Odcinek bardzo męczący i niestrawny, pierwsze minuty fatalnie zmontowane
Jedynie teksty Hugo wmontowały się w uchybienia tego epizodu .Sfiksowane fazy
Locka i "zamach" na Boona - oczywiście trzasnął go nożem, ale oddźwięk, jakby
to była co najmniej walizka z nożami ... I genialne słowa " przy odpowiedniej
motywacji dasz radę się uwolnić", można to odnieść także do własnego życia .
Kiedyś myślałam, że Locke jest nieźle walnięty na takie posunięcia do których
się stosował, ale czas pokazał, że wszystko szło w dobrym kierunku, dopóki nie
spotkał na swej drodze lepszego intelektualisty, a zarazem manipulatora od niego,
ok koniec spoilera

Zastanawia mnie również co taki błyskotliwy i rozsądny facet
jak Sayid, widzi w Shannon?! Ależ czy to nie brzmi, jak życie ... ? Sun ...
Wiedziałam od samego początku - nie potrafię wyjaśnić w jaki sposób, po prostu
wiedziałam, że ona zna angielski

Scena Hugo vs. Jin bezcenna, bezprecedensowa -
genialna : " Sikaj!!! Nie!!! "

To, co się wydarzyło po tym, jak Locke związał Boona
i rzekomo Shannon wniosło wiele w ten epizod ... intrygujący koniec i tyle .