Locke, nareszcie Locke! 3 sezon jest rewelacyjny, ponieważ kolejny raz mam ochotę napisać, że jest to jedna z perełek, jaka się pojawia w tym sezonie. John... On ma niepokojące stany depresyjne, możemy je na szczęście bliżej poznać, martwi mnie, że pije kawę tylko z jednej łyżeczki i to w dodatku w tak dużym kubku... chyba, że wsypał temu kolesiowi, który go odwiedził. Scena Ben vs Locke vs szafa przeszła moje najśmielsze oczekiwania - Ben i jego poczucie humoru. Człowiek z Tallahassee, to odwołanie się do największego słabego punktu Johna, nie mogę ująć w słowa tej przewidywalności, bezwzględności i w końcu genialności Bena. Przewidywalność wydarzeń, koncepcja operacji A,B,C,D w razie nie wypału...Ten odcinek przerósł moje oczekiwania, bo zazwyczaj albo retrospekcje są beznadziejne, albo dalsza część planu w alternatywnej rzeczywistości, tu mamy jedno i drugie napakowane świątecznymi prezentami, aż ponadto! Wyposażony w zabawne teksty, ogromne napięcie towarzyszące nam do samego końca, metafora z pudełkami była równie genialna, jak odcinek, sam moment wysadzenia łodzi był szokiem, ładnie współgra z jednym odcinkiem z missing pieces, jak Ben grał z Jackiem w szachy. Jestem również pod wrażeniem świetnej gry aktorskiej nie tylko Bena, ale i także Locke'a, montaż zrobił swoje, ale kamery nie oszukasz . Końcówka przebija wszystko ... Dad ?
Maver1ck pisze:A końcówka... Coś czułem, że tam będzie jego ojciec, ale skąd oni go wytrzasnęli

Nie daje mi to spać po nocach!