"Matrix" przedstawia bardzo ciekawy pomysł, zaczerpnięty z platońskiej idei cieni w jaskiniach (nawet jeśli za pośrednictwem "Ghost in the shell") i ułudy, na którą można nabrać ludzkie zmysły. I ten pomysł bracia Wachowscy okrasili nowoczesnymi technologiami, systemami komputerowymi i otoczką science fiction. Efekt wyszedł z tego bardzo dobry, nawet jeśli w fabule było kilka błędów i niekonsekwencji - np.:
1) Jak i po co agenci sprawili, że po wszczepieniu pluskwy Neo obudził się i był przekonany, że to sen? Jeśli go potem jakoś uśpili i odstawili do domu, to po co im to było, skoro już mieli go w garści? I w ogóle jak miało im to pomóc schwytaniu Morfeusza?
2) Skoro dzwoniąc do Neo Morfeusz powiedział, że ta linia jest na podsłuchu, to dlaczego w tej samej rozmowie stwierdził, że gdyby agenci wiedzieli, jaki Neo jest ważny, już by nie żył, po czym wezwał go pod wiadukt? Przecież wtedy była świetna okazja, żeby agenci znowu go zgarnęli. I w sumie ciekaw jestem, dlaczego tego nie zrobili.
3) Dlaczego Cypher został przyjęty na członka załogi statku, skoro był niepewny i żałował, że został odłączony, czemu dał wyraz w rozmowie z Neo? Czy nikt nie podejrzewał, że on może zdradzić?
4) Dlaczego gdy Neo miał stanąć przed Wyrocznią, to razem z nim do Matriksa byli podłączeni wszyscy członkowie załogi Nabuchodonozora, którzy mogli być podłączeni? Przecież wystarczyłoby, żeby byli tam Neo, Morfeusz i Trinity. Nie byli tam potrzebni Mouse, Switch, Cypher ani Apoc.
A tak ogólnie, to można zadać pytanie, dlaczego maszyny i agenci tak utrudnili sobie zadanie, tworząc w Matriksie świat, którego mieszkańcy znali zaawansowaną technikę i elektronikę, w tym komputery, i mogli nadawać piracki sygnał, dzięki któremu włamywali się do Matriksa. Gdyby Matriksem była zamierzchła przeszłość (np. starożytność), w której nikt nie słyszał o komputerach i nie potrafiłby ich obsługiwać, agenci i maszyny nie mieliby problemów z ludźmi uwolnionymi z Matriksa, bo ani nikt nie umiałby ich uwalniać, ani nie znaliby techniki pozwalającej na walkę z maszynami.
Notabene, w kolejnych częściach trylogii nie zauważyłem podobnych wad w fabule.
Plusem jest też oryginalna, niekomercyjna muzyka jako soundtrack - np. prawdziwe techno podczas walki Morfeusza z Neo w programie treningowym i potem podczas sceny walki z ochroniarzami agentów przed uwolnieniem Morfeusza w pierwszej części i goa trance przed finałową walką w "Rewolucjach" i podczas napisów.
http://www.youtube.com/watch?v=C4f0Zns5EZA
http://www.youtube.com/watch?v=DOtoIBrBAYE
Jestem pewien, że trylogia "Matrix" to jedyna okazja, przy której tyle osób miało okazję zapoznać się z tymi undergroundowymi gatunkami muzycznymi, bez tego znanymi może 10% społeczeństwa zainteresowanymi szeroko pojętą muzyką elektroniczną.
Poza tym, okazja do posłuchania śpiewu w sanskrycie - języku mało komercyjnym i mało popularnym.
skiszony pisze:wyznawcą części pierwszej, później nieco się rozczarowałem (efekty > treść)
Skąd stwierdzenie, że "Reaktywacja" miała więcej efektów specjalnych niż treści? Rozwój sytuacji, wnioski, jakie można po przemyśleniu wyciągnąć z rozmowy Neo z Wyrocznią przed spotkaniem ze Smithem, z wypowiedzi agenta Smitha do Neo tuż przed ich walką i z rozmowy Neo z Architektem, pozwalają stwierdzić, że "Reaktywacja" rozbudowuje fabułę i świat Matrixa do barokowej głębi. Wystarczy słuchać ze zrozumieniem wypowiedzi Wyroczni, Smitha i Architekta w "Reaktywacji".
Poza tym, polecam przeczytać te dwa eseje:
http://www.wylfing.net/essays/matrix_reloaded_cze.html
http://www.wylfing.net/essays/matrix_re ... ns_pl.html
Długie, ale naprawdę dobre. Autor rozszyfrował symbolikę Matrixa od A do Z.