Jeden z lepszych ... O ile nie najlepszy odcinek z I serii. Oczywiście mowa tu o końcówce, która wywoła tyle rozbieżnych uczuć, że jestem w stanie pochować w pamięci pozostałe wydarzenia, otwierając się przy tym na nowy sezon. Sam fakt tak istotnych liczb w tym serialu niesie za sobą coś tak magicznego, że staje się częścią naszego umysłu, choć to dość absurdalne, ale w jakiś sposób zajmujące, z wiedzą, że na włazie, który ma zostać wysadzony jest piękna sekwencja tych liczb ... Na moment odrywamy się od akcji, która najbardziej nami zawładnęła i obserwujemy dzielnych członków załogi Pana "Mam bielsze zęby niż Ty" i chyba każdy poczuł, że cichy ocean i zbliżający się zielony punkcik na radarze, to nie będzie zwiastun ratunku ? Jedynie muzyka mogła to źle ukierunkować, była radosna, dość charakterystyczna przy happy end'ach, gdyby powiało grozą, spodziewalibyśmy się tego drugiego ... Ach, ten ryk Michaela " Waaaaaallltttt! " - będzie mi się dziś śnił

Kolejna "Złota Malina " za tą scenę .
Na końcu musieli wpakować tą scenę z samolotem plus ta muzyka, nie jestem zwolenniczką takich zabiegów, takie wyciskacze łez na siłę, gdzie wspomnienia biorą górę - celowy zabieg, ale przyznaję, że aż się chciało temu ulec, no i końcówka z włazem idealna - brakowało jedynie szczura, który biegłby po drabince
