W końcu... doczekałem się odcinka w tym sezonie, który naprawdę mi się podobał. Do tej pory... byłem naprawdę rozczarowany.
Zastanawiałem się, co mogą wymyślić Sawyerowi, co on będzie robił po dotarciu do LA i proszę, znana nam scenka z walizką. Wszystko wygląda na to, że Sawyer wrócił do swojego fachu, czyli dzieje się to czego można powiedzieć, że oczekujemy, czy raczej to, czego się spodziewamy. Nagle coś idzie nie tak - trafił oszust na oszusta. Sawyer, jak zaczął nawijać o policji, wydawało się być oczywistym, że opowiada wymyśloną na poczekaniu bajeczkę, ale w momencie, gdy usłyszałem słowo LeFleur... nim drzwi się otworzyły miałem już na twarzy ciekawe zdziwienie. Sawyer w policji... no tego się nie spodziewałem.
Znowu zobowiązania, tym razem Sawyer obiecuje , że bez Sun nigdzie się nie ruszą. Wiemy, że nie ma co mu zawsze wierzyć, ale zdaje się, że tym razem spełni obietnicę (choć ostatnie sceny zdają się to obalać)
Bardzo nie podoba mi się ten wątek Claire-Kate. Już teraz wydaje mi się, że to się jakoś głupio skończy (zapewne śmiercią jednej, bądź drugiej). Zupełnie nie podoba mi się ta nowa Claire... wcześniej była uroczą osóbką, teraz... sami wiecie.
Widmore na wyspie... z początku myślałem, że to głupi żart, nie widziałem perspektyw rozwinięcie tego motywu... co miałby Widmore robić na wyspie... a tu się szykuje starcie między Nemesis (MiB, Czarny, czy jak kto woli) a Widmorem, który sądząc po tym, ile ma kasy i po tym, że rozstawiał pole ochronne wokół obozu... jest dobrze przygotowany na walkę z Czarnym Dymem. Chyba, że Nemesis ma inną, bardziej niszczycielską postać od Dymu... ale w to raczej wątpię. Mam tylko nadzieję, że Widmore nie będzie miał w swoim arsenale żadnych gadżetów rodem z jakichś Power Rangersów, albo innej głupiej bajeczki... Oby tu nie przesadzili.
Znowu ta ruda czupryna... nie wiem, czy oni sądzą, że my nie rozpoznamy starego bohatera nie widząc jego twarzy (Nie lubiłem tej postaci i cieszę się, że raczej jej więcej nie zobaczymy), podobnie pod koniec odcinka... kogo jak kogo, ale Kate to rozpoznam nawet w szatach liturgicznych

Zawsze, gdy tak chowają twarz jakiejś osoby, to oczywiste jest, że będzie to ktoś, kogo dobrze znamy.
Miles zdaje się być trochę na siłę wsadzony do tej... drugiej linii czasowej, alternatywnej rzeczywistości or whatever... Niby tam był, ale... nic a nic nie pokazano go... tj żadnej jego charakterystycznej cechy charakteru, a ma ich sporo....
Wyspa Hydra... dobrze, że Sawyer wyczuł tam przekręt, bo już nawet ja byłem pewny o kicie, jaki wciskała ta kobieta.
Jeszcze jedno. Niezwykle podoba mi się ten cały Nemesis. Tak... spokojnie się zachowuje, jakby wszyscy tam byli rodziną, jakby wszyscy się rozumieli, tak jakby ta wyspa była jakąś Utopią, miejscem gdzie nie ma konfliktów, zdaje się bardzo dziwić przy każdym sprzeciwie, przy każdym akcie agresji, tak jakby nie miał z tym wcześniej styczności... naprawdę, Terry O'Quinn odwala tutaj kawał dobrej roboty.