwyczailiśmy?
ps. jest późno więc mogę trochę nielogicznie konstruować zdania, mam nadzieję, że zrozumiecie o czym piszę.