Wreszcie się doczekałem, myślałem, że ten moment nie nastąpi, ale jednak - odcinek skupiający się w większości na Benie. Retrospekcje już od samego początku przytaczają fakt, że Linus jest kłamcą - wcale nie urodził się na wyspie tylko dokładnie 38 mil od Portland - jaki zbieg okoliczności (chodzi o Juliet). Żona Emersona jako Jego serialowa matka - tak trochę dziwnie to wygląda... ale pewnie 99% ludzi nie wiedziała o tym

. Charakter miał mocny już od samego początku - nienawidził Dharmy, ale to przez jego ojca, czyli również fakt, że miał bardzo złe dzieciństwo, co roku zapominanie o jego urodzinach i co roku wpajanie mu, że za rok na pewno nie zapomni. Życie jest chamskie a raczej Roger, np. gdy powiedział mu, że zabił swoją matkę - pierwsza sprawa, że był pijany, a druga - co mu przyszło do głowy, rozpamiętywanie. Niech się cieczy póki może, że ma tak wspaniałego syna. Zastanawia mnie czy w serialu wrócą kiedyś do tej Annie - pierwszej miłości małego Benjamina. Po latach - trochę nie przywykłem do widoku Linusa w stroju Workmena (dozorcy czy jakoś tam

). Tak bardzo chciał dostać się do Innych, odkrył moce jakich jeszcze nigdy nie widział - zagazował Dharmę. Ciekawostką jest to, że Richard chyba się nie starzeje.
Locke przyjęty do grupy, Benowi aż oczy wywaliło na wierzch. Tajemnice wyspy ha, przepiękne

. Wizyta u Jacoba, którego imię już parę razy wymieniano w serialu przerażające i dziwne, Ben gada sam do siebie, do krzesła czy do niewidzialnego człowieka. A jednak człowieka tam był, widać było jego zarysy i słowa; Pomóż mi, po co Locke ma mu pomagać, jest uwięziony przez tą siarkę, która oplatała chatę. Końcówka pięknie symbolizuje najtwardszą cechę Bena - spryt. Zostawia rannego Johna w dole ze szczątkami kolegów z Dharmy. Czy to już koniec głównego bohatera, czy może Jacob umiłuję się i mu pomoże... ?
Tu jeszcze dopowiem, że Michael może dopasować się do każdej roli i zrobi to znakomicie, ale ten dzieciak, który go(Bena) grał jako dziecko nie pasuję w 100%.